Przeskocz do treści

16

Otrzymałam dziś pierwszy prezent po otwarciu oczu. Słyszę "skrap, skrap" i myślę śnieg spadł - Pan Bóg zrobił mi pierwszy prezent 🙂
Wczoraj tez otrzymałam prezent, bo z siostrą porozmawiałam i nasłuchałam się mądrości. Naprostowuje dziewczyna moje ścieżki, bo chyba z lekka się zgubiłam w gąszczu powinności. Szalenie lubię ją słuchać, choć czasem zgrzyta mi w środku i buntuję się, to jednak w zasadzie i tak wiem, że w  wielu kwestiach ma rację.

13 tydzień rozpoczęty - brzuch mi wypycha delikatnie, znaczy Maluch rośnie. 2 pary spodni musiałam już odłożyć, bo jak zamki jeszcze zasuwam to już guzików nie zapinam 🙂

Kiepsko się czuję ostatnio, chyba mi te przechodzone przeze mnie zatoki z przeziębieniem wychodzą, zgaga mnie męczy, nie każdą noc mogę usnąć i żołądek mnie pobolewa.
Zmęczona jestem i w dodatku mega intensywnie w pracy mam, więc chyba myknę na wolne. Czuję, że bardzo tego potrzebuję. Z grubsza to co miałam zrobić to zrobiłam, bez wyrzutów sumienia będzie zatem, nikomu niczego nie zostawiam.

Planu przedświątecznego nie mam. A jak jakiś plan już mam to z realizacją ciężko.

I w przyszłym tygodniu do lekarza idę to się może jakimś zdjęciem Malucha pochwalę. Na razie najbardziej rozczuliły mnie rączki 🙂

 

image
marzy mi się zrobić takie coś 🙂

 

 

19

Jestem. Albo mnie nie ma.
Nie ogarniam rzeczywistości.
W pracy istny kociokwik nawet nie mam czasu do toalety iść.
Piernik zastawiony, czeka na balkonie na swój czas.
Pierniczków zastawionych nie mam mimo szczytnych zamierzeń.
Kalendarza adwentowego nadal nie mam, ale pomysł mam. Nadzieja więc jest, że do niedzieli zdążę.

A i 12 tydzień mamy. Nie wiem kiedy to zleciało 🙂

 

19

 

Wczoraj zaliczyłam dzień a'la grypowy, więc po powrocie z pracy wskoczyłam do łózka i już z niego nie wychodziłam. Dziś już nawet bym powiedziała, że się dobrze mam.
Czuję się super, nawet mdłości mi prawie mijają.  Od tygodnia jestem nadwrażliwa na zapachy i za każdym razem się temu dziwię. Śledziom, świeczkom zapachowym, ludziom przesiąkniętym zapachem tytoniu i alkoholu, rozlanym sokom mówię dziękuję. Bo wiecie, mnie teraz wiele rzeczy zaskakuje w sobie samej, czasem czuję się jak widz w teatrze. To jest takie fajne! Ciekawe ile z tego będę pamiętać 😉

Powiedziałam też wczoraj w pracy o ciąży, Kierownik się ucieszył, chyba nawet prawdziwie. Dziewczyny zresztą też 🙂 Dziś doszedł do mnie pierwszy głos paniki, ale mam nadzieję, że dobrze będzie 🙂

Pomysły świąteczno - adwentowe [zwłaszcza po przeczytaniu forumowego wątku] zaczynają za mną chodzić to znaczy pierniki, wieńce adwentowe, kalendarz adwentowy itp. - coś chyba zacznę od obmyślenia strategii coby nie zginąć. Chyba zacznę dziś po prostu od nastawienia ciasta na pierniczki 😉 Zatem jest nadzieja, że nie zagadam Was ciążowo 😉
Kalendarz adwentowy chcę zrobić z zadaniami dla nas, zobaczymy co z tego mi wyjdzie. W zeszłym roku się inspirowałam i nic mi nie wyszło z tego, ale obiecuję sobie poprawę.

Zmykam.
Dobrego weekendu!

Źródło

 

13

Teraz to nawet nie ma trudności z tytułem notki 😉
Żyję, choć mam od 1,5 tygodnia spadek formy na rzecz spania. Po pracy marzę tylko o spaniu, spaniu, spaniu... gdzie ta zdumiewająca energia sprzed 2 tygodni się podziała??
Młody podobno macha już nogami i rękami tylko jeszcze tego nie czuć.W przyszłym tygodniu urocze badania mnie czekają i wizyta lekarska. Z ciekawostek ciążowych to u nas trwają zabawne rozmowy do dziecka, które jeszcze nie słyszy; zapachy mnie zaczynają co niektóre drażnić; w niedzielę po przyjeździe do Rodziców zjadałam mamie całą surówkę marchewkowo - jabłkową zanim się obiad zaczął, a na obiad już mi sił brakło 😉 I sny mam! Co noc! Wymieszana rzeczywistość z fikcją, raz mi się śniła koleżanka netowa, której na oczy nie widziałam, innym razem przesłuchanie podczas II wojny światowej, a ostatnio bieganie po lesie z dziwnymi, ale pięknymi stworkami 😉
W pracy zamierzam w czwartek powiedzieć o ciąży, coby nie było zaskoczenia i nieprzygotowania, ale i tak pewnie będzie szał.

Poza frontem ciążowym, świat jesienno - zimowy się zrobił, świeczki palę co wieczór, czekam wieczorami na Onego, jabłeczniki dwa różne zrobiłam ostatnio, ciasto dyniowe na mnie czeka, może w tą sobotę, jazzu słucham itd. Wszystko oczywiście się dzieje jak nie śpię albo jak się nie błąkam po świecie 🙂
W sobotę wreszcie odgruzowałam mieszkania do spółki z Onym i uwierzcie mi na słowo, że było prawdziwe odgruzowywanie. Wszystko przez to mnie po pracy w domu prawie nie było, ale udało nam się wyprostować kilka trudnych spraw i to jest bardzo na plus.