Przeskocz do treści

10

od niedzieli wreszcie zwalniam!
W niedzielę, gdy z wielką przyjemnością i bez pośpiechu usiadłam z filiżanką kawy, poczułam się wolna, wolna od zobowiązań i powinności. Cudne uczucie! Jakbym otworzyła oczy i zobaczyła inny świat wokół mnie, jakbym smakowała życie z innej strony 🙂
To było bardzo wyczerpujące 1,5 miesiąca, pęd - galop w którym żyłam dobiegł końca. To był piękny i owocny czas, ale cieszę się, że wraz z początkiem Wielkiego Tygodnia się skończył.
Dla nas powoli rozpoczęły się już święta, Wielki Tydzień uznawany jest przeze mnie jako czas świąteczny. Aczkolwiek smutno wczoraj było na Eucharystii, w której w Wielki Poniedziałek uczestniczyło zaledwie 12 osób z 12 tys. możliwych.
Poza tym kolejne wielkie święto się zbliża czyli beatyfikacja Jana Pawła II. Bardzo żałuję, że nie jadę do Rzymu na beatyfikację, że nie mogę wyrazić tym prostym gestem mojej obecności wdzięczności Bogu za dar życia Jana Pawła II, za jego posługę.
Czy jedzie ktoś z Was?
Ja wracam na nowo do jego nauczań, książek.. nie mogę się nadziwić jego mądrości, odkrywam na nowo niektóre fragmenty, może po prostu jestem na innym etapie i na pewne rzeczy patrzę inaczej, dlatego też więcej do mnie przemawia?
Od czwartku będę się oddawać przyjemnościom domowym, bo mam urlop i wreszcie będę mogła skończyć wszystkie zaczęte sprawy. Jednocześnie przejdę do kolejnego etapu mego projektu, który ma 3 tygodniowe opóźnienie 😉
owocnego Wielkiego Tygodnia 🙂

1

chyba zacznę częściej przychodzić szybciej do biura... bardzo podoba mi się ten poranny spokój, cichość... można się tak fajnie rozkręcić..

marzy mi się lato i kawa wypita w piżamie w ogrodzie... bardzo to lubię, słonko się rozgrzewa, jest spokojnie tylko ptaki świergolą - normalnie raj:) po co ja się wyprowadzałam z tej wsi.. hehe.. bylo tak przyjemnie, a teraz nawet balkonu nie mam:)

jestem juz po zakupach świątecznych i grubszych porządkach u rodziców, swoich zresztą też - czyli ogólnie jestem do przodu:)

na Wielki Tydzień staram się zawsze zostawić jak najmniej, bo dla mnie to już Święta:) w końcu Wielki Tydzień to sedno wiary katolickiej..

lubię Wielki Tydzień.. można wejść głebiej, bardziej w swoją wiarę.. na kolanach można więcej zobaczyć, więcej zrozumieć, bardziej uwierzyć.. im bardziej "wejdzie" się w Wielki Tydzień tym większa radość Wielkiej Nocy...

1

dzis sobie zdałam sprawe, że już koniec miesiąca(o_o) tylko kiedy to minęło?? czuje sie jak rozpędzona lokomotywa, która gna i gna, a nie sama nie ume się zatrzymać:)) nie wiem czy tylko mi sie tak wydaje, czy rzeczywiście ten czas tak pędzi... ostatnio to nawet mój samochód stał się moim domem:-D mam w nim wszystko co mi potzrebne do życia oprócz jedzenia:-D kursuje między pracą, moim obecnym domem, moim przyszłym mieszkaniem, mieszkaniem Onego, moja siostrą, Toruniem czyli szkołą ... i na więcej brakuje mi czasu, chwilami mam juz naprawde dość, nie wspominając o "drobnych" codziennościach.... nawet Mamuś się stęskniła, bo nie widziała mnie już ponad tydzieńo:-)
najlepsze, że rozpoczął sie czas Wielkiego Postu, dla mnie to bardzo ważny czas, a mi nawet trudno sie zatrzymac.. uuuu.. muszę przystopować, mocno i zdecydowanie.. bo inaczej codziennośc mnie pochłonie, a to ogromne niebezpieczeństwo... kazdy wybiera w pewnym momencie co jest ważne i najważniejsze, czy woli więcej mieć i czy więcej być... a ja zdecydowanie chcę więcej BYĆ... a Wielki Post to taki czas  by BYĆ, by czerpac radość z bycia i rozwijać swoje być..:-D

słonecznego dzionka