Przeskocz do treści

4

czwartek, godz. 21.58
zaglądam na wyciszony telefon a tam  '9 nieodebranych połączeń'  od Mamy. Myślę, pewnie się coś stało, z lekka nerwowo dzwonię i okazuje się, że..... moja dużo starsza siostra rozgrzebała kuchnię u rodziców, zerwała tapetę, zostawiła bałagan i wyjechała do naszego brata. Zawrzało we mnie, a siostrę miałam ochotę ukatrupić, ale grzecznie uspokoiłam rodziców, że w piątek po pracy przyjedziemy i sprawę załatwimy.
Nasze plany wzięły w łeb, łącznie z moim teoretycznie wolnym sierpniem po południu i w weekendy.
[Gwoli wyjaśnienia mam już starszych rodziców, mocno po siedemdziesiątce, oni już nie chcą generalnych remontów, ma być czysto i schludnie po prostu. Umówiłam się z nimi, że wpadniemy z Onym na odświeżenie kuchni na początku września.]
piątek, godz. 9.23
dzwoni moja siostra [ciśnienie mi rośnie] i radosnym głosem oznajmia mi, że 'trochę' rozgrzebali z Tatą kuchnię oraz czy mogę szybko przyjechać z Onym po pracy, że pomalować sufit i wytapetować kuchnię.
piątek, godz. 17.10
jesteśmy u rodziców i trafia mnie jeszcze bardziej, bo okazuje się, że moja siostra w sobotę rano wyjeżdża do siebie.
Nie mogę do dzisiejszego dnia tego zrozumieć i tego przetrawić jak można coś rozgrzebać i zostawić, jakby była zupełnie nieodpowiedzialna, skoro zaczęła to czemu nie załatwiła kogoś  do zrobienia albo nie uzgodniła z nami kiedy robimy remont kuchni.. no nie mieści się to w mojej głowie...
Weszliśmy w to i zrobiliśmy tylko ze względu na rodziców, aby się zbędnie nie denerwowali, bo już ani ich wiek ani zdrowie ani siły nie pozwalają na to...
buzuje ciągle we mnie złość i żal na przemian... nie mogę się z tymi myślami poukładać..
do tej pory zawsze mogłam polegać właśnie na tej siostrze, zawsze była odpowiedzialna i wszystko robiła z głową, a ostatnio coś jest nie tak, to już nie jest ta sam osoba, pełna jest niepokoju, rozkojarzenia, rozpoczęcia czegoś i nie zakończenia...
chcę odzyskać moją normalną siostrę! - tylko czy tak się da?

1

jak powiedziałam o zmianach to i mam pierwsze zmiany

zaliczyłam w zeszły piatek fryzjera i zmieniłam fryzurkę, na bardziej postrzępioną i wydaje mi się, że włosów wreszcie mam mniej... byłam na jednej rozmowie kwalifikacyjnej, ale za to na 4 stanowiska i wyniki będą do końca tygodnia...

mam zmiany gazowe w mieszkaniu, bo ulatnia mi się gaz, przy kuchence, przy junkersie i przy NOWO wymienionym liczniku gazowym... oni zamiast wszystko naprawić i zrobić jak byc powinno to mam całe multum problemów... i w dodatku nie da się szybko tego załatwić, cholerka..

a następne zmiany wyłaniają się powolutku zza zakrętu:)

1

chciałam uprzejmie donieść, że zmykam na wieś się wykurować:) mam do 07.09. chorobowe... a na wsi nie ma netu..

pewnie wrócę w poniedziałek, bo muszę zanieść swoje oferty, bo mija we wtorek termin.. za tydzień mam panieński wieczór siostrzenicy u siebie i trzeba mieszkanie doprowadzić do stanu używalności;)) tzn. trzeba kupić drzwi, karnisze i je zamontować:)

także do napisania w poniedziałek:)

1

no to po weekendzie...

praca tylko do poprawki i już do oprawy:)

w sobotę miałam przyjemność spotkać się z fajnymi kobietkami z mojego forum:) zaliczyłam nawet muzeum, w którym nigdy nie byłam... ale gdyby ktoś był w Zielonej Górze to zapraszam do Muzeum Ziemi Lubuskiej, a zwłaszcza do podziemi, do sali tortur - SUPER zaaranżowane, bardzo...klimatycznie i te jęki:))

w końcu w mojej kuchni zawisła szafka, w pokoju grzejnik i domofon, który dyndał na kabelku od czasu remontu:) przez sprzątanie po tych wierceniach nie poszłam na kocert Papa Dance i Rynkowskiego... no cóż nie wszędzie można być jednocześnie i na wszystko mieć energię:)

a w niedzielę byłam na spacerku po okolicy z Asią i na lodach... wieczorem załapałam się jeszcze na parapetówkę u siostrzeńca, na której spotkałam kolegę sprzed 6 lat:))) było bardzo fajnie, nagadaliśmy się, pośmialiśmy i... się zmyłam ku jego żalowi:))

wieczorno - nocna porą jeszcze zdążyłam mieć telefoniczne spięcie dość ostre z Onym:( już sama nie wiem czy On nie rozumie tego co do niego mówię czy udaje...

no to po weekendzie...

miłego dzionka:)