Przeskocz do treści

12

Czego życzyć Dzieciom w Dniu Dziecka
czarnych kotów na białych przypieckach,
burych kotów -
a może i białych...
byle były
i byle mruczały.

Życzę Wam także  dużych okien
ze słonecznym, zielonym widokiem
a nad oknem - gałęzi kasztana
żeby kos miał gdzie śpiewać od rana.

Życzę rzeki i piasku przy rzece
na wspaniałe, piaskowe fortece.
I poziomek w leśnych kotlinach
drzew, na które dobrze się wspinać.

Życzę także Wam koca, nie-koca,
który sny Tobie przynosi po nocach
taki koc spełnia wszystkie życzenia:
to się w okręt, to w wyspę przemienia...
bywa też latającym dywanem
by się znowu stać kocem nad ranem.

I co jeszcze?
Już chyba niewiele:
śmiechu w domu
i lodów w niedzielę
i przyjaciół najlepszych na świecie
i wszystkiego, wszystkiego, czego chcecie....

 [Maja Terlikowska]

 
życzę dla dużych i małych Dzieci 😉
***
Nie mogłam się powstrzymać by tego nie skopiować 😉
 
W tym roku maj uważam na razie za mój najtrudniejszy miesiąc roku, przede wszystkim czasowo. Jestem na ogromnym niedoczasie i bardzo zmęczona.
Weekendy mnie nawet nie ratują, nie potrafię się zregenerować, zrestartować.
Mam wrażenie nie ogarniania całości.
 
Wydawało mi się, że ten tydzień będzie kończący ten maraton, ale to chyba było tylko moje złudzenie.
 

Niemniej moją nadzieją jest dzień 20 czerwca, bo to teoretyczny dzień rozpoczęcia przeze mnie urlopu 🙂A jutro jadę na zieloną trawkę do ogrodu, a tymczasem zadowalam się balkonem 😉

Jasna Góra 2012

 

6

Modlitwa Świętego Tomasza z Akwinu

(umieszczona na jego grobie w Tuluzie)

Panie, Ty wiesz lepiej, aniżeli ja sam,
Że się starzeję i pewnego dnia będę stary.

Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania,
Że muszę coś powiedzieć na każdy temat przy każdej okazji.

Odbierz mi chęć prostowania cudzych ścieżek.
Uczyń mnie poważnym, ale nie ponurym,
Uczynnym, ale nie narzucającym się.

Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości,
Jakie posiadam, ale Ty Panie wiesz,
Że chciałbym do końca zachować paru przyjaciół.

Wyzwól mój umysł od niekończącego się brnięcia w szczegóły
I daj mi skrzydła, bym w lot przechodził do rzeczy.

Zamknij mi usta w przedmiocie moich cierpień i niedomagań.
W miarę jak ich przybywa,
Chęć ich wyliczania staje się z upływem lat coraz słodsza.

Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami
O cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość wysłuchania ich.

Nie umiem Cię prosić o lepszą pamięć,
Ale proszę Cię o większą pokorę i mniej zachwianej pewności,
Gdy wspomnienia moje wydadzą się sprzeczne z cudzymi.

Użycz mi chwalebnego poczucia, że czasem mogę się mylić.

Zachowaj mnie miłym dla ludzi,
Choć z niektórymi trudno wytrzymać.

Nie chcę być świętym,
Ale zgryźliwi starcy, to jedno ze szczytowych osiągnięć szatana.

Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy
W nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet w ludziach.
Daj mi Panie łaskę mówienia im o tym.

---
tłum. prof. Jerzy Łanowski

To nieistotne,
czy dzisiaj pada deszcz, czy świeci słońce.
Nieważne, czy cieszysz się chwilą wolnego czasu,
czy też masz przed sobą dzień pełen obowiązków.
Wiedz, że dziś jest dzień bardzo szczególny,
dzień niezwykły, cenny.
Pan stworzył go z myślą o Tobie.
Ciesz się tym dniem
i przyjmij go z wdzięcznością z rąk Boga.
Nie warto odbierać radości każdemu dniu
już w pierwszych jego chwilach,
pozwalając zapanować nad sobą mrocznym myślom.
Nie warto spędzać nocy na zamartwianiu się
rzeczywistymi lub urojonymi smutkami
roztrząsając niepokojące problemy.
Ale warto postanowić,
że będzie się szczęśliwym w tym szarym dniu.
To, czego nie da się zmienić,
wystarczy z ufnością zawierzyć Bogu.

/Autor nieznany/
W weekend upiekłam ciasteczka wg przepisu Uli, a wczoraj jabłecznik z budyniem, coś mnie naszło na pieczenie 😉

Dlaczego dziś dopiero jest wtorek? Ja mam wrażenie czwartku i istnienia jakiegoś kołowrotka, dzieje się wiele dobrych i niedobrych rzeczy... nie wiadomo jak to ugryźć i co z tymi fantami zrobić.

Wczoraj popołudniu po raz pierwszy od niepamiętnych czasów poczułam się zupełnie bezradna, słaba, osamotniona, bez możliwości wpływu na pewne sprawy, by się zmieniły, rozwiązały, łzy czaiły się bez przerwy pod  powiekami...

Dziś rano uświadomiłam sobie, że to wynik mojego braku zaufania Bogu, że sytuacja w której się znaleźliśmy jest po coś, choć na teraz tego nie rozumiemy, to On jest mocen z tego wyprowadzić dobro. Że nas przez to przeprowadzi.
Uświadomienie sobie tego dało mi spokój i na nowo potrafię się cieszyć dniem dzisiejszym. Bardzo mi to ułatwia życie 🙂

relaks wodny byłby wskazany 😉