Przeskocz do treści

11

Stosownie do nakazu Bożego "Czyńcie sobie ziemię poddaną" - czynimy krok po kroku ziemię użyteczna dla nas 😉

Dziś pokaże jak powoli z chaszczy i śmieci, przede wszystkim ciężką pracą
Onego, wyłania się ogród. Jeszcze ogrom pracy przed nami i kolejne
chaszcze do opanowania, ale już widać COŚ 🙂

Nieustannie zastanawiamy się skąd w ziemi tyle szkła, złomu i kamieni - to chyba
nie przestanie nas zadziwiać i złościć jednocześnie, bo to wszystko z
bezmyślności ludzkiej.  

Po zakupie działki czyli przez ostatnie prawie 3 lata miejsce przeznaczone docelowo na ogród wyglądało tak:


W lutym 2016 mniej więcej wyglądało tak:

a później trwała orka na ugorze i następowały pozytywne zmiany 🙂

by w końcówce marca wyglądało tak:

 

nie ma lekko, najmłodsi też pracują 😉

 W ramach ćwiczeń porodowych wysiałam co nieco i wysadziłam groch i bób, zatem gdy wróciłam ze szpitala to zastałam w pięknym szyku stojące jak rycerze groszki 😉

 Gdy złapałam oddech po porodowy to wysiałam to co miałam w planie, a teraz rośnie wszystko w oczach 🙂

Najważniejszy pomocnik 🙂


Na koniec była akcja pt. Pomidor i papryka, która generalnie słabo się rozpoczęła, bo gdy wystawiłam je do hartowania na dwór spadł deszcz z gradem i dość mocno je zmarnował.

Nie tracę jednak nadziei, że co ma odbić to odbije i że jednak coś będzie 😉

W tym roku mam szaleństwo, bo mam 6 odmian pomidorów i pięć rodzai papryki 🙂


 Aktualnie ogród wygląda tak:

W ten weekend rowery odkurzyliśmy wreszcie! :-))))

 

14

Próbę generalną zaliczyliśmy tydzień temu, znaczy znalazłam się w szpitalu, bo myślałam że wody mi odeszły.... hehe.. zatem od zeszłego czwartku mam naprawdę spakowaną torbę do szpitala 😉

Można liczyć teoretyczny święty termin porodowy. Józef wprawdzie mnie straszy od dawna, ale od tygodnia to bym powiedziała wręcz, że ćwiczy naszą gotowość 😉
Naszą Rodzinną Księgę Życia skończyłam! Jestem na bieżąco z opisem, zdjęcia wywołałam czyli jeszcze muszę je powklejać, skończyć ozdabiać i ... pisać na bieżąco 😉 

Dużo mi pomogło w pisaniu oglądanie zdjęć i czytanie bloga od początku, bo dzięki temu chronologię zachowałam 😉 

Pomidorki wszystkie poprzesadzałam, wyszło mi 6 odmian, nie mam już nigdzie miejsca.  A papryki czekają na swoje 5 minut i inne roślinki, ale to po porodzie. Posiałam na ogródku sałatę, rzodkiewkę i posadziłam eksperymentalnie kalarepę (wiem, wiem za szybko) - na więcej mi sił brakło, ale i tak jestem z siebie dumna 😉

I wczoraj dokonaliśmy jedną z większych inwestycji tegorocznych czyli panowie nam zamontowali płot betonowy w części działki, reszta będzie siatka. Teren uzyskał nowy wymiar i jakby się częściowo uporządkował, nade wszystko odzyskaliśmy intymność, a malwy i inne kwiaty będą miały swoje stałe, słoneczne miejsce. 

Do usłyszenia niebawem!
Oby np. jutro 😉
I o modlitwę proszę by było jak ma być.

5

Sezon uważam za całkowicie otwarty - wysiałam/wysadziłam sałatę, rukolę, groch, bób, szczypiorek i zasadziliśmy 9 drzewek owocowych + jarzębinę 🙂 Wiem, że już późno, ale dopiero w sobotę obcięliśmy stare drzewka, ale nie było wcześniej możliwości. Teraz jeszcze poluję, żeby dosadzić,  na brzózki, modrzew i olchę 😉
Uwielbiamy weekendy ostatnio baaaaaaaaaaardzo tylko jakieś za krótkie się zrobiły 😉
Znaczy zawsze je kochaliśmy, ale teraz kochamy jeszcze bardziej, bo mamy niedosyt siebie nawzajem. Oby do czerwca! Bo w czerwcu mamy mieć skończone ściany i sufity i pomalowane WSZYSTKO! :-))))))

tylko bocianów jeszcze brak 😉

 

na pomidory mamy szanse 😉

 

poziomkkiii

 

królowa matka 😉

 

wojenka 😉

5

Akcja ogrodowa 'WIOSNA' rozpoczęta! Pomidory, papryki i zioła wysiane. Wiem, wiem zioła za szybko, ale nie mogłam się powstrzymać, najwyżej wsadzę do dużych doniczek czy innych pojemników. Na razie możliwe parapety zastawione doniczkami, pojemnikami i czekamy na pierwsze wzrosty 😉

Mam nadzieję na dobrą pogodę jutro i działanie ogrodowe. Plan mam bogaty i treściwy, ciekawe czy Marcela mi pozwoli na pełne jego wykonanie 😉

Chciałabym jutro poeksperymentować i zrobić część takiego płotku:

Źródło

I dalej przygotować część ogrodu... czyli wyznaczanie, kopanie - FAJNIE!
Pewnie w niedzielę nie będę mogła wstać z łóżka 😉

nasze krokusy 🙂