Przeskocz do treści

2

Dziś będzie słów kilka o wychowaniu i samowychowaniu. W lipcu dużo rozmyślałam 0 wychowywaniu dzieci, zastanawiałam się nad kierunkami ich dalszego prowadzenia itd. Pewnie to trochę wynikło z tego, że moja siostra dla swoich wnuków zorganizowała tygodniowy obóz wakacyjny u siebie w domu, a trochę jako pokłosie naszego urlopu.

W obozie wzięła też udział Marcelina i wcale nie chciała wracać do domu 😉 Dzieci było sześcioro w porywach do ośmiu, w podziale na dwie grupy wiekowe [młodsze, starsze], które wyszły naturalnie.  Fajnie to wyszło, to był bardzo dobry czas dla nich, dla zacieśnienia więzi, bycia ze sobą i budowania na przyszłość. Utwierdziłam się po raz kolejny, że dobrze mieć i warto dużą rodzinę, że to ubogaca i naturalnie rozwija. Główną jednak moją myślą było - czy dobrze wychowujemy Marcysię, czy jest prowadzona we właściwym kierunku, bo to takie dłuższe przebywanie daje spore pole do obserwacji. Najbardziej ucieszyło mnie, że jest w niej morze niewinności, radości z prostych rzeczy i ogromna ciekawość świata. Wady też znalazłam 😉 Ale ta niewinność mnie urzekła wręcz i wiem, że warto o nią walczyć jak najdłużej.

Z urlopu natomiast przywiozłam kolejną garść refleksji, zwłaszcza by trzymać kurs wychowania i nie dać się zmanipulować innym, że wiedzą lepiej, że są mądrzejsi. Pewnie są, ale ich wiedza i dobre rady były pewnie dobre dla ich dzieci a dla moich niekoniecznie.

Jakiś czas temu wykupiłam kurs "Mocarz zmiany", o którym pisałam TUTAJ. W związku z różnymi okolicznościami, dopiero jestem w trakcie. Na razie ogromnie mi się podoba, ale zrobię mu osobny wpis, bo warto.

Sierpień mnie bardzo przeczołgał ogromnym stresem w związku z różnymi trudnymi sytuacjami, zdarzeniami czy rozmowami. Dawno już nie miałam takiego ciągu, około 20 już wyłam pod prysznicem z poczuciem, że chyba dalej nie dam rady, ale dałam.

Na koniec miałam dwa wnioski, pierwszy - że muszę zawalczyć o swój czas, dla mnie, bez nikogo, by wiedzieć co dla mnie i naszej rodziny dobre, cenne. Żeby tego nie zgubić i nie zgubić siebie. Drugi - że jestem zbyt dobrze zorganizowana, zbyt elastyczna [wiem, czasem jest to zaletą] i za dużo biorę na siebie.

Teraz czas na korektę i dalej do dzieła, samowychowanie czeka 😉

Herbatka poetycka to konkurs - zachęta zorganizowany przez Więcej niż edukacja [KLIK], a my wzięliśmy udział. Idea jest taka, żeby poczytać poezję w odpowiedniej oprawie. Kto chce wziąć udział to śmiało może, ponieważ trwa do 13 lutego. Zachęcam! 🙂

Wiersze  czytamy w zasadzie codziennie, ale niekoniecznie w specjalnej oprawie. Takie specjalne potraktowanie naszego wspólnego czytania podniosło jego rangę i dało powiew świeżości.

herbatka poetycka

Marcelina żywo i z przejęciem pomagała zorganizować stół, świece, filiżanki i wybrać wiersze. Zaprosiliśmy Tatę i Józia, zadbaliśmy o odpowiedni strój [czytaj: spódnice ;-)], a następnie na zmianę z Tatą Mama czytała wiersze.

Dzisiejszego popołudnia przy herbacie zaszczycili nas swoją obecnością: Julian Tuwim, Aleksander Fredro, Jan Brzechwa, Maria Konopnicka, Ewa Szelburg - Zarembina, Wanda Chotomska, Joanna Kulmowa, Janina Porazińska, Tadeusz Śliwiak i Paweł  Tyczyna.

Marcysia zaprosiła swoje pokojowe towarzystwo - słonia, krokodyla i krowę 😉

zwierzęta

P.S.

Na stronie Więcej niż edukacja są świetne podcasty do posłuchania! Polecam!

28

Pragnienia mną szargają wewnętrznie, chciałabym wrócić do domu na stałe, nie oddawaniu Marcysi do żłobka/przedszkola, prowadzenia całego domowego bałaganu, ogrodu...
Wielka mi szkoda, że nie mam możliwości swobodnego wyboru czy chcę pracować zawodowo poza domem czy być mamą w domu. Czuję się tylko niejako postawiona pod murem z nakazem pracowania poza domem. Trudno
nam zdecydować się i zaryzykować, że damy radę z jednym stałym wynagrodzeniem, nawet ewentualnym moim dorabianiem. Choć widzę przykłady, że jest to możliwe. Rozważam to też w odniesieniu zaufania Bogu i rzuceniu się na głęboką dla mnie/nas wodę, tylko nie umiem(y) rozeznać czy to jest dla nas, czy to dla Bóg przygotował.... nagadałam ostatnio Panu Bogu, może się zlituje i pokaże właściwą ścieżkę..

W byciu na pełen etat panią domu i mamą widzę ogromną wartość, korzyść - dla nas, dla domu, dla Marceliny...

O modlitwę zatem proszę!

 

How a Stay-at-Home Mother Can Change the World
Źródło

1

W obecnie obowiązującym kalendarzu liturgicznym nie obowiązują już Suche Dni, niemniej w dobie coraz bardziej powszechnego spoglądania ku Tradycji i czasie, gdy papież Benedykt XVI udzielił zgodny na korzystanie z kalendarza liturgicznego z roku 1962, coraz więcej osób powraca do tej wielowiekowej praktyki.

Dodajmy, że w dzisiejszym świecie, w dobie konsumpcjonizmu, w świecie, który często zapomina o pokucie, umartwieniu, w którym także wielu chrześcijan koncentruje się na dobrobycie, stawiając dążenie do niego na pierwszym miejscu – coraz częściej słyszymy przebijające się do katolickiej opinii publicznej w naszym kraju głosy o wartości podejmowania różnego rodzaju postów.
Te wszystkie powody sprawiają, że być może warto właśnie w tym tygodniu, gdy według tradycyjnego kalendarza będziemy przeżywać Suche Dni Wielkiego Postu, zapoznać się, czym jest ta praktyka, by w jakiś sposób włączyć się w post podejmowany w tych dniach przez pokolenia naszych przodków oraz przez wielu katolików ze środowisk tradycyjnych.

Obchody Suchych Dni sięgają najdawniejszej epoki Kościoła i są starsze nawet od Adwentu (przy czym akurat Suche Dni wiosenne są stosunkowo najmłodsze – obchodzone były od VII w.), biorąc początek jeszcze ze świąt żydowskich. W dawnej tradycji liturgicznej zajmowały niezwykle ważne miejsce.
Suche Dni obejmują zawsze trzy dni tygodnia związane ściśle z Męką Jezusa Chrystusa:

  • środę – dzień, w którym Judasz zdradził Zbawiciela, a przywódcy ludu odbyli naradę przeciw Jezusowi i postanowili Go zgładzić,
  • piątek – dzień ukrzyżowania Chrystusa,
  • sobotę – gdy ciało Chrystusa przebywało w grobie.

Przypadają one cztery razy w roku (w okolicy początku każdej pory roku):

  • po trzeciej niedzieli Adwentu (Gaudete),
  • po pierwszej niedzieli Wielkiego Postu,
  • w dawnej (obecnie zniesionej) oktawie Zesłania Ducha Świętego,
  • po święcie Podwyższenia Krzyża Świętego (wg starszego kalendarza) lub po trzeciej niedzieli września (po zmianach wprowadzonych przez bł. Jana XXIII).

Suche Dni były obchodzone jako dni modlitwy przebłagalnej, dziękczynnej i błagalnej połączone z postem ścisłym. Według Kanonu Prawa Kanonicznego Benedykta XV z roku 1917 w tych dniach wolno było spożywać jeden posiłek do syta oraz dwa lekkie. Obowiązywała też wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych.
Każde z Suchych Dni w ciągu roku mają swoją szczególną intencję. Suche Dni Wielkiego Postu są dniami modlitw o ducha pokuty – dlatego obchodzi się je na początku Wielkiego Postu.
Ponadto Suche Dni mają jeszcze trzy cele ogólne, które zawsze obowiązują:

  • cel osobisty – uprzytomnienie sobie swojej grzeszności, ułomności, wzbudzenie w sobie poczucia grzechu i pokutowanie za grzech poprzez podjęcie postu;
  • cel społeczny – związany z prośbą do Boga, by oddalał od naszej rodziny oraz całego społeczeństwa klęski żywiołowe, wypadki, nieszczęścia;
  • cel kościelny – podejmowanie szczególnego postu i modlitwy także w intencji Kościoła i kapłanów (w starożytności właśnie w Suche Dni odbywały się święcenia kapłańskie).

Po Soborze Watykańskim II datę ustalania Suchych Dni uzależniono od decyzji poszczególnych ordynariuszy. W ten sposób prastary i powszechny zwyczaj zniknął niemalże z katolickiej obrzędowości. Zachował się tylko we wspólnotach, które posługiwały się tradycyjnym Mszałem Piusa V lub Jana XXIII. Zainteresowanie praktyką Suchych Dni i bardziej powszechne powracanie do tej praktyki pobudziło motu proprio Benedykta XVI Summorum Pontificum, w którym ojciec święty zezwolił na korzystanie z tradycyjnego mszału i kalendarza liturgicznego.

Paweł Pomianek

Źródło:Suche Dni Wrześniowe. Msza trydencka a dawne przepisy postne, PiotrSkarga.pl.Jan Roguszko, Suche Dni Wrześniowe, Kosciol.pl.Na Suche Dni…, http://mojawiarakatolicka.blox.pl.Suche dni, pl.Wikipedia.org.

źródło artykułu