Przeskocz do treści

9

Jestem z nas dumna - w dwie godziny wybraliśmy i zakupiliśmy płytki do łazienki i kuchni 🙂 I z dzieckiem byliśmy 😉 Tempo zostało nam niejako narzucone, gdyż znaleźliśmy dobrego płytkarza na tylko i wyłącznie TĄ sobotę. O 5.00 rano zaczynają i niby mają skończyć. W niedzielę mają fugi położyć. Mam skrupuły z niedzielą, bo my nic w nią nie robimy... Zatem mamy płytki do wnęki prysznicowej do łazienki. Pojedynczo mało wyraziste się wydają, ale jako całość powinna wyglądać dobrze. W każdym razie mam wizję jak to ma wyglądać 😉

Kuchnia - pomysł na nią mam, nie wiem jak z realizacją pójdzie tzn. nie wiem kiedy z braku środków 😉 Jednak w tym remoncie zaszliśmy tak daleko już, że jestem pewna przyszłego wykonania.
W sumie z tego zdjęcia za wiele nie wynika, ale płytka ma bardzo delikatne fale i jest w kolorze złamanej bieli, półmatowa (nie lubię błyszczących).

Ponadto mamy umywalkę, baterie do umywalki i prysznica, wc i całą masę innych drobiazgów... Podsumowując budżet nam się kończy 😉
Generalnie plan jest taki, że w całym domu ma być jasno, przejrzyście, prosto i elegancko. Czy nam wyjdzie czas pokaże. Teraz Ony uzupełnia łączenia regipsów na suficie, więc za niedługo mamy szansę na malowanie 😉

6

Jestem po urlopie. Nie wiem kiedy minął, ale jadąc dziś do pracy stwierdziłam, że nawet ociupinkę odpoczęłam. Netu nadal nie mam, siła wyższa i już nawet mnie to nie denerwuje 😉

Mój ogródek zaczął szaleć z prawie miesięcznym opóźnieniem, ale zrobiło się kolorowo i pachnąco, z bogactwem motyli, które mnie zadziwiają 🙂 Bób z groszkiem w tym roku oszalał. Bardzo przyjemny jest spacer z koszyczkiem do ogródka by narwać bobu 🙂

 

 

Jagodowo też jestem zabezpieczona na rok 😉

 

Remont wszedł w decydującą fazę wykończeniową. Dziś w znacznej mierze kończy Ony z chłopakami zakładać regipsy na sufity. Za tydzień Pan Płytkarz ma prawie dosłownie wpaść i położyć płytki podłogowe i pod prysznicem. Generalnie nie nastawiam się za bardzo na płytki tylko  na malowanie, jakoś płytki do mnie nie przemawiają.
Powoli mam wizję końcową prawie każdego pomieszczenia w domu i ogólnie koncepcję całości. Inspiracji raczej już nie zamieszczę na blogu, bo z inspiracjami przerzuciłam się na Pinterest [KLIK] 😉
Zaczęłam też, co widać wstępnie w poprzednim poście, odnawianie zgromadzonych starości, trochę jeszcze wstrzymuje mnie brak miejsca, bo każdy możliwy zakamarek mamy wypełniony czymś. Czekam sierpnia, możliwości przeniesienia części rzeczy do domu i zwolnienia miejsca w stodole.
Ostatnio poczyniłam to:

 

 

 



Dobrego weekendu!
My mamy sobotę zakupową, wybieramy kafle i wszystkie elementy łazienki ;-)))

 

Odnośnik

Życie w pełni rozkwita, ogród rośnie w oczach, ptaki szaleńczo śpiewają już przed czwarta rano do późnych godzin wieczornych, kolejne kwiaty się rozkręcają i kwitną... i wieczór długi jest... tylko Onego mi brak... Koty

przegoniły nornice z terenu ogrodowego, aż dziwnie miło się zrobiło. Okazały się najlepszymi łowcami na nornice, na dodatek ekologicznymi 😉

ogródka już zajadamy się rukolą, rzodkiewką, szpinakiem, zieleniną wszelaką i bób kwitnie, tylko mszyce go nawiedziły, więc dziś zamierzam przeprowadzić ich egzekucję 😉

Tak wyglądał bób miesiąc temu, a teraz robi się powoli dżungla. Aparatu zapomniałam 😉

Jak wracam po pracy do domu mamy, to zatrzymuję się w naszym domu i wcale nie mam ochoty jechać dalej. Marcelina mnie tylko mobilizuje, bo czeka na mnie bardzo. Od dwóch tygodni rano mnie pilnuje i nie pozwala na wyjście do pracy, płacze, tuli się, a mnie się serce kraje... od wczoraj mamy niby postęp, ALE żal mi jej bardzo siebie też. 

'Rozbawiają' mnie ostatnio różne komentarze i wypowiedzi, że dziecko musi uczyć się samodzielności, otwartości na innych itd. Nie rozumiem tych wypowiedzi, bo przecież dziecko dwuletnie jeszcze tego nie potrzebuje, bo potrzebuje mamy, taty, znanego sobie środowiska rodzinnego, na obycie zewnętrzne przyjdzie jeszcze właściwy na to czas, gdy będzie starsza. Nie potrafię zrozumieć dlaczego ludzie tak szybko próbują się 'pozbyć' dzieci z domu, czemu je gdzieś komuś podrzucają, bo muszą załatwić 1000 innych różnych, ważniejszych niż dziecko spraw... przecież ich dzieciństwo, obecność zaledwie kilka, kilkanaście lat trwa, a po idą dalej...

Tynki nam skończyli wczoraj, wszędzie jest jasno i gładko, aż niesamowicie 🙂 Teraz czas na sufity, łazienkę, malowanie i się wprowadzamy :-)))) Reszta sięzrobi w międzyczasie. Do końca remontu jeszcze daleko, ale to co

najważniejsze, najkonieczniejsze wreszcie będzie zrobione i skończy się nasza rozłąka. Po tynkach to efekty zwłaszcza Onowej pracy WIDAĆ!  Skrzydełka nam jakiś czas temu opadły wraz ze zmęczeniem, ale po tych widocznych efektach mamy kolejnego powera do działania. 

Ostatnio na nowo się zachwycam/odkrywam wypowiedziami prof. Wandy Półtawskiej. Polecam Wam bardzo jej posłuchać. Cudnie i konkretnie mówi. Naprawdę warto!

A zdanie "W małżeństwie nie gadajcie tylko się całujcie" ukradłam dla własnego użytku 🙂

 

 

8

Już miesiąc w zasadzie z Marcelą poza domem jesteśmy.
W domu rodzinnym jestem i wcale nie czuję się tu na swoim miejscu. Znaczy dobrze mi tu, lubię swe stare kąty, ale czuję, że to już nie mój dom.
Zmęczenie daje mi znać o sobie, nie mam kiedy odreagować.
Marzę o powrocie do domu, bycia na innym etapie remontu - bez kurzu i brudu, wakacjach nad morzem i całym mnóstwie różnych rzeczy... a najbardziej o regularnej codzienności.

Tuż przed Wielkim Postem byłam u spowiedzi i dostałam zadanie pt. plan. Mniej więcej po 5 dniach, gdy zastanawiałam się o co chodzi Panu Bogu z tym planem, odsłuchałam świetnej konferencji i w jednym momencie wszystko się poukładało w całość.
Mam zatem plan na Wielki Post, a nawet dłużej, bo przy okazji poukładałam cele do końca roku 🙂 Moim wielkopostnym planem w tym roku jest praca nad sobą zgodnie z planem. Plan jest tu kluczowy, ponieważ mam wyrobić dobre nawyki i popracować nad moją regularnością (a jest to moja bardzo słaba strona).
Z jednej strony się cieszę, a z drugiej po uporządkowaniu widzę jak wiele mam do zrobienia. Zaczełam od modlitwy i uzupełnienia kalendarza 🙂

W sobotę, gdy byliśmy w domu, nie mogłam się opanować, by nie skorzystać z pięknej pogody i rozpaliliśmy ognisko, paląc wszelkie gałęzie, krzaki, kartony - porządek się gdzieniegdzie zrobił! 😉
Pelargonie porozsadzałam do ukorzenienia, przygotowałam miejsce na pomidory, które dziś zamierzam nabyć i jutro posiać.. krokusy w donicach powychodziły się już całkiem sporo.. klucze ptaków lataj nad nami - wiosna chyba nadchodzi 🙂

I wymyśliłam chyba furtkę z bramą jaką chcę. Nawet już wiem z czego je zrobię, ale wykonanie poczeka to do lepszej pogody 🙂
W zamiarze ma być COŚ pomiędzy tym:

Źródło: Pinterest

a tym:

Źródło: Pinterest

Jak wyjdzie to pokaże efekt 😉

Na koniec pochwalić się chciałam siostrzenicą 🙂

i zaprosić do podglądania Indii jej okiem pokazanych 🙂