Przeskocz do treści

17

JESTEM! 🙂
Wypisano mnie dziś bez żadnych problemów, ale chyba tylko dlatego, że ordynator jest zdroworozsądkowy, bo inni to chyba najchętniej by mnie zatrzymali. A on powiedział, ze wyniki ok, ktg też, ciśnienie może być, obrzęki stóp jeszcze są, ale to fizjologiczne - puścimy na trochę panią do domu.
Przez cały czas miałam poczucie, ze jestem niesiona modlitwą. Przyszłam w czwartek i w zasadzie trafiłam od razu na wizytę na obchodzie, zrobiono mi wszystkie badania, a później to już tylko codzienne ktg, ciśnienie i czekanie na
poniedziałek. A i dziś na badaniu okazało się, ze szyjka mi się skróciła i główka w miednicy już jest (chyba to dobrze to napisałam), zatem teraz me szanse na poród wzrosły 😉

Wczoraj jeszcze miałam taką fajną sytuację. Miałam plan iść na Mszę do kaplicy,
ale okazało się, że poranny obchód z lekka się opóźnił i nie mogłam pójść. I tak kombinowałam sobie jakby tu wymknąć się gdzieś na Mszę.
Siedzę na ktg za kotarką u pielęgniarek i słyszę jak Ksiądz idzie z Panem Jezusem, wchodzi do każdego pokoju, pyta, wszędzie słyszy odpowiedź nie i mówi przepraszam. No i tak sobie myślę, jak ja go tutaj zawołam, pewnie mnie nawet za tą kotarą nie zauważy. Ściskam zatem brzuch z kabelkami, wykręcam głowę i czekam, przechodzi Ksiądz cichaczem, a ja za nim wołam. Usłyszał i Pan Jezus przyszedł.
Bardzo zrobiły na mnie wrażenie słowa Księdza "przepraszam", zupełnie jakby
Pan Jezus za każdym razem mówił "przepraszam, że przeszkadzam".

Pierwsze po przyjściu do domu to poszłam spać na godzinę 🙂 Teraz oddalam się, bo muszę ograniczyć siedzenie na krześle (od tego w dużej mierze chyba miałam te obrzęki).

 

13

Jestem wielorybem! Ogromnym i sapiącym. 🙂
Przynajmniej mam takie poczucie, a od tygodnia się powiększałam. Zatem od tygodnia byłam mało życiowa, stópki miałam jak baloniki, siły ograniczone, braki w śnie, zaćmienia ciążowe (Polly miałaś rację!) i tym podobne atrakcje 😉
Nawet mam myśli, ze mogłabym już rodzić, zwłaszcza jak mam się położyć albo wstać z łóżka.. hehe to dopiero wyczyn. Ale jeszcze miesiąc został.

Konkurs na imię pozostał nierozwiązany, bo blogspot skiepścił sprawę ankiety. Po prostu nie opublikował wyników głosowania. Ja powoli chyba swój typ już mam, Ony nad nim nadal myśli i wyjdzie na to, że imię poznamy po porodzie 🙂

Na pamiątkę dla siebie zapiszę listę wyprawkową dla Malucha, którą już mam:

  • wózek
  • fotelik
  • pieluchy wielorazowe z "całym bogactwem" czyli pieluchy tetrowe, flanelowe, muślinowe, snappy, otulacze, papierki jednorazowe, pieluchy SIO, formowanki, wiaderko z pokrywką, proszek do odkażania pieluch, lanolina, podkłady jednorazowe na wyjście i torba na zużyte pieluszki  na wyjście,
  •  kosmetyki czyli waciki, Oilatum do kąpieli, pilnik papierowy, ręczniki z kapturem, myjki,
  • wyposażenie czyli łóżeczko, komoda, wanienka, kocyki polarowe, pościel, kołdra, podkłady pod prześcieradło,
  • wkładki laktacyjne wielo i jednorazowe,
  • ubranka,

i której jeszcze nie mam:

  • chusta tkana
  • kosmetyki czyli sudocrem, octenistept, gencjanę, gaziki
  • wyposażenie czyi przewijak, lampka nocna (robi się 🙂 )

 

A poza tym mam NEWSa, którego ujawnię po czwartku jak formalnie, przynajmniej częściowo, go załatwimy 😉
Bunt zapewne okoliczny będzie, bo podobno nieodpowiedzialni i młodzi jesteśmy, a w dodatku nie znamy się na temacie. My jednakże cieszymy się jak dzieci i nawet nie przeraża nas ilość zadań do wykonania. No ale w jedności małżeńskiej trwamy i jednomyślni w tym jesteśmy, że to dobre dla nas i naszej rodziny, więc dzięki temu powinniśmy się raczej wzmocnić małżeńsko 🙂

Sianie w ogrodzie i na balkonie w etapie pierwszym zakończyliśmy i o dziwo dałam radę sporo zrobić sama mimo saaaaapaania, ale też nie byłam jędza i dałam możliwość wykazać się Onemu 😉

 

34

haha 12 stopni było wczoraj, a dziś mi się wydaje, ze ktoś mnie w balona zrobił, bo tylko 5. Niemniej śniegu nie mai słoneczka właśnie próbuje przedzierać się przez chmury, więc moje nadzieje, że od jutro wiosna w pełni jeszcze całkiem nie opadły 😉

Za kuchnię się dziś W KOŃCU zabrałam! Uwierzcie, że jak na mnie to mega osiągnięcie, bo zabieram się do tego odkąd na wolnym jestem. Jakoś kuchnia nie jest ostatnio ulubionym miejscem ani do sprzątania ani do gotowania. I rolety sobie nawet do niej na okno wymyśliłam. Pomysł, materiał już mam, a teraz trzeba się zabrać do dzieła. Może po tym kuchennym 'zamieszaniu' odmieni mi się 😉

Czy ktoś się zna na lawendzie? Mam z zeszłego roku dwa krzaczki, które przeżyły, ale nie wiem czy mogę ją całkiem przyciąć by odbiła?

Idę na kawkę, by się nawąchać, bo w ciąży mi jakoś w ogóle nie idzie, ale zapachowo jak najbardziej. I tak oto koniec przerwy i czas wracać do kuchennych zawirowań 😉

 

runda pierwsza 😉

PS.
Podsyłam propozycję warsztatów dla ojców http://www.tato.net/tatonet_en/warsztaty
Może ktoś z was lub Waszych mężów skorzysta 🙂

22

Młoda mości się, przeciąga, naciąga i przeszkadza mi w spaniu 😉
Mam za sobą pierwszą małą panikę, że oczywiście nic nie jest przygotowane. Nic tzn. z poważnych rzeczy jak np. łóżeczko czy komoda. Bo to niby jest, ale nie przygotowane. Najlepsze jest to, że myślałam, iż sama oszlifuję łóżeczko czy komodę, a jak chciałam to brzuch mi przeszkadza albo szybko się męczę. No nic jakoś to wymęczę albo Ony mnie uprzedzi 🙂

Dziś zrobiłam pierwsze pranie, bo ubranka dostałam, a jeszcze przede mną cała wanna, więc pomyślałam, że lepiej zacznę, bo ostatnio robię wszystko w zwolnionym tempie. WIOSNY chcę i SŁOŃCA i świeżego TLENU. Mam wrażenie, że przez to marudna się zrobiłam.

Założyłam Młodej bloga. Na jakimś portalu dzieciowym widziałam fajny a'la dziennik dziecka i spodobała mi się idea, tylko ja za leniwa jestem, żeby w kilku miejscach pisać i tak mam wszystko na blogerze. Może panna zechce sama kiedyś coś dopisać, o ile blog przetrwa 😉
A imienia jak nie było tak nie ma 😉

I zapraszam do głosowania na moją siostrzenicę co próbuje swoich możliwości w "The voice of Poland"