Przeskocz do treści

14

Witam się serdecznie w Wielkim Poście! Szczytne miałam cele na ten czas, bo to moja ulubiona część roku liturgicznego. Jednak niemoc, która mnie ogarnęła, zmniejszyła moje plany. Doszłam do wniosku, że dzieciom potrzebny jest jakiś wizualny a'la kalendarz Wielkiego Postu, bo łatwiej nam się o nim rozmawia i prościej jest odnieść pewne wydarzenia w czasie.
Wiem, że w innych częściach kraju niekoniecznie, ale u nas to takie trochę przedwiośnie jest, nawet wczoraj dojrzałam nierozwinięte kwiaty krokusików 🙂

krokusy

Wracając jeszcze do Wielkiego Postu i naszego a'la kalendarza. Pokażę go jutro albo pojutrze, bo jest w fazie roboczej. Każdy tydzień do Niedzieli Palmowej ma swoją kartkę a4, a ostatni tydzień prawdopodobnie będzie miał 4. To jest ta moja strefa robocza, która jeszcze wymaga ode mnie trochę pracy i nie nadaje się do oglądu 😉 Każdy tydzień podzielony jest na dni i ma przydzielone zadania. Najzabawniejsze, że to nauka także dla nas  nie tylko dla dzieci, dużo z tego wyciągamy dla siebie.

W piątki mamy swą Drogę Krzyżową rozstawioną w domu, bo ze względu na chorobę nie byliśmy w kościele. Ponadto tradycyjnie w ramach kołysanek do snu śpiewamy pieśni z danego okresu liturgicznego czyli teraz pieśni wielkopostne. Polecamy ten sposób na naukę pieśni religijnych przez dzieci 🙂

Od dwóch tygodni mam ogromny zjazd sił i mocy, nie wiem na co zwalić, czy na tarczyce czy ciąże. Jakby mnie ktoś wyssał z wszystkich sił witalnych, wiele spraw robię siłą woli i z takim wysiłkiem jakbym szczyty zdobywała...Czasem się na siebie wkurzam, na swoją bezsilność i zmuszam się do czegoś, ale po chwili się poddaję.. Mam nadzieję, że mi szybko minie, bo kiepsko dom widzę.

Dzieciaki od zeszłego tygodnia chore i jakoś nie potrafią przestać 😉 Myślałam, że wychodzimy na prostą, ale Marcysia znowu dziś z gorączką. I zobaczymy co jutro dzień przyniesie, oby już bez gorączki i z mniejszym cherlaniem. Moje dzieci mało chorują, więc na początku był oto niczym atrakcja 😉

I jeszcze mam dodatki 😉

Pierwszy to zapisaliśmy się z Onym na Seminaria Nowego Życia, każdy nas w innym celu, a w sumie wychodzi na to, że przeżywamy je razem w małżeńskiej grupce dzielenia. Tego się nie spodziewaliśmy, a jest wielką wartością, bo już dawno nie rozważaliśmy wspólnie Słowa Bożego. I robimy to na bieżąco, bo codziennie 🙂

Drugi, że zaczęłam pisać różne artykuły, teksty na strony internetowe. Myślałam już o tym od dawna, bo wydawało mi się fajnym sposobem na zarobienie pieniędzy i nie wracanie do pracy biurowej. Znaczy ja bardzo lubię swoją pracę i biurko, ale o wiele bardziej lubię siebie w domu i w ogrodzie 😉 Żyć z czegoś trzeba, Ony zarabia jak zarabia, a plany domowo - rodzinne nam rosną 🙂 Wracając do meritum, brakowało mi odwagi by zacząć, brakowało... aż wreszcie zaczęłam odpowiadać na ogłoszenia, zgłosiła się jedna pani i poszło... zaczęłam pisać! O dziwo umiem 😉 Tylko teraz przy moim braku sił, mocno zwolniłam, bo nie mam energii.
Jak chcecie to mogę się podzielić za pół roku czy warto i czy da się na tym zarobić 🙂 Na razie zarobiłam sobie na wszystkie nasiona do ogrodu i mały prezencik dla siebie 😉

Sezon ogrodowy uważam u nas za otwarty, bo wysiałam pomidory, papryki. Onego wysłałam na wysokości do przecięcia gałęzi na drzewkach owocowych. I po raz pierwszy robimy zgodnie z kalendarzem biodynamicznym. Mam wrażenie, że to bardziej uporządkowane jest 😉

Nasiona spisałam jakie posiadam swoje i ewentualnie resztki kupnych. Zatem nasion kwiatów mam 25, a warzyw i ziół 48 🙂 Opłacało się zbierać nasionka, choć zeszły rok nie był zbyt dobry na to. teraz ten stan się zdecydowanie podniósł, bo zakupy zrobiłam 🙂

cięcie drzew

 

Polecam dziś Wam do przeczytania wywiad z ks. Janem O`Dogherty o tym jak pościć. Artykuł - wywiad do przeczytania [KLIK]

oraz piękną wypowiedź prof. Wandy Półtawskiej:

6

Nie wiem jak u Was, ale u nas od tygodnia JAKBY wiosna, bo stale ok. +10 w dzień. Trochę z lękiem na to patrzę, bo naprawdę powoli budzi się przyroda do życia i oby nie było potem katastrofy. Krokusy pewnie przeżyją, ale drzewka mam wątpliwości. Tak czy siak poczyniłam pierwsze przymiarki ogrodowo - podwórkowe. I to mnie cieszy!

Wybrałam się wczoraj do szklarni by zrobić porządek, bo wstyd się przyznać, ale tam z obornikiem nie weszliśmy na jesieni.. Trawa i chwast wyrósł przez zimę dorodnie 😉 Żeby jednak nie było mi smutno to i zieleniny trochę też, a najbardziej cieszę się z rukoli i sałaty, kopru też zebrałam jeszcze całą miskę 🙂

Ładnie prawda? Jeszcze czeka nas to rozłożenie obornika i przekopanie... uff zejdzie mi z sumienia 😉

Dzięki pogodzie wyszłam z domu z miarką, kartką i rozplanowałam rabatę kwiatową. Teren znajduje się między domem a stodołą, wreszcie można zrobić z nim porządek, bo ziemne prace wszystkie skończone. Można zatem równać, siać trawę i działać dalej. Ściana sąsiedzkiej, ceglanej stodoły będzie znakomitym tłem. rabata będzie z kamieni polnych i obsadzona kwiatami... ehh.. znów mi parapetów braknie 😉

A i mam plan mieć huśtawkę dla siebie! 🙂

Widzicie te trawy i chaszcze? No to na wiosnę będzie siana trawa i przynajmniej pierwsza część podwórka będzie względnie skończona! Krzaki i drzewa zostają, bo ptaki muszą żyć i już mam pomysł jak to wszystko połączyć z kwiatami 🙂 Dobrze, że wiosna długa, a poród na jesień  😉

Zawsze jak patrzę na te nasze nieogarnięte chaszcze to przypomina mi się piosenka Golców i od razu wraca mi właściwa perspektywa 🙂

2

Nastał ten czas i... mam trochę ogrodu wysiane 🙂
Kocham wiosnę! Jak lubię każdą porę roku, bo każda ma COŚ w sobie, to jednak wiośnie nie umiem  nic zarzucić 🙂

bratkiWyznaczyłam dziś sporą część ścieżek ogrodowych i miejsca do wysiewu. Cudne uczucie wiedzieć, że robi się już coś na stałe, bez tymczasowości! Dziś wysiałam sałatę, roszponkę, rzodkiewkę, cebulę, bób, rzodkiew, trochę kwiatów i pewnie jeszcze coś, ale rano jak ogarnę koszyk to będę wiedzieć. Jutro runda druga. Muszę przyznać, że Marcelina doskonale sieje 🙂

Dodatkowo chciałam się pochwalić, że gałązki porzeczek czerwonych, białych, czarnych oraz agrestu, które ścięłam na jesieni  i wsadziłam do wiaderka z ziemią ukorzeniły się 🙂 Zasadziłam je dziś!

Wczoraj udało mi się nasadzić szczepki pelargoni i mam nadzieję, że też się ukorzenią

sadzonki pelargonii jak dobrze pójdzie to będą tak kwitły:

pelargonie

I lekcja przyrodnicza była dziś 🙂

Marcelina ma wiele miłości, największą darzy wszelkie place zabaw, choćby zawierały tylko huśtawkę  😉 Wybraliśmy się wreszcie, już nawet drugi dzień z rzędu, co przy moim braku chęci jest wielkim osiągnięciem 😉

Pożegnam się drugą miłością, ostatnią - okularami, dla mnie wygląda jak pszczółka 😉

Pozdrawiamy spod naszego wiatraka - koźlaka,bo wreszcie dziś do niego doszliśmy 🙂

4

Przedwiośnie u nas w pełni! Ogród ożywa, kwiatki wychodzą, krokusy kwitną, jedne ptaki śpiewają, drugie lecą kluczami i słońca więcej, częściej 🙂

U nas ruch ogródkowo - podwórkowy powoli nabiera rozmachu. Nadzieje na szklarnię wzrosły, bo teren oczyszczony i teraz będzie faza wznoszenia 🙂 Rabaty przegrabione, a krokusowa łączka zakwitła czym mnie zaskoczyła, bo w zeszłym roku nic nie sadziłam, a lepiej rosną niż wcześniej. Parapety zastawiłam pudełkami z wysianymi nasionami, mam już pierwsze wzrosty pomidorowo - kalarepkowe. Kwiaty dopiero dziś wysiałam i nie wiem czy znowu nie przesadziłam z ilością, ale jakby co wykorzystam 😉

Drzewa z Marcysią pobieliłyśmy, piaskownica znalazła swoje stałe stanowisko, trawa coraz piękniej rośnie - tylko ciekawe czy wygra z chwastami, wczoraj udało mi się przesadzić wszystkie maliny na swoje stałe miejsce 🙂

Na jesieni pościnałam gałązki różnych porzeczek, agrestu i wsadziłam do wiadra z ziemią by się ukorzeniły. Ukorzeniły się! Niektóre to już listki dostają, więc wysadzić je muszę. Cieszę się, że już nie na tymczasem tylko na stałe miejsce. Bardzo uciążliwa była do tej pory ta tymczasowość i męcząca.

Udało nam się nawet obiad zjeść już na tarasie... tym bardziej nie mogę się doczekać cieplejszych dni.

wysiewanie nasion

kwitnąca leszczyna

pobielenie drzew

Trzeci tydzień walczymy z Józkowymi zębami, w tym tygodniu ukazały się dwa czyli ma już 10, a jeszcze dwa są na wylocie. Walką po prawdzie trudno to nazwać, bo tylko nocami się częściej budzi i trochę marudny. Bardzo radosny i uśmiechnięty syn mi się urodził! Raczkuje i śmiga niczym błyskawica, uwielbia wszelkie dziurki i kabelki, z pasją otwiera szuflady i szafki, wchodzi gdzie nie powinien i śpi w ciągu dnia 2 ciągiem!  Mam wrażenie, że przy Marcysi książki były bezpieczniejsze, bo Józek książki z półek zwala - oby mu szybko minęło 😉

Od tygodnia Marcelina przynosi mi książki do czytania ze względu na treść a nie obrazki. Fajne to! Zupełnie inaczej się czyta 🙂

dziecko

Wraz z początkiem Wielkiego Postu przestałam pić kawę i nie pisałabym o tym, gdyby nie coś co mnie zaskoczyło - że to może być trudne. Nie piłam do tej pory jakiś wielkich ilości 1-2 filiżanki dziennie, a przez 4 dni nie picia miałam ogromny ból głowy i obsesyjne myśli o kawie cały dzień, a zwłaszcza rano. Tymi obsesyjnymi myślami to wręcz się zszokowałam, bo nie spodziewałam się tego. Nie uległam jednak i dobrze mi z tym 🙂 Pokusy mam teraz tylko jak słońce zaświeci i na tarasie usiądę 😉

I roczek planuję, bo nam w święta wypada.

I endokrynologa wreszcie na miejscu znalazłam.

I do pracy muszę się wybrać po wniosek, bo macierzyński się kończy.

I lecę, bo dzieciaki chałupę rozniosą 😉