Przeskocz do treści

18

Świerszcze pięknie grają za oknem. Szkoda, że jeszcze nie mieszkamy na wsi., tam to zapewne są dopiero koncerty 😉

drzwi wejściowe

Tyle rzeczy się dzieje, że powinnam posty tematycznie napisać, by całość ogarnąć. Pisanie ręczne dziennika - kalendarium Marceliny i remontu to był dobry pomysł, bo jestem z nimi na bieżąco. Problemem jest to, że nas nie ma w domu od rana do wieczora.
Ony ma urlop, więc korzystamy i jesteśmy na naszej wsi. Miał to być nasz wspólny i wyłączny czas, tylko dla nas, bo nigdzie w tym roku nie jedziemy, a ostatnio nam to nie wychodzi, bo towarzystwo mamy. A fajnie nam było tylko w trójkę.
Goście są ok i nic do nich nie mamy, bo są jakiś czas i jadą do domu. Natomiast przy stałej obecności innych my nie za bardzo umiemy pracować, być swobodnymi, czujemy się skrępowani, jak na podglądzie. Tylko jak komuś to powiedzieć by go nie urazić? (moja asertywność w tym wypadku jest kiepska) 🙁
Chcemy wiele rzeczy zrobić sami, by mieć z tego własną satysfakcję i frajdę. Ta własna grzebanina, wspólne działanie sprawia nam ogromnie dużo radości, mimo, że przez to robimy to trochę wolniej.

były chaszcze - nie ma chaszczy 😉

Ony pracuje ostro, prace posuwają się do przodu i papierologia też. Często to są prace, które słabo widać, a są ciężkie np. przy fundamentach. Śmieci już chyba z tona wyjechała, złom jeszcze został i ostatnie pomieszczenie w stodole 🙂
Za 1,5 tygodnia wchodzi ekipa, która nam wyburzy jedną ściankę i przygotuje otwory okienne na okna oraz drzwi tarasowe. Zaraz po nich będzie montaż okien i drzwi tarasowych. W piątek odbieramy warunki do przyłączenia kanalizy i kolega nam zrobi projekt + przyłącze. A potem się okaże co będzie dalej - oby ów kolega znalazł czas by zrobić w sierpniu/wrześniu pozostałe instalacje. A w międzyczasie Ony dokończy prace przy fundamentach.

Mamy też przykrą niespodziankę, bo po zburzeniu swawolnie postawionego komina, okazało się, że zgniła część murłaty i krokwi. Czekamy teraz na Pana, by ocenił co należy zrobić. Obawiamy się, że przy burzeniu drugiego komina będzie to samo 🙁

dziura po kominie...

A jutro (czy raczej dziś) napiszę o Marcelinie, reklamie itd. 😉
Dobrej nocy!

 

dzieło Onego 🙂

 

34

Wiem, wiem zamilkłam i bynajmniej nie dlatego, że Marcelina nam żyć nie daje 😉
Trzy tygodnie minęły błyskawicznie, dziewczę nam urosło i zwiększyło wagę do czterech kilogramów. Je, śpi, a w międzyczasie czasem krzyczy. ALE Marcelinka jest cudna, piękna i wspaniała, bo przede wszystkim daje się mamie wyspać 😉 Budzi się 2-3 razy w nocy. Na krzyk połączony z a' la kolką najlepiej pomaga włączona suszarka do włosów. Piszę a' la kolką, bo chyba nie do końca nią jest, ale zdarza jej się ją trochę męczyć.

Marcelina po narodzinach

Pieluchy wielorazowe spisują się znakomicie i przyznam szczerze, że używając pampersów chyba byśmy szybko ogłosili bankructwo. Czasowo w ciągu dnia to też nie wygląda źle, bo raptem załadowanie i wyładowanie pralki + wieszanie pieluch.

podczas zmiany pieluchy w drodze 🙂

Czas połogu to dla mnie dobry czas, czuję się świetnie, dość szybko dochodzę do siebie, oszczędzam się (co jest trudne, bo tyle rzeczy bym chciała zrobić), staram się dbać o siebie. Myślałam, że moje ADHD w ciąży cierpi, ale TERAZ to dopiero cierpi 😉
Aczkolwiek dwa dni temu uświadomiłam sobie, że dopiero odzyskuję siły, że owszem mam się super, ale nie jest to jeszcze moja pełna sprawność. W sumie jak ją odzyskuję to dopiero widzę moje niedomaganie.
Wróciłam do wagi przedciążowej, a nawet 1 kg schudłam i mam nadzieję, że ta tendencja się utrzyma 😉

ulubiona pozycja 😉

Od piątku 'męczy' mnie moja dezorganizacja czasowo - logistyczna i od jutra zaczynam nad nią pracę, czy raczej nad sobą w nowym rozkładzie. Bo jest nadzieja, że Marcelina mnie nauczy porządku i trzymania się pewnych ram czasowych. Przynajmniej tak się zapowiada, a ja mam nadzieję tego nie zmarnuję.
E.M. (jeśli to czytasz) to bardzo mi tu pasuje powrót do OBOWIĄZKU WIECZORU.
Państwa zapoznam z tą świetną ideą owego obowiązku jak się do niego dokopię jutro 🙂

No i założyłam w międzyczasie kroniki dwie : jedna Marcelinowa, a druga wsiową.
Zatem dopowiem na koniec co na naszej wsi słychać. Ony dzielnie, ciężko i skutecznie pracuje, wprawdzie jeszcze bez spektakularnych efektów, ale i na nie przyjdzie pora. Dom w zasadzie oczyszczony, stodoła w 3/4, działka skoszona w 1/3 części może.
Jedno pomieszczenie, które było najgorsze z powodu wilgoci (a będzie kuchnią) ma już zbity tynk, zerwaną podłogę, wyniesione legary i się suszy 🙂
Koncepcję na całość domu już mamy, jeszcze tylko czekam na potwierdzenie czy można wyburzyć jedną ściankę oraz komin. I można ruszać 🙂

przyszła kuchnia

 

43

Już nudne robi się to czekanie, bo czekamy nadal 😉
Zatem dziś nic o czekaniu nie będzie. Będzie o naszej pierwszej wizycie w naszej, nowej, przyszłej siedzibie, bez towarzystwa dodatkowego, połączonej z zaglądaniem do wszystkich kątów i zakamarków.
Pracę przy domu i ogrodzie mamy zapewnioną, nudy nie będzie. Roboty podstawowej sporo i nie wiem czy zdążymy do zimy. Najpierw myśleliśmy, że tak,
ale dziś po dokładnych oględzinach nie wiemy, bo wszystko zależy od stanu rogu jednej ze ścian. Myślę, że wszystko powinno się wyjaśnić do końca czerwca. Zapał mamy, więc jest nadzieja.
Formalnie jeszcze tylko energetyka nam została do przepisania, a tak już wszystkie papierki mamy. Jesteśmy pełnoprawnymi właścicielami, choć trudno nam samym w to uwierzyć 🙂

Poziom zagracenia pomieszczeń stodoły okazał się dużo mniejszy od naszych przewidywań. Nie ma jakiś wielkich rzeczy do wyrzucenia, trochę starych śmieci, które się posprząta i będzie ok. A tym się trochę martwiliśmy, bo nam się wydawało, że sporo śmieci, starych gratów i innych niepotrzebnych rzeczy będzie.

Trawa i chwasty wyrosły przez miesiąc do pasa! Masakra jakaś!
Dziki bez kwitnie jak oszalały. Znalazłam kilka fajnych krzaczków ozdobnych, kwiatów, róż... ciekawa jestem tym co za stodołą, bo niestety przez zarośla nie dotarłam tam.
Ony ma pierwsze zadanie - wykosić te chaszcze 😉
I ptaki przecudnie świergolą. I pięknie pachnie... ehh zakochałam się 🙂