Przeskocz do treści

7

część z naszych archiwów

Działam obecnie na dwóch frontach - pierwszym - pisarskim i spisuję dzieje naszych 10ciu lat od poznania się z Onym. Wczoraj wieczorem właśnie zakończyłam opisując dzień naszego ślubu 🙂 Im bardziej w to wchodzę tym bardziej się wciągam.
A wszystko zaczęło się od rozpakowywania kolejnych kartonów, które akurat zawierały nasze domowe, rodzinne archiwa. W 2011 roku w ramach *projektu 2011* zaczęłam robić naszą Rodzinną Księgę Życia, ale niestety życie mnie pochłonęło i nie skończyłam (a prawdę powiedziawszy nawet dobrze nie zaczęłam). Teraz jednak się zaparłam, bo doszłam do wniosku, że później jak wpadnę w ogród to będzie tylko gorzej 😉

Plan rozdziałów miałam już rozpisany poprzednim razem, teraz potrzebowałam wypełnić go treścią i pamiątkami. Plan jest mniej więcej taki:
- strona tytułowa
- wstęp czyli po co to, kto naszym patronem itd.
- początki czyli od poznania do narzeczeństwa
- narzeczeństwo + dzień ślubu
- I rok
- II rok itd.

 

Przy okazji wychodzi na jaw jak bogate życie prowadzimy, bo bilecików, innych pamiątkowych karteczek sporo się uzbierało. Poza tym świetnie widać, który rok był najbardziej intensywny, przypominają nam się różne wydarzenia, koncerty, uroczystości..
Stary blog tez mi czasem dopomaga, bo porządkuje kolejność i zdarza się że pamięć płata figla, bo już o niektórych nie pamiętamy 😉
Wczoraj to był taki dzień, że co chwila było: 'Chodź tu szyyyybko! Pamiętasz???'
Hitem dnia było przeczytanie naszych pierwszych rozmów (a trzeba wiedzieć, że poznaliśmy się przez internet) i przezabawnych rozmówek zapisanych na blogu. Wdzięczna byłam sobie, że je zapisałam, bo ożyły i nadal wzbudziły duuużo śmiechu.
Na razie wyszła mi księga pierwsza, którą już w zasadzie zakończyłam tylko okładki wykańczam 🙂

Drugi front niejako powiązany z pierwszym to zaczęłam robić naszą domową, rodzinną stronę. Tu mam jeszcze wieeele pracy i raczej myślę, że to projekt przyszłej jesieni/zimy niż lutego.  Raczej będzie niepubliczna ze względu na zdjęcia i szczegóły domowe, ale powstała tez myśl by zrobić dwa w jednym czyli publiczną (przenosząc tam tego bloga) i niepubliczną. Zarys mam tego co chcę, ale z realizacją zobaczymy jak pójdzie 😉

Pierwsze wschody pelargonii za nami, surfinia tylko coś słabiutko wschodzi. Zatem można uznać, że sezon ogrodowy 2016 rozpoczęty 😉

 

5

Dziś krótko, bo komórka mnie nie lubi. Podzielę sie moim planem na Wielki Post:
- DLA SIEBIE - trzymanie się planu dnia i dbanie o wygląd zewnętrzny
- DLA MĘŻA - nie pyskowanie, nie komentowanie a zamiast tego błogosławienie
- DLA WSPÓLNOTY - codziennie dziesiątka różańca

Plan jak plan, podaje go w zarysie, bo innej możliwości nie mam, ale może ktoś skorzysta 🙂

20

Marcelina tydzień temu chrzest przyjęła na śpiąco 😉
Karmiąc ją teraz, zastanawiam się jakimi darami ją Pan Bóg obdarzył, co w niej złożył i czy tego nie zmarnujemy, czy będziemy potrafili ją wspierać w tym rozwoju jej talentów i darów. Odpowiedź jednak na to pytanie poznamy za wiele lat 🙂
Oby pięknie wzrastała!

 

Goście dopisali i przy obiedzie się nie zmieścili, bo trochę inaczej się rozsiedli niż zaplanowałam, ale w sumie chyba dość dobrze wyszło. Ciasta pyszne przyniesiono gotowe i teraz muszę przepisy pozbierać 🙂
Sylwia z ARTCART zrobiła nam piękną dekorację bluszczową na stół z krepiny (chyba). Prezentowała się cudnie, wykonała go po prostu profesjonalnie, ze wszystkimi szczegółami i szczególikami. Polecam bardzo!

 

 

Od wtorku za to walczymy z katarem u Marceliny, którego nie widać a tylko słychać. Na początku nieodkładalna była prawie, ale już jesteśmy na prostej 🙂
Fajnie tak być w domu po naszym długim prawie niebycie. Organizacyjnie się ogarniam, a brakowało mi tego. Znowu mam poczucie panowania nad naszą rzeczywistością i kolejne plany tworzę 😉

Dom się powoli remontuje rękoma Onego i od czasu do czasu różnych Panów Pomocników. Okna już są, ścianki dwie się pną. Mieszkanie wystawiliśmy na sprzedaż i czekamy na chętnych. Pierwszą kandydatkę - klientkę już mamy tylko pod warunkiem, że uda jej się sprzedać swoje 🙂

 

salon się robi...

Będąc w wirtualnych odwiedzinach u HSLinum doszłam do wniosku, że opracuję swój kalendarz liturgiczny, który będzie uwzględniał ważnych dla nas świętych i inne ważne święta. Pewnie nie tworzyłabym tego gdyby nie fakt odkrywania przeze mnie ostatnio różnych zapomnianych świąt czy przygotowań do nich jak np. suche dni. To jakby jeden z elementów tworzenia przez nas naszych własnych domowych tradycji 🙂

Idę do Was w odwiedziny, bo zaległości mam!

PS. Rozważam zmianę adresu bloga. Czy ktoś z Was robił zmianę adresu bloga?

10

Pączki hiszpańskie popełniłam dziś według TEGO przepisu. Wyglądają i smakują bosko! Szybciutko się robią i mało zabawy z nimi. Zastanawiam się jeszcze nad chrustami wg Kamy, ale o ile już to dopiero jutro 😉

2013
Baśkowy pączek 2013

Maluch wczoraj kręcił się po całym brzuchu, nawet nie wpadłabym na to, że to możliwe.. hehe.. bardzo to było zabawne. Dziś byłam krew oddać, a w piątek do lekarza się udaję, więc będzie okazja być może dowiedzieć jakiej płci ów Maluch jest 😉
Dorobiłam się wreszcie spodni ciążowych i byłam bardzo zaskoczona różnicą, jest mi teraz o niebo wiele lepiej, nawet nie myślałam, że było już mi tak ciasno 😉

A domowo dziś naszło mnie natchnienie do przeorganizowania swej osobistej i domowej organizacji. Nie wiem czy pamiętacie, ale w 2011 roku wymyśliłam swój własny Projekt 2011 [klik]na zorganizowanie siebie i domu, ponieważ uwielbiam wszelkie plany, listy itd. Do tej pory on jakoś funkcjonował, lepiej lub gorzej, ale jednak. Teraz jak zmienił mi się tryb funkcjonowania to przestał on być realny. Zatem dziś na nowo go poprzestawiałam i dostosowałam do moich możliwości dnia dzisiejszego.
Dodatkowym bonusem było wyciągnięcie dziś moich notatek i pomysłów na prowadzenie finansów domowych, co nieco już zmieniłam, ale nimi się dopiero zajmę, może jutro póki mam wenę twórczą 😉