Przeskocz do treści

10

Na moim termometrze 12 stopni było dziś w dzień, a nad ranem +2, zatem jeśli się ta tendencja utrzyma to w sobotę sezon ogrodowy na powietrzu zaczynamy 😉
Od razu człowiek z innym nastawieniem wstał z łóżka i trochę już dziś rzeczy zrobił. No żyć się chce! Pomarudzę jeszcze trochę na słońce, bo się po rannym grzaniu z lekka schowało.

Dziś od rana Caro mi towarzyszy. Rozruchowo na mnie podziałała 😉

Wczoraj po pochmurnej sobocie było piękne niebieściutkie niebo w prezencie dla mych szacownych Rodziców, którzy obchodzili 55 rocznicę ślubu!
Pięknie było, wreszcie udało mi się zrobić zbiorowe zdjęcie rodzinne (wszak z drobnymi brakami, ale prawie). I jednak po całej imprezie stwierdzam, że lubię być organizacyjną i główną dowodzącą. Niby miałam nie być, bo miałam się oszczędzać, ale moja natura wygrała i nie mogłam się oprzeć 😉

Jakoś powoli do mnie dociera fakt, że przeżyli ze sobą wiernie, w dobrym i złym, 55 lat. Ponad pół wieku. Doczekali się pięcioro dzieci, dziesięcioro wnuków i troje prawnucząt.
Jestem im wdzięczna za ich miłość najpierw do siebie nawzajem i do nas. Łatwo nie mieli, zwłaszcza mama, ale byli zawsze razem. I dali nam tej wierności, miłości, wzajemnego przebaczania piękne świadectwo. Zresztą nie ma nic bez wysiłku, trudu, zwłaszcza tego co wartościowe i ważne.
Mama jest tą osoba, która nas łączy. Mnie mama nauczyła dostrzegania dobra wokół mimo wszystko, akceptacji rzeczywistości, która jest, ale też pracy by było piękniej, radośniej, nie narzekania, cieszenia się z kwiatów, przyrody... I modli się nieustannie za nas.
Tata to pewność, miłość, stabilne oparcie, realne podejście do codzienności, gra w szachy, śpiewanie wspólnych piosenek na łąkach...
Żeby nie było, wady też mają, ale z biegiem czasu blakną i stają się mniej ważne 🙂

Dzięki Ci Panie za moich Rodziców, ich małżeństwo, miłość, nas!

 

nasi rodzice 55 lat temu 🙂

PS. Jeśli pamiętacie to obiecałam podać stronę dziewczyny, która szyła mi śpiworek i wkładki -  http://bomali.wordpress.com/

16

No i dopadła mnie niemożność spania. Dziś po raz pierwszy zamiast męczyć się dalej w łóżku, wstałam i zasiadłam do komputera. Duże zaległości mam, bo do komputera nie podchodziłam prawie wcale od tygodnia 🙂
17 tydzień się dziś zaczyna i niedługo połowa ciąży będzie. Na razie najwięcej różnych 'atrakcji' przyniósł mi czwarty miesiąc. Maluch się rozpycha, brzuch mi się czasem napina, twardawy się robi, no i urósł mi brzuch 😉

tegoroczne choinki kuchenne 😉

Z Onym jeszcze świętujemy, bo ma wolne, więc korzystamy z danego nam czasu. Zrobiłam śpiewniki kolędowe w tym roku i wczoraj pokolędowaliśmy ze znajomymi. Fajnie było.
I mi się zbiera od wczoraj na podsumowania roku 2012 i na planowanie roku przyszłego, ciekawe co z tego wyjdzie 🙂

Na razie uciekam, bo dolegliwości ciążowe zmuszają mnie do ucieczki 😉

 

 

10

Tydzień minął nie wiem kiedy, towarzystwo nie pozwala mi zapomnieć o sobie, więc teraz mam prawie awersję do wszelkich towarzyskich spotkań, a tu święta idą. A w zasadzie prawie już są, bo jutro rano wyjeżdżamy. Wczoraj po raz pierwszy chyba od trzech tygodni miałam energie do działania, dla mnie to tak odmienny stan, że nie mogę się nadziwić, że wiele rzeczy muszę wręcz robić wolniej, bo się tak męczę. Wcześniej tak nie miałam.

Dziś miałam kuchenny dzień, zrobiłam pierników sztuk dwie, rybkę po japońsku i paszteciki z farszem grzybowo - kapuścianym. Właśnie ostatnia partia w piecu. I choinkę ubraliśmy, ale ogólnie moje siły są ograniczone i nawet za bardzo dekoracji nie ma, bo dopiero dziś powyciągałam z poprzednich lat a nowych nie miałam siły i weny robić, więc będziemy się zadowalać tymi 😉

Piernik 2012

 

* * *

 

Życzymy Wam błogosławionego, radosnego, spokojnego czasu świętowania narodzin Jezusa. 
By narodził się w Waszych sercach, domach i w nich pozostał.
 
Basia &  Ony

 

19

Jestem. Albo mnie nie ma.
Nie ogarniam rzeczywistości.
W pracy istny kociokwik nawet nie mam czasu do toalety iść.
Piernik zastawiony, czeka na balkonie na swój czas.
Pierniczków zastawionych nie mam mimo szczytnych zamierzeń.
Kalendarza adwentowego nadal nie mam, ale pomysł mam. Nadzieja więc jest, że do niedzieli zdążę.

A i 12 tydzień mamy. Nie wiem kiedy to zleciało 🙂