Przeskocz do treści

7

Zrobiłam jednak nowy post i skopiowałam część ze poprzedniego ;-)W sobotę pogoda nas zawiodła i nie porządziliśmy zbyt wiele w ogrodzie, za to nasze parapety 'rosną' aż huczy:-) Dosialiśmy papryczek, majeranku i tymianku, pomidorki popikowałam i z lasu co nieco gałązek wiosennych przyniosłam 🙂

DOPISEK 03.04.:
Dziś zaczynam udział w programie dot. leczenia niepłodności, bo się już łapiemy na to w naszym szpitalu i jest to darmowe. Dziś mam wywiad środowiskowy i skierowanie na badania. Jakoś wszelkie kontakty z lekarzami mnie paraliżują i czuję się bardzo bezbronna. Zatem stres mnie trochę zżera.

 

byłam, doszłam.. przyjęła mnie bardzo sympatyczna Pani Doktor, zrobiła wywiad, usg.
Zleciła mi 8, a w zasadzie 9 badań i... ogólnie pod wrażeniem pozytywnym jestem 🙂

20

w moim sercu rozlała się ogromna tęsknota za dzieckiem... tęsknota, która wręcz boli, przenika mnie dogłębnie.. ostatnimi czasy mam wrażenie, że jakby się wzmacniała i była coraz trudniejsza...
wszystko jest fajnie, kochamy się, radujemy wzajemną bliskością i obecnością, ale mamy czasem wrażenie z Onym, że jest nie tak, że czegoś, a raczej kogoś brakuje...
biegamy za kotami, śmiejemy się z nich, a po chwili zamiera na chwilę nam uśmiech, bo przychodzi myśl, że tak chcielibyśmy się śmiać i biegać za dzieckiem...

Po prostu proszę o modlitwę...

14

refleksyjnie nas naszło ostatnio, bo może więcej spokoju wokół? zastanawiamy się ostatnio z Onym nad rodziną jaką chcemy być, jak się rozwijać,  jak ma wyglądać nasze wspólne życie za lat 10-20, gdzie i jak chcemy mieszkać... to są takie fajne rozmowy i są  ogromnym krokiem do przodu w naszych relacjach, bo ja zawsze miałam głowę pełną marzeń i planów, inaczej chyba żyć nie umiem. Zwłaszcza, że zazwyczaj do większość ich realizuję (niektóre mają po kilka lat i nadal czekają na realizację ;-))
Ony nie umie marzyć, nigdy tego nie robił, to dla niego obce terytorium a teraz tego się uczy, otwiera się, a ja staram się dostrzegać te wszystkie zmiany, by nie stracić tych cudów, które się w nim dokonują i... marzyć razem z nim :-))
***
wciąż nie możemy się doczekać dzieciątka, co czasem sprawia ból i chyba do końca jeszcze nie umiemy o tym rozmawiać, oczekiwać... bardzo ufam, że będzie tak jak ma być, choć czasem tęsknota mnie zżera w środku..
***
mam problem z jedną osobą, gdyż drażni mnie jej postawa, jej sposób bycia, jej niby uległość, a z drugiej strony złośliwość, jej brak empatii i zrozumienia, że ktoś może żyć inaczej... nie umiem sobie z tym poradzić, a współpracujemy czy raczej powinniśmy współpracować na terenie, na którym wspólnie działamy a to już mnie smuci...
na przykład dzisiejszy przykład: wysyła mi 5 emaili ze stwierdzeniem, że nie potrafi otworzyć dokumentu w wordzie, a codziennie w nim pracuje to.......... mam ochotę się wycofać z tego terenu :-((
to jeden z dylematów noworocznych 😉
***
Szczęśliwego Nowego Roku  
Happy New Year 
Heureuse Nouvelle Annee
Glückliches Neues Jahr 
Felice Anno Nuovo
Cчастливы Новым годом
 ;-)))
Nie wiem czy wszystkie tłumaczenia ok, ale nie mogłam się powstrzymać by nie pożyczyć 😉

PS. Zrobiłam dopisek świąteczny w poprzednim poście dzięki Polluśce 😉

17

* Decyduję się na podlanie ogrodu.
* Kiedy rozwijam wąż do podlewania ogrodu, patrzę na mój samochód i stwierdzam, że wymaga umycia.
* Kiedy udaję się po kluczyki do samochodu zauważam leżącą na stole pocztę i rachunki, które wcześniej wyjąłem ze skrzynki.
* Postanawiam przejrzeć pocztę przed umyciem samochodu.
* Kładę kluczyki na stole i wrzucam reklamy do kosza i zauważam, że jest pełny.
* Decyduję się odłożyć rachunki i opróżnić kosz.
* Wtedy przychodzi mi na myśl, że wychodząc z koszem do śmietnika będę blisko skrzynki pocztowej więc mogę najpierw wysłać rachunki płatne czekiem.
* Biorę do ręki leżącą na stole książeczkę czekową i stwierdzam, że został mi jeden czek. Nowa książeczka czekowa jest w biurku w gabinecie.
* Wchodzę do gabinetu, a tu a na biurku stoi puszka Coca Coli, którą niedawno piłem.
* Stwierdzam, że Coca Cola jest ciepła i trzeba ją wstawić do lodówki.
* Idąc do kuchni z Coca Colą w ręku, zwracam uwagę na kwiaty na parapecie - wymagają podlania.
* Odstawiam Coca Colę na parapet i odkrywam leżące tam moje okulary, których szukałem od samego rana.
* Postanawiam, że lepiej będzie jeżeli je zaraz położę z powrotem na biurko, ale najpierw podleję kwiaty.
* Odkładam okulary na parapet i idę do kuchni po wodę. Nagle zauważam pilota telewizyjnego. Ktoś zostawił go na stole  kuchennym.
* Zdaję sobie sprawę, że wieczorem kiedy będziemy chcieli oglądać telewizję będę znowu szukał pilota i nie przypomnę, że jest na stole kuchennym. Decyduję się położyć go na  miejsce przy telewizorze. Tam gdzie powinien być. Ale najpierw podleję kwiaty.
* Przy nalewaniu wody do dzbanka wylewa się trochę na podłogę.Odkładam pilota na stół, biorę szmatę i wycieram podłogę.
* Wracam do pokoju i próbuję sobie przypomnieć co ja właściwie chciałem zrobić.

*Pod koniec dnia:*

* Ogród jest nie podlany.
* Samochód jest nie umyty.
* Rachunki są nie zapłacone.
* Puszka ciepłej Coca coli stoi na biurku.
* Kwiaty są suche.
* Jest tylko jeden czek w mojej książeczce czekowej.
* Nie mogę znaleźć pilota od telewizora
* Nie mogę znaleźć moich okularów.
* I nie wiem co zrobiłem z kluczykami od samochodu.

A kiedy zastanawiam się dlaczego dzisiaj nic nie zostało zrobione, jestem naprawdę zdumiony bo wiem, że przez calutki dzień byłem bardzo zajęty i jestem rzeczywiście zmęczony. Zdaję sobie  sprawę z tego, że jest to poważny problem. Mam jeszcze prośbę. Przekaż tę informację wszystkim, których znasz, bo nie pamiętam komu ją  już przekazałem.

*Nie śmiej się, jeżeli to nie jesteś Ty, Twój dzień nadchodzi!*
*Starzenie się jest nieuniknione. Doroślenie jest opcjonalne.*
*Śmianie się z samego siebie jest terapeutyczne.*

***********
PS. 
z każdym kolejnym dniem i utrzymującą się temperaturką i innymi odczuciami moimi, nasza nadzieja wzrasta, że jestem w ciąży, choć robiłam test i wyszedł negatywny:/
Wysnuwam więc dwie możliwości albo jestem w ciąży albo nie jestem i mam jakiś problem.. wolę tą pierwszą opcję 🙂 
w moim ogrodzie:)