Przeskocz do treści

Dobry wieczór 🙂
Luksusowe dziecko mi się trafiło - od 2-3 tygodni ŚPI od 19-20 do 5-6 rano. W dzień mało i krótko po 15-20 minut, ale i tak jest super 🙂
Jakieś długie wieczory mi się zrobiły, a w wraz z jesienią jeszcze dłuższe. Usystematyzowałyśmy trochę dzień, zaczynamy mieć swoje zwyczaje domowe - fajnie jest!
Zawsze marzyłam być mamą na pełny etat w domu. I przez kilka lat miałam czasem myśli, że mnie to ominie. I jestem nią, mam nadzieję, że na dłużej 🙂
W związku z tym mam kilka pomysłów w rękawie na przyszłość, więc oby się udało. Wszak od czerwca zakredytowani jesteśmy i trzeba płacić 😉

Jutro jadę odebrać wybudowane dwie ściany to się zdjęciami świeżymi podzielę 🙂
Nadzieję tracę, że w tym roku uda nam się skończyć remont i przeprowadzić. Wprawdzie klienta mamy na nasze mieszkanie zdecydowanego, tylko on nie ma na swoje czyli jakby klienta nie było. A zostały do zrobienia instalacje i dach. Czasowo dałoby rade zrobić to w miesiąc, tylko pieniędzy brak.

Idę zrobić inkę waniliową z pomarańczą. Komu jeszcze? 😉

 

12

Nerwowo od kilku dni mamy, bo znaleźliśmy klienta na nasze mieszkanie, ale on nie mógł znaleźć na swoje. I znalazł! I do końca tygodnia się okaże czy dostanie kredyt, a na 90% otrzyma. A nerwowo jest, bo jakoś tak przeprowadzka staje się realna i niby człowiek o tym wiedział, ale i tak jest zaskoczony 😉 hehe coś się kończy, coś zaczyna. A my z remontem w lekkim polu, a przynajmniej takie mamy poczucie. Teraz jednak nie za wiele zależy od nas tylko kolegi naszego czy uwinie się szybko z instalacjami.
Ja pewnie zaniknę z netu na jakiś czas, bo z komórki pisać nie umiem, ale za to pewnie Was odwiedzać częściej będę, bo to umiem 😉

W moim przypadku rezygnacja (lenistwo!!!) z planowania obiadów negatywnie się na nas odbija, bo mam poczucie pustki w głowie i nigdy nie wiem co mam gotować, że nie wspomnę o zakupach. To jakiś koszmar od jakiegoś czasu. A było już dobrze! Nawyk chyba za słabo wykształciłam w sobie 😉
Przemyślałam temat, poszukałam fajne blogi kucharskie i.... zdecydowałam się, że stworzę własną szkołę gotowania swego hehe... Będę się uczyć się zdrowe i smaczne obiady gotować, a wcześniej je planować, co jednocześnie ułatwi mi robienie zakupów 🙂
Na pierwszy rzut w sobotę zrobiłam TE kotlety. Mniam!

pyszne!

Święto mam swe osobiste, bo Marcelina od dwóch dni nie jest ubrana na różowo znaczy do właściwych ubranek urosła 😉
I wrześniowy Mikołaj ją nawiedził w niedzielę - nadmiar zabawkowy powstał.
I głośno krzyczy "aaaaaaaaaaaa" i "eeeeeeeeeeee".
I rozmawia ze słoniem Stefanem długo i namiętnie podgryzając mu trąbę przy okazji 😉
I siedzi mi na kolanach już.
I przestała być malutką dziewczynką, taką tyci - tyci. Duża się zrobiła 😉
I 3 miesiące już skończyła.

 

PS. Postępy blogowe zrobiłam, bo jednak COŚ działam 😉

15

 Sierpniowa pogoda już jesienią zaciąga. Rano zimno, w dzień upalnie. Cieszę się już bardzo na jesień, choć bardzo lubię lato, ale chyba już mi w tym roku wystarczy 😉 Od dwóch tygodni w domu z Marceliną jestem i TAK MI DOBRZE!

Mam wreszcie czas na zatrzymanie, zebranie myśli, ustalenie jakiegoś planu działania, przemyślenia dalszego remontu i wnętrz [bo wbrew pozorom już muszę wiele rzeczy wiedzieć gdzie co ma być]. Wyciągnęłam więc mój zeszycik i zapiski czynię.

 

Kanalizę wreszcie mamy skończoną, teraz trwają przygotowania do chudziaka (chyba tak to się nazywa), a potem ciąg dalszy instalacji. Mam nadzieję, że kasy starczy, bo jak nie to będziemy zmuszeni do wstrzymania prac do czasu sprzedaży mieszkania.
Pan koparkowy przy okazji wyrównał na nieco teren pod przyszły ogród i jakby wizualnie więcej terenu się zrobiło. Jednocześnie okazało się gdzie trzeba będzie nawieźć ziemi jeszcze, ale to dopiero w następnym roku.

 

Marcelinę od ok. tygodnia męczą kolki w ciągu dnia, przed wypróżnieniem. Kupiłam espumisan i zobaczymy czy pomoże. Teraz na wieczór dałam i poszła spać.

Dyskutuje już ze mną żywo zwłaszcza rano, śmieje się, interesuje zabawkami z dźwiękami, no rozwija się dziewczyna 🙂

Wzrusza mnie niezmiennie, codziennnie. Bardzo lubię na nią patrzeć podczas karmienia i za każdym razem dziękuję Panu Bogu, że nam ją dał. Tak cudownie stworzoną, tak doskonałą.

 

Zeszły tydzień obfitował w prezenty dla Marceliny 🙂
Dziękuję Barbarze z bloga 5 pór roku za przepiękny album "Piękno odnalezione" z wierszami jej autorstwa oraz zdjęciami jej syna. Jestem pod ogromnym wrażeniem!

I ogromnie dziękuję Kawusiowej z bloga, a w zasadzie blogów dwóch: jednego o książkach i drugiego handmejdowego. Zrobiła przepiękne buciki na szydełku! Te z zielonymi kwiatuszkami dziś prezentowała Marcela w towarzystwie. Do tych drugich trochę jeszcze musi urosnąć 🙂 A na dodatek poniższe cuda dekupażowe!

 

Miałam w tym roku przetworów żadnych nie robić, ale chyba się skuszę na zrobienie powideł śliwkowych do piernika bożonarodzeniowego.
Spójrzcie sami czy nie skorzystalibyście z takich pięknych śliweczek

że nie wspomnę o dorodnych gruszkach 😉

Grzechem by było ich niewykorzystanie 🙂




* * *

Przypomniało mi się jeszcze w temacie pieluch wielorazowych jak nie mogłam ich ogarnąć rozumem to znalazłam taką prostą, fajną ilustrację i już przestało mi się wszystko mylić. Wklejam, bo może komuś się przyda 🙂

Źródło - Od czego zacząć?