Przeskocz do treści

10

Miesiąc mi został do porodu. Akcja przedporodowa wreszcie (albo i nie wreszcie) się zaczęła czyli sprzątanie ruszyło, rzeczy noworodkowe wyjęte z kartonu i powoli się piorą, przestawiam meble, nawet niektóre maluję i robię listę czego mi jeszcze brak. Najzabawniejsze, że większość na liście nie ma bezpośrednio NIC wspólnego z Antkiem 🙂

Cieszę się z tego czasu, chyba na niego podświadomie oczekiwałam. Jestem człowiekiem czynu, więc ograniczenia stanem błogosławionym, trochę mnie męczyły 😉 Aczkolwiek dostrzegam pozytywne aspekty mych ograniczeń, tylko czasem trudno je w pierwszym odruchu zaakceptować. A bieg codzienności czasem tego nie ułatwia. Pracuję jednak nad tym i chyba w tej ciąży najbardziej z tego korzystam 😉 Niemniej moja, osobista "akcja przedporodowa" mnie cieszy, bo dzięki niej mam uporządkowane  i uregulowane pewne zaległości domowe i okołodomowe.

Lato powoli przechodzi w jesień...

Książki od około miesiąca leżą i się ze mnie śmieją, ale mam wrażenie, że czytanie przekracza to moje możliwości intelektualne 😉 Chyba poczekam na rozwiązanie, a tym czasem nadrabiam słuchanie zaległych podcastów "Więcej niż edukacja" i serdecznie je polecam. Założyłam nawet dla siebie zeszyt i robię notatki, spisuję pomysły czy ciekawe pytania do rozważenia. To pozwala mi na poukładanie wielu spraw w głowie i sercu, uzmysłowienie co jest dla mnie i dla naszej rodziny ważne, potrzebne.

bociany 😉

Przybraliśmy chyba metodę drobnych kroków i powoli wchodzimy świadomie w edukację domową. Marcelina nie idzie od września do przedszkola. Za to zapisałam ją na gimnastykę lub akrobatykę, w zależności do której grupy się zakwalifikuje. Cieszy się bardzo i robi jeszcze więcej fikołków niż zazwyczaj 😉

Na tym etapie edukacyjnie fajnie nam się sprawdza od jakiegoś czasu pudełko, które zrobiłyśmy razem, a do którego zawartość czyli rożne zadania jej wieczorem na rano wkładam. Lubi je bardzo, sama się dopomina, dość często asystuje jej w tym Józek i to zmusza mnie to tworzenia dla niego uproszczonych wersji zadań by jej nie przeszkadzał. Nie zajmuje im to zbyt dużo czasu, bo większość i tak spędzają na podwórku. Wyglądają przy tym jak dzieci górnika i wieczorem trzeba ich odmaczać 😉 Aktualnie mają fazę na krzaki i zakładanie baz, tudzież tropienie robali 😉

taplu - taplu...

Bardzo lubię patrzeć jak razem spędzają czas, jak powoli buduje się pomiędzy nimi komitywa i uwierzcie, że czasem trudno mi utrzymać powagę jak szepczą między sobą i próbują coś ukryć przede mną :-)) Świetny jest ten czas dla nas ogromnie! Wdzięczna jestem Bogu, że nam go daje w takiej obfitości i nieustannie jestem tym zaskoczona. Każdym dniem.

Józek - lato 2018

Marcelina - lato 2018

Co nie zmienia faktu, że czasem mam ochotę wysłać ich w kosmos, zwłaszcza jak się leją i drą 😉 Józek ostatnio dobrze gryzie, a Marcelina teatralnie wrzeszczy 😉 Ciekawe jak to przeżyje Antoś 😉

25

Dowiedziałam się o świetnym wyzwaniu, można działać samemu albo w duecie wraz ze współmałżonkiem. Warto obejrzeć wcześniej film "Próba ogniowa" [TUTAJ można obejrzeć] i DO DZIEŁA 🙂
Ja zaczynam tylko jeszcze nie wiem czy Ony też 😉

 

*********

Chcielibyśmy zaproponować Wam niezwykłą, czterdziestodniową podróż szlakami Waszej miłości. To wyzwanie dla mężów i żon pomagające im zrozumieć i praktykować bezwarunkową miłość w życiu codziennym. Niezależnie od tego, czy Twój związek małżeński wisi obecnie na włosku, czy jest silny, stabilny i zdrowy, jest to podróż, w którą powinieneś się wybrać. Warto odnaleźć prawdziwą bliskość i zbudować porywający i spełniony związek ze swoim partnerem.

Na pewno wielu z Was znany jest film "Fireproof", w którym to główny bohater Caleb, stojący u progu rozpadu swojego małżeństwa, otrzymuje od swego ojca "dziennik", zawierający szczegółowe wskazówki na kolejne 40 dni.
Twórcy filmu, w ślad za nim, wydali książkę "Love Dare", stanowiącą przedmiotowy dziennik bohatera filmu. Książka ukazała się także w polskiej wersji językowej pt. "Miej Odwagę Kochać". Została ona podzielona na 40 dni oraz 4 dodatki.
Każdy dzień ma swój indywidualny tytuł, szeroki opis oraz akt odwagi, czyli wyzwanie.

Po uzyskaniu pozwolenia na publikację, postanowiliśmy zamieszczać na stronie fragmenty książki zawierające wyzwanie na każdy dzień. Stworzyliśmy czterdziestodniowy kalendarz i każdego dnia będzie zamieszczany kolejny fragment – wyzwanie.
Każde wyzwanie będzie przeznaczone na dzień następny, aby każdy miał czas poczynić stosowne przygotowania.
Dni minione nie będą kasowane, aby każdy, nawet ten, kto wejdzie na naszą stronę już w trakcie trwania tej "podróży", mógł indywidualnie, od początku rozpocząć swoją drogę.
Autorzy przyjęli taką konstrukcję dziennika, aby mógł być on realizowany indywidualnie jak i wspólnie. Myślę, że nikomu nie będzie przeszkadzało, iż niektóre dni są skierowane do mężów, a inne do żon. Tak została napisana książka w oryginale, a na pewno każdy indywidualnie dopasuje treść do swoich potrzeb.

Gotowi? Kliknij na zdjęcie kalendarza poniżej.

 

18

Świerszcze pięknie grają za oknem. Szkoda, że jeszcze nie mieszkamy na wsi., tam to zapewne są dopiero koncerty 😉

drzwi wejściowe

Tyle rzeczy się dzieje, że powinnam posty tematycznie napisać, by całość ogarnąć. Pisanie ręczne dziennika - kalendarium Marceliny i remontu to był dobry pomysł, bo jestem z nimi na bieżąco. Problemem jest to, że nas nie ma w domu od rana do wieczora.
Ony ma urlop, więc korzystamy i jesteśmy na naszej wsi. Miał to być nasz wspólny i wyłączny czas, tylko dla nas, bo nigdzie w tym roku nie jedziemy, a ostatnio nam to nie wychodzi, bo towarzystwo mamy. A fajnie nam było tylko w trójkę.
Goście są ok i nic do nich nie mamy, bo są jakiś czas i jadą do domu. Natomiast przy stałej obecności innych my nie za bardzo umiemy pracować, być swobodnymi, czujemy się skrępowani, jak na podglądzie. Tylko jak komuś to powiedzieć by go nie urazić? (moja asertywność w tym wypadku jest kiepska) 🙁
Chcemy wiele rzeczy zrobić sami, by mieć z tego własną satysfakcję i frajdę. Ta własna grzebanina, wspólne działanie sprawia nam ogromnie dużo radości, mimo, że przez to robimy to trochę wolniej.

były chaszcze - nie ma chaszczy 😉

Ony pracuje ostro, prace posuwają się do przodu i papierologia też. Często to są prace, które słabo widać, a są ciężkie np. przy fundamentach. Śmieci już chyba z tona wyjechała, złom jeszcze został i ostatnie pomieszczenie w stodole 🙂
Za 1,5 tygodnia wchodzi ekipa, która nam wyburzy jedną ściankę i przygotuje otwory okienne na okna oraz drzwi tarasowe. Zaraz po nich będzie montaż okien i drzwi tarasowych. W piątek odbieramy warunki do przyłączenia kanalizy i kolega nam zrobi projekt + przyłącze. A potem się okaże co będzie dalej - oby ów kolega znalazł czas by zrobić w sierpniu/wrześniu pozostałe instalacje. A w międzyczasie Ony dokończy prace przy fundamentach.

Mamy też przykrą niespodziankę, bo po zburzeniu swawolnie postawionego komina, okazało się, że zgniła część murłaty i krokwi. Czekamy teraz na Pana, by ocenił co należy zrobić. Obawiamy się, że przy burzeniu drugiego komina będzie to samo 🙁

dziura po kominie...

A jutro (czy raczej dziś) napiszę o Marcelinie, reklamie itd. 😉
Dobrej nocy!

 

dzieło Onego 🙂

 

16

Otrzymałam dziś pierwszy prezent po otwarciu oczu. Słyszę "skrap, skrap" i myślę śnieg spadł - Pan Bóg zrobił mi pierwszy prezent 🙂
Wczoraj tez otrzymałam prezent, bo z siostrą porozmawiałam i nasłuchałam się mądrości. Naprostowuje dziewczyna moje ścieżki, bo chyba z lekka się zgubiłam w gąszczu powinności. Szalenie lubię ją słuchać, choć czasem zgrzyta mi w środku i buntuję się, to jednak w zasadzie i tak wiem, że w  wielu kwestiach ma rację.

13 tydzień rozpoczęty - brzuch mi wypycha delikatnie, znaczy Maluch rośnie. 2 pary spodni musiałam już odłożyć, bo jak zamki jeszcze zasuwam to już guzików nie zapinam 🙂

Kiepsko się czuję ostatnio, chyba mi te przechodzone przeze mnie zatoki z przeziębieniem wychodzą, zgaga mnie męczy, nie każdą noc mogę usnąć i żołądek mnie pobolewa.
Zmęczona jestem i w dodatku mega intensywnie w pracy mam, więc chyba myknę na wolne. Czuję, że bardzo tego potrzebuję. Z grubsza to co miałam zrobić to zrobiłam, bez wyrzutów sumienia będzie zatem, nikomu niczego nie zostawiam.

Planu przedświątecznego nie mam. A jak jakiś plan już mam to z realizacją ciężko.

I w przyszłym tygodniu do lekarza idę to się może jakimś zdjęciem Malucha pochwalę. Na razie najbardziej rozczuliły mnie rączki 🙂

 

image
marzy mi się zrobić takie coś 🙂