Przeskocz do treści

4

Przedwiośnie u nas w pełni! Ogród ożywa, kwiatki wychodzą, krokusy kwitną, jedne ptaki śpiewają, drugie lecą kluczami i słońca więcej, częściej 🙂

U nas ruch ogródkowo - podwórkowy powoli nabiera rozmachu. Nadzieje na szklarnię wzrosły, bo teren oczyszczony i teraz będzie faza wznoszenia 🙂 Rabaty przegrabione, a krokusowa łączka zakwitła czym mnie zaskoczyła, bo w zeszłym roku nic nie sadziłam, a lepiej rosną niż wcześniej. Parapety zastawiłam pudełkami z wysianymi nasionami, mam już pierwsze wzrosty pomidorowo - kalarepkowe. Kwiaty dopiero dziś wysiałam i nie wiem czy znowu nie przesadziłam z ilością, ale jakby co wykorzystam 😉

Drzewa z Marcysią pobieliłyśmy, piaskownica znalazła swoje stałe stanowisko, trawa coraz piękniej rośnie - tylko ciekawe czy wygra z chwastami, wczoraj udało mi się przesadzić wszystkie maliny na swoje stałe miejsce 🙂

Na jesieni pościnałam gałązki różnych porzeczek, agrestu i wsadziłam do wiadra z ziemią by się ukorzeniły. Ukorzeniły się! Niektóre to już listki dostają, więc wysadzić je muszę. Cieszę się, że już nie na tymczasem tylko na stałe miejsce. Bardzo uciążliwa była do tej pory ta tymczasowość i męcząca.

Udało nam się nawet obiad zjeść już na tarasie... tym bardziej nie mogę się doczekać cieplejszych dni.

wysiewanie nasion

kwitnąca leszczyna

pobielenie drzew

Trzeci tydzień walczymy z Józkowymi zębami, w tym tygodniu ukazały się dwa czyli ma już 10, a jeszcze dwa są na wylocie. Walką po prawdzie trudno to nazwać, bo tylko nocami się częściej budzi i trochę marudny. Bardzo radosny i uśmiechnięty syn mi się urodził! Raczkuje i śmiga niczym błyskawica, uwielbia wszelkie dziurki i kabelki, z pasją otwiera szuflady i szafki, wchodzi gdzie nie powinien i śpi w ciągu dnia 2 ciągiem!  Mam wrażenie, że przy Marcysi książki były bezpieczniejsze, bo Józek książki z półek zwala - oby mu szybko minęło 😉

Od tygodnia Marcelina przynosi mi książki do czytania ze względu na treść a nie obrazki. Fajne to! Zupełnie inaczej się czyta 🙂

dziecko

Wraz z początkiem Wielkiego Postu przestałam pić kawę i nie pisałabym o tym, gdyby nie coś co mnie zaskoczyło - że to może być trudne. Nie piłam do tej pory jakiś wielkich ilości 1-2 filiżanki dziennie, a przez 4 dni nie picia miałam ogromny ból głowy i obsesyjne myśli o kawie cały dzień, a zwłaszcza rano. Tymi obsesyjnymi myślami to wręcz się zszokowałam, bo nie spodziewałam się tego. Nie uległam jednak i dobrze mi z tym 🙂 Pokusy mam teraz tylko jak słońce zaświeci i na tarasie usiądę 😉

I roczek planuję, bo nam w święta wypada.

I endokrynologa wreszcie na miejscu znalazłam.

I do pracy muszę się wybrać po wniosek, bo macierzyński się kończy.

I lecę, bo dzieciaki chałupę rozniosą 😉

12

Cały czas jestem pod wrażeniem soboty. Tego co udało mi się zdziałać w ogrodzie. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo przyroda, ziemia, rośliny, zwierzęta mogą dobrze wpłynąć na człowieka, na mnie. Nawet modlitwa wtedy łatwiej przychodzi, bo w sercu budzi się wdzięczność do Boga za stworzenie pięknego świata 🙂
Teraz szukam pomocy, kto mi powie czy to co mi wzeszło to papryka? 🙂

W sobotę zakupiłam rododendron - różowy - posadziłam i uzmysłowiłam sobie jak bardzo jeszcze mało wiem. Jak wiele jeszcze muszę się nauczyć. Poguglałam trochę i w ogóle malutka się zrobiłam. Ale co radości z tego miałam to moje 😉
Pójdę chyba dokupię jeszcze biały. Rozochociłam się.

 

 

Tulipany nam wreszcie piękne zakwitły 🙂

 

Kama to Twoja wina, że wróciła mi chęć na pisanie notek 😉

12

Sezon wiosenno - letni uważam za otwarty i to od soboty! 🙂
Bowiem w sobotę szalałam w domu i w doniczkach. Posiałam pomidory i zioła, przesadziłam kwiatki, rozpoczęłam kiełkowanie w słoikach, kapustę z garnka glinianego przełożyłam do słoików, okno umyłam, kuchnię z lekka przemeblowałam (przy wydatnej mężowskiej pomocy) i najważniejsze: od soboty nie mam problemów z porannym wstawaniem. Po prostu otwieram oczy i wstaję, uwielbiam to 🙂
Także melduję, że wiosna zawitała 😉

 

jedne z moich kiełków 🙂
wreszcie upolowałam geranium 🙂