Przeskocz do treści

6

Kiedyś było powiedzenie idzie luty podkuj buty, a teraz... to już chyba przedwiośnie 😉 W każdym razie po kilkutygodniowym zawirowaniu z moją tarczycą (Hashimoto się odezwało) poczułam lekki wiatr w żagle. 🙂 Pogoda też nastraja optymistycznie, choć poziom mojej wit. D pozostawia bardzo wiele do życzenia 😉 W tym roku to moje hashimoto wzięłam na widelec i zamierzam coś zrobić, by co najmniej kilku się pozbyć.

Nie wiem jak u Was, ale u mnie przedwiośnie też na parapecie, bo posiałam pomidory, paprykę, sałaty. Mam 13 odmian pomidorów 🙂 Na ogródku też przedwiośnie! Zrobiliśmy wielkie ognisko i spaliliśmy wszelkie uzbierane gałęzie, korzenie z zaoranych chaszczy itd. Paliło się 3 dni bez przerwy 🙂 Plan ogrodu rozrysowałam i pokolorowałam kredkami... fajna zabawa i w głowie plan się układa od razu, a najpierw wcale nie miałam weny twórczej 😉 W tym roku nowością będą u nas ziemniaki, fenkuł, fasolnik, melon i karczoch. I mnóstwo kwiatów - mam w planie dwie, duże, nowe rabaty kwiatowe. Cieszę się, że coraz bliżej do wiosny 🙂

Generalnie każdy dzień przynosi wiele zmian, wydarzeń, sytuacji, które sprawiają, że mam poczucie zmęczenia i przesytu. Ciągle mam problem ze złapaniem oddechu, a niby siedzę w domu 😉 Ułożyłam już sobie w głowie program naprawczy, wpisałam w kalendarz i... no właśnie, muszę popracować nad realizacją 🙂 Najtrudniej mam z własnym odpoczynkiem i to jest kolejna sfera nad którą chcę w tym roku zmienić.

W tym roku testuję nową wersję kalendarza czy raczej planera. I jak jakiś czas temu obśmiałam trackery tak teraz mam je od miesiąca i bardzo sobie chwalę. Zaznaczanie sprawia mi frajdę, a jednocześnie pokazuje mi gdzie nie domagam. Polecam! Zaznaczanie co wieczór krateczek jeszcze mnie dodatkowo mobilizuje 😉

W maju będziemy ocieplać dom, podpisaliśmy umowę z wykonawcą. Cieszę się bardzo, bo to jedno z naszych ostatnich największych finansowych inwestycji koniecznych. Oczywiście pomysły mamy następne, pewnie nie mniej inwestycyjne, ale to ocieplenie trochę zamyka klamrą nasz remont rozpoczęty 5,5 roku temu. Trochę nam zeszło 😉 Jeszcze też wiele przed nami 😉


Antek rozwojowy chłopak - przekręca się na brzuch i uwielbia na nim leżeć. Najchętniej by już siedział, a jeszcze chętniej by za nimi biegał 😉 Nadal śpi nocą a w ciągu ma drzemki coraz krótsze. Niemniej na świeżym powietrzu śpi najlepiej i po ok. 3 godziny, więc mam szansę na pracę w ogródku 😉

Generalnie stale się zadziwiam jak rozwijają się dzieci, jak bardzo są chłonne wiedzy, świata. Bardzo bym się cieszyła gdyby zawsze im się tak chciało jak im się chce i by do świata podchodzili z taką otwartością i ciekawością. Dostrzegam też wartość i owoce naszego wspólnego, głośnego, codziennego czytania książek. Fajnie jest wracać do niektórych książek i odkrywać nowe, których nie znam 🙂 Co do edukacji domowej - zastanawiamy się jeszcze, ale podanie do poradni ppp wydrukowałam 😉 W każdym razie kto nie ryzykuje ten nie żyje, a w domu każdy rok cenny 😉

pierwsza książeczka Marceliny o Afryce
tor przeszkód dla kotów 😉

Od ponad trzech tygodni ćwiczę codziennie! Za każdym razem jak zaczynam to mam poczucie "o jakie to proste", by pod koniec twierdzić "nie mam siły " 😉 Na początku byłam atrakcja dla dzieci... hahaha... teraz ćwiczą ze mną i jest płacz prawie jak robię to bez nich 😉 Obym wytrwała i wypracowała nawyk - potrzebę regularnego ruchu.

Koniecznie jeszcze muszę wspomnieć o kociej rodzinie, bo jak w listopadzie jakoś koty się rozeszły gdzieś - zostały 3 - to aktualnie mamy napływ, nie wiem chyba ludzie wyrzucają. W ostatnim miesiącu 3 nowe mamy i dwa leczymy, bo chyba z domów są, a do nagłego życia podwórkowego nieprzyzwyczajone. Dają jednak radę i witamy na pokładzie: Zenka, Czarną Mambę i "?" (jeszcze nie ma ksywy - propozycje mile widziane) 🙂

Przepraszam za chaotyczność mojej dzisiejszej pisaniny, ale jakbym tego nie napisała dziś to nie wiem kiedy. Dziura czasowa się znów robi i... Zawsze mam też wymówkę, że nie piszę, bo nie chce mi się zdjęć zgrywać 😉

4

Trwam w zawieszeniu pomiędzy 38 a 39 tygodniem ciąży. Niby jeszcze popełniam mnóstwo rzeczy, bo czas się kończy, a z drugiej strony czekam na finał, by inne wprowadzić w życie 😉 Nie dogodzisz 😉 U nas powoli tryb jesienno - zimowy się włączył, a pierwszym tego objawem jest szybsze spanie dzieci. Generalnie powoli przeskakujemy z godz. 20.30 na 19.30, bardzo lubię ten czas, bo wieczory nam się małżeńskie wydłużają 🙂 I w ciąży już niedługo nie będę, więc będzie jeszcze większa przyjemność, bo marudzenie odejdzie o niewygodach i uciskach 😉

Dzieci drugi dzień smarczą się, a ja od dziś dołączyłam do nich. Mam poczucie, że dziś dogorywam... a jutro lekarz i pewnie będzie skierowanie do szpitala. Dziś nawet w dzień pospałam, książkę kolejną skończyłam i chyba na za wiele więcej mnie dziś nie stać 🙂 Torbę dziecka na wyjście mam spakowaną, dla siebie niestety jeszcze nie, ale czeka w gotowości na wypełnienie 😉

Mogę zameldować, że zgodnie z zamierzeniami z poprzedniego wpisu zaczęliśmy jego realizację. Dzieci o wiele więcej rozumieją niż się spodziewałam i przy okazji my też z tego korzystamy, a czasem nawet nasi goście.

Dzień ze św. Matką Teresą z Kalkuty  - zaczęliśmy wstępem przy śniadaniu, gdzie wyjaśniłam im mniej więcej zasady i po co chcemy się zaznajamiać ze świętymi. Swoją drogą nasze codzienne śniadania ewoluują od jakiegoś czasu i są jeszcze bardziej rozbudowane o rozmowy i czytanie książek w trakcie. Następnie po ogarnięciu podstawowych spraw domowych, włączyłam im film animowany o św. Matce Teresie, ale po ok. 5 minutach wyłączyliśmy, bo był za trudny dla Marceliny. Porozmawialiśmy jednak o Matce Teresie, co robiła, dlaczego i dla Kogo. I temat  wracał przez cały dzień fragmentami.  Wieczorem przy kolacji opowiedziała wszystko Tacie i zadziwiła mnie ilością zapamiętanych informacji oraz ich zrozumieniem.

8 września było święto Narodzin Najświętszej Maryi Panny i zapomniałam o tym... Duch Święty jednak działa, bo rano przypadkiem usłyszałam fragment audycji i mnie olśniło 😉 Zatem po wstępnym 'rabanie' i konkursie kto ma dziś urodziny zabraliśmy się za pieczenie tortu dla Maryi. To był dobry pomysł, bo był fajnym wejściem w rozmowę o Maryi, Jej Rodzicach i narodzinach. 

14 września było święto Podwyższenia Krzyża Świętego i najważniejsza okazała się dekoracja krzyża w naszym domu oraz rozmowa wynikła z tego. Wieczorem zaś wspólna modlitwa przy owym krzyżu.

Z Marceliną zaczęłyśmy jeździć w tym na akrobatykę, bardzo jej się podoba i nieustannie ćwiczy. Z kilku względów od tego tygodnia przenosimy się jednak do zespołu ludowego, bo znalazło się miejsce. Sama zainteresowana jeszcze nie może się zdecydować czy się cieszy 😉 Ćwiczeniami będzie musiała się zadowolić na własnym podwórku 😉

Generalnie to są na etapie budowania nowych baz, bo stale nie mogą się zdecydować na lokalizację. I w ciągłej gotowości do wycieczek, wiele mamy zaplanowane po narodzinach Antosia. Oby wyszło!

I rządzą jako królowie huśtawki, której wreszcie się częściowo dorobiliśmy. Częściowo, bo siedzisko będzie inne.

 

Stacey też mnie już odpowiednio na jesień nastraja 🙂

10

Miesiąc mi został do porodu. Akcja przedporodowa wreszcie (albo i nie wreszcie) się zaczęła czyli sprzątanie ruszyło, rzeczy noworodkowe wyjęte z kartonu i powoli się piorą, przestawiam meble, nawet niektóre maluję i robię listę czego mi jeszcze brak. Najzabawniejsze, że większość na liście nie ma bezpośrednio NIC wspólnego z Antkiem 🙂

Cieszę się z tego czasu, chyba na niego podświadomie oczekiwałam. Jestem człowiekiem czynu, więc ograniczenia stanem błogosławionym, trochę mnie męczyły 😉 Aczkolwiek dostrzegam pozytywne aspekty mych ograniczeń, tylko czasem trudno je w pierwszym odruchu zaakceptować. A bieg codzienności czasem tego nie ułatwia. Pracuję jednak nad tym i chyba w tej ciąży najbardziej z tego korzystam 😉 Niemniej moja, osobista "akcja przedporodowa" mnie cieszy, bo dzięki niej mam uporządkowane  i uregulowane pewne zaległości domowe i okołodomowe.

Lato powoli przechodzi w jesień...

Książki od około miesiąca leżą i się ze mnie śmieją, ale mam wrażenie, że czytanie przekracza to moje możliwości intelektualne 😉 Chyba poczekam na rozwiązanie, a tym czasem nadrabiam słuchanie zaległych podcastów "Więcej niż edukacja" i serdecznie je polecam. Założyłam nawet dla siebie zeszyt i robię notatki, spisuję pomysły czy ciekawe pytania do rozważenia. To pozwala mi na poukładanie wielu spraw w głowie i sercu, uzmysłowienie co jest dla mnie i dla naszej rodziny ważne, potrzebne.

bociany 😉

Przybraliśmy chyba metodę drobnych kroków i powoli wchodzimy świadomie w edukację domową. Marcelina nie idzie od września do przedszkola. Za to zapisałam ją na gimnastykę lub akrobatykę, w zależności do której grupy się zakwalifikuje. Cieszy się bardzo i robi jeszcze więcej fikołków niż zazwyczaj 😉

Na tym etapie edukacyjnie fajnie nam się sprawdza od jakiegoś czasu pudełko, które zrobiłyśmy razem, a do którego zawartość czyli rożne zadania jej wieczorem na rano wkładam. Lubi je bardzo, sama się dopomina, dość często asystuje jej w tym Józek i to zmusza mnie to tworzenia dla niego uproszczonych wersji zadań by jej nie przeszkadzał. Nie zajmuje im to zbyt dużo czasu, bo większość i tak spędzają na podwórku. Wyglądają przy tym jak dzieci górnika i wieczorem trzeba ich odmaczać 😉 Aktualnie mają fazę na krzaki i zakładanie baz, tudzież tropienie robali 😉

taplu - taplu...

Bardzo lubię patrzeć jak razem spędzają czas, jak powoli buduje się pomiędzy nimi komitywa i uwierzcie, że czasem trudno mi utrzymać powagę jak szepczą między sobą i próbują coś ukryć przede mną :-)) Świetny jest ten czas dla nas ogromnie! Wdzięczna jestem Bogu, że nam go daje w takiej obfitości i nieustannie jestem tym zaskoczona. Każdym dniem.

Józek - lato 2018

Marcelina - lato 2018

Co nie zmienia faktu, że czasem mam ochotę wysłać ich w kosmos, zwłaszcza jak się leją i drą 😉 Józek ostatnio dobrze gryzie, a Marcelina teatralnie wrzeszczy 😉 Ciekawe jak to przeżyje Antoś 😉

6

U progu lata... by nie rzec, że w środku lata, bo pogoda w tym roku jakby zwariowała 😉 Dzięki temu moja wdzięczność Panu Bogu, że jestem w domu z każdym dniem rośnie. Jesteśmy na etapie podglądania motyli, ptaków, wszelkich robaczków, owadów i każdego żywego stworzenia. Sama zazdroszczę swoim dzieciom dzieciństwa - beztroski, radości z odkrywania świata, zabawy, wolności.. Niezwykle twórcze i cenne jest to nasze wspólne przebywanie, rozwijanie - moje i ich, poznawanie świata 🙂

Jestem aktualnie na etapie poszukiwania lornetki i dobrego atlasu ptaków oraz owadów. Motyle mamy i są w ciągłym użyciu. Internet jest fajny (polecam stronę Oczami makro), ale wersje książkowe lepsze. Propozycje mile widziane 🙂

zacisze domowe

Dla zainteresowanych edukacją domową - co to jest, jak wygląda, kto może zacząć itd. zapraszam na stronę Ani i Agnieszki - Więcej niż edukacja, gdzie można się zapisać też na cykl webinarów. Były już dwa - jest możliwość ich odsłuchania, ale będą następne - naprawdę polecam! Dużo rzetelnej i konkretnej wiedzy podanej w przystępny sposób. Jest też możliwość zadawania pytań. Sama strona jest ciekawa i bardzo inspirująca.

zacisze domowe

Mi osobiście prowadzenie edukacji domowej wreszcie krystalizuje się i układa w całość. Przy całej mojej sympatyzacji ED od kilku lat, dopiero teraz nabieram pewności, że jest możliwe w naszym wykonaniu, że trzeba spróbować, że to może być nasza droga rozwoju nie tylko dzieci, ale całej rodziny. Trochę chyba to też jest tak, że zaczynamy się czuć pewniej w rodzicielstwie, zaczynamy wiedzieć co ważne i co ważniejsze w wychowaniu, na nowo określamy czy konkretyzujemy jak chcemy by nasze dzieci się kształtowały, czy chcemy by rozwijały się harmonijnie czy tylko jakimiś obszarami w oddzieleniu od siebie.

Ja w sposób szczególny widzę jak Pan Bóg mnie/nas prowadzi, rozwija, oczyszcza. Najbardziej jestem wdzięczna za postawione jakiś czas temu pytanie: co jest moim/naszym pragnieniem a co jest chceniem innych w naszym życiu? I czy mamy odwagę żyć w pełni po swojemu wbrew zrozumieniu innych? To pytanie sprawiło, że otworzyły mi się oczy i stanęłam w prawdzie.

zacisze domowe

 

Ps.

U progu lata rosnę, imię dla Trzeciaka chyba już mamy, ogród szalej i nawet nie mam większych zaległości.... ale o codzienności to zrobię kolejny wpis 😉

Mam w kolejce 3 wpisy o książkach, bo czytam nadal namiętnie i muszę je wreszcie skończyć.