Przeskocz do treści

Letnia niedziela, prawdziwie letnia niedziela nam się dziś trafiła, a na dodatek tak jak od dawna marzyliśmy czyli we własnym gronie, bez wyjazdów i bez wizyt. Pogoda idealna i czas zabukowany dla nas 😉

Zatem świętowaliśmy niedzielę leniwym śniadaniem, udziałem we Mszy św., łapaniem motyli, długim spacerem, zrywaniem pierwszego ogórka, kawą na tarasie, starą książką odkrytą na półce, bieganiem za piłką, rozmowami niezbyt nawet przerywanymi, modlitwą, pysznym ogródkowym obiadem, wąchaniem kwiatów i podziwianiem przyrody, patrzeniem z Marcysią w niebo i podglądaniem ptaszków..... dużo dziś dobrego, naszego czasu było!

Czyli dobrze nam się marzyło 🙂

czarna porzeczkahortensjamaklawendawerbena

6

Jesień nadeszła, bardzo w tym roku przeze mnie oczekiwana, bo mam poczucie, że będę miała czas odpocząć i myśli zebrać. Oby nie okazało się to tylko złudzeniem 😉
Bardzo potrzebuję chwili oddechu, zwłaszcza na zebranie i uporządkowanie myśli. Ostatnio świetnie nam wychodzi przebieg niedzieli, gdyż spędzamy go razem nigdzie nie ruszając się z domu. Trudne to było na początku, oj trudne.. teraz miło jest NIC nie robić i pograć w piłkę na przykład 😉

Marcela raczej bez żadnych komplikacji chodzi do żłobka. Ale aklimatyzacja trwa, bo odsypia całymi popołudniami, co dla mnie jest niemiłe, bo w zasadzie jej nie widzę. Smarczy już trzeci tydzień z rzędu, co prawie wychodzi z kataru to przychodzi nowa fala. Life is brutal i jak mój kolega dodaje full of zasadzkas 😉

Po trzech miesiącach czekania od tygodnia nie noszę w miskach wody ciepłej tylko funkcjonuje u nas wreszcie prysznic! I to była ostatnia rzecz, której mi brakowało na nowych włościach. Na ten moment pominę milczeniem dlaczego tak długo to trwało. Muszę poczuć natchnienie do napisania 😉

I wróciłam nawet do robienia zdjęć, bo mi do nich tez natchnienie minęło 😉

12

Tytuł wpisu wynika z faktu, że miałam w niedzielę trochę wolnego czasu i pomalowałam paznokcie 😉 Jak pomalowałam paznokcie to wzięło mnie na refleksje i rozmowę z Onym, że musimy częściej spędzać SAMI niedzielę, bo wreszcie mamy czas spokojnie (i mniej spokojnie) porozmawiać, zrobić wspólny obiad, pobyć ze sobą, odpocząć, poczytać, pójść na spacer... brakuje nam tego i ta niedziela nam to bardzo uświadomiła. Reorganizacja nastąpi zatem 😉
Nie wiem dlaczego i skąd się to wzięło, ale pomalowanie paznokci zawsze u mnie oznacza, że miałam 5 minut dla siebie, że dookoła mnie był porządek i spokój. Szkoda, iż rzadkie to chwile 🙂

Marceli przy szóstym zębie odwidziało się spanie wieczorno - nocne. Owszem nadal zasypia ok. 18 i śpi do 7 - 8 rano, ale robi sobie przerwę na zabawę między 20 a 22. I nadal w dzień prawie nie śpi, od zeszłego tygodnia rwie się do stania na nóżkach, a jak jej nie pomogę to krzyczy się niemiłosiernie i mam wrażenie, że wydoroślała 😉
Próbuje różnych warzywnych dobroci, ale z marchewką się nie polubiła, za to zupki kocha bardzo.