Przeskocz do treści

2

Nasz tegoroczny plan "Adwent 2017" jest trochę inny od zeszłorocznego. Szukanie inspiracji oraz dostosowanie ich do naszych możliwości i potrzeb sprawiło mi mnóstwo radości. Oparłam się głównie na "Rytuale rodzinnym" Bpa Józefa Wysockiego, Pintereście, wpisach na forum wielodzietni.org i własnych wcześniejszych pomysłach.
  1. Drzewko Jessego - zaczniemy w pierwszą niedzielę Adwentu przynosząc dużą gałąź do domu i stawiając ją w przygotowanym miejscu. [TU można podejrzeć jak to wyglądało w zeszłym roku]. Od pierwszej niedzieli, każdego dnia, będziemy uzupełniać drzewko o poszczególne symbole, które są dobrze opisane TUTAJ. Symbole do malowania [symbole_do_drzewka_Jessego_2017] i opisy [Symbole_do_drzewka_Jessego] zebrane do pdf przeze mnie można pobrać klikając w te linki.
  2. Kalendarz adwentowy  - zadania dla dzieci. Chcę go połączyć z robieniem plakatu - szopki tzn. z ramach nagrody za wykonane zadanie dzieci otrzymają postacie czy jakiś element wyposażenia szopki. Zadania mamy takie:
    3.12. szukanie gałęzi do drzewka Jessego, nauka pieśni adwentowej
    4.12. dzień św. Barbary, przygotowanie plakatu – stajenki - pomalowanie tła
    5.12. nauka pieśni adwentowej [mam nadzieję nauczyć kilku],
    6.12. dzień św. Mikołaja – malowanki, opowiadanie napisane przez Kajkę
    7.12. czytanie „Świetlików Bożego Narodzenia”
    8.12. o święcie Niepokalanej
    9.12. nauka pieśni adwentowej, bajka o świętach
    10.12. film "Historia ukryta w czekoladzie"
    11.12. malowanie kartek świątecznych dla Babć i Dziadka
    12.12. NMP z Guadalupe
    13.12. dzień św. Łucji – pieczenie ciasteczek
    14.12. robienie stroików, zdobienie szyszek
    15.12. przygotowanie prezentu - ozdoby dla kogoś konkretnego
    16.12. przygotowanie szopki – miejsca, siana, pustego żłóbka
    17.12. o aniołach – malowanki, opowiadanie
    18.12. nauka kolędy
    19.12. przygotowanie miejsca dla Babci
    20.12. obejrzeć zdjęcia z poprzednich świąt
    21.12. pomodlić się za bliskich zmarłych
    22.12. czytanie historii biblijnych o Bożym Narodzeniu
    23.12. ubieranie choinki
    24.12. Wigilia, włożenie Pana Jezusa do żłóbka
  3. Zadania dla dorosłych - to ma nas bardziej zaktywizować, choć brakuje mi kilku to są już w większości spisane zadania np.: sms radości, krótka modlitwa w konkretnej intencji, liścik do drugiej osoby, wspólne śpiewanie pieśni adwentowych, uzupełnienie naszego zeszytu marzeń itd.
  4. My zamierzamy co wieczór czytać wspólnie "Rozmowy z Bogiem. Tom I: Adwent i Boże Narodzenie" ks. Fr. Carvajala. Są to medytacje na każdy dzień związane z czytaniami liturgicznymi. Są super, rozważałam je już kilka lat temu. Polecam bardzo!

Tradycyjnie będziemy starali się być na każdej Mszy św. roratniej, zwłaszcza, że u nas na wsi nie ma każdego dnia. Marcelina już się dopytuje o lampion, bo pamięta z zeszłego roku chodzenie na roraty z lampionem 🙂

Wieńcem się pochwalę jak go poczynimy 😉

Tak było w zeszłym roku - Drzewko Jessego
Tak wyglądało w zeszłym roku  Drzewko Jessego

4

Październik przemknął zbyt szybko. Wiem, że już 1 listopad, więc pozwolę sobie jeszcze na chwilę refleksji i małe podsumowanie października, bo później to już głupio będzie i życie pogna do przodu 😉

A październik w większości był piękny w tym roku - ciepły i słoneczny, aż chciało się działać w ogrodzie. Jeszcze tylko szklarnię muszę uporządkować, przygotować do zimy i wykopać dalie, z tym jednak poczekam aż przemarzną. Chyba, że za długo będą marznąć to wykopię szybciej 😉 W zeszłym tygodniu zerwałam ostatnie pomidory i paprykę, zawsze na koniec stwierdzam, że mają zupełnie inny smak i zapach niż sklepowe. Rzodkiewki, sałaty i koperek jeszcze mi się w szklarni ostał - mniam! 🙂

W ogrodzie i na podwórku jeszcze kolorowo, bo dalie kwitną i gdzieniegdzie cynie. Rozczulają mnie za każdym razem jak na nie patrzę i jeszcze bardziej się nimi cieszę. Postawiłyśmy dwa karmniki z Marcysią dla ptaków i mamy cudowne widowisko, bo przylatują na jedzonko. Zdziwiłam się, że dziecko tak długo potrafi przypatrywać się ptakom. I wychwalić muszę komórkę i google za szybkie podpowiedzi pt. jaki ptaszek do nas przyleciał 😉 Aktualnie szukam albumu o ptakach - dobre podpowiedzi mile widziane 🙂

Od października uruchomiłam w kuchni tablicę związaną z rokiem liturgicznym, ażeby ani ja ani inni domownicy nie przechodzili obok niej obojętnie to jest koło lodówki 😉
Starą tablicę korkową pomalowałam farbą i powiesiłam 😉 Cel ma taki, by nam przypominać o tym co aktualnie się dzieje w kościele, jakie są święta, kiedy nasi ulubieni święci świętują itd. Zamysł mam taki, że co miesiąc aktualizacja i mobilizacja dla mnie by faktycznie rytm roku liturgicznego wprowadzić w życie domowe.

Już spełniła swoją rolę, bo przypomniała mi o naszym zobowiązaniu modlitewnym, którego się podjęliśmy jakiś czas temu i go zaniedbaliśmy. Jutro zaangażuję Marcysię do aktualizacji na listopad, jak skończymy to zdjęcie wrzucę na instagram 🙂

Zamiast 4 części zrobiłyśmy z Marceliną, przy wydatnym przeszkadzaniu Józka, 1 całą część książeczki o różańcu, część radosną. Z pozostałych tylko pojedyncze tajemnice, pewnie dokończymy w listopadzie. Technika wykonania różna i zależna od 1. zdolności plastycznych mamy 😉 2. od fantazji Marcysi.

Najbardziej zaskakujące jest dla mnie to ile przyjmuje z tego Marcelina, ile zapamiętuje. To mnie od jakiegoś czasu ogromnie zadziwia ile dziecko potrafi zapamiętać i jak bardzo logicznie myśleć. I że warto tłumaczyć, pokazywać, objaśniać kwestie związane z wiarą. Sama też dużo na tym zyskuję, bo muszę w sposób prosty mówić o rzeczach trudnych, niezrozumiałych, co często mnie prowokuje do różnych przemyśleń i rozwiązań 🙂

W tym roku też wprowadziliśmy nowość czyli losowaliśmy świętego na rok dla każdego. W roku 2017/18 każdy ma dodatkowego swego orędownika, któremu może polecać swe trudności i któremu będziemy się w sposób szczególny oddawać w opiekę. Wczoraj z Marcysią przygotowałyśmy karteczki z różnymi świętymi i wieczorem po kolacji odbyło się losowanie:

F. - św. Jana Pawła II
B. - św. o. Pio
M. - św. Matkę Teresę
J. - św. Franciszka

Za rok mogę Wam napisać jak wyglądało to w praktyce. Na razie z Marcysią rozmawiałam o jej świętej, pokazałam zdjęcie.. do wieczornej modlitwy włączyliśmy wezwania do tych świętych. Ja zamierzam ich 'użyć' w razie jakiś trudności dzieciowych np. dla Józka szczególnie przyzywając św. Franciszka.

Obiecałam kiedyś napisać refleksję o kursie Dariusza Zalewskiego "Mocarz zmiany", który wykupiłam jakiś czas temu. Kurs można zrealizować we własnym tempie, bo otrzymuje się go do pobrania. Składa się z nagrań mp3, prezentacji, ebooka i zadań do wykonania. W końcu go zrealizowałam. Według autora ten domowy program przeznaczony jest głównie dla dzieci w wieku 6 -12 lat, ale można zacząć szybciej i skończyć później - zależy od dziecka. Pierwszy raz korzystałam z takiej formy kursu i podoba mi się 🙂

Znalezione obrazy dla zapytania mocarz zmiany dariusz zalewski

Klasycznemu wychowaniu, w duchu katolickim, sympatyzuję od dawna. Uważam, że jest najpełniejszy dla rozwoju człowieka, bo kształtuje charakter człowieka poprzez cnoty moralne. Nie jest to zatem całkiem dla mnie obcy temat. Polecam Wam bardzo serdecznie stronę o edukacji klasycznej, często z niej korzystam, zawiera wiele wartościowych artykułów o wychowaniu, samowychowaniu, edukacji itd. I polecam ją nie tylko rodzicom, choć do nich jest głównie skierowana, ale każdemu, bo przecież proces samowychowania trwa u każdego.

Kurs mnie zainteresował, bo pomyślałam o uporządkowaniu wiadomości już zdobytych i przełożeniu ich na praktykę. Tak, wiem, praktykę w pełni realizuję na dzieciach, a czasem na mężu lub sobie, ponieważ brakuje nam pewnych pożądanych cech czy umiejętności 😉
Kurs kładzie nacisk na kształtowanie i rozwijanie konkretnych umiejętności u dziecka. Ogromną zaletą kursu jest konkretność, zwraca uwagę nad czym i jak pracować.

Podczas kursu uświadomiłam sobie jak wiele elementów wychowania klasycznego w naszym wychowaniu wprowadzała moja Mama. Tym większą czuję wobec niej i Taty wdzięczność. Wiele też zyskałam dla siebie, bo zrozumiałam nad czym powinnam w pierwszej kolejności pracować.

Czy kurs spełnił swe zadanie? O tym możemy porozmawiać co najmniej za kilka lat, gdy moje dzieci będą starsze i będą widoczne efekty 😉 Oby były, bo wszak naszym celem jest wychować nasze dzieci ludzi szlachetnych 🙂

2

Dziś będzie słów kilka o wychowaniu i samowychowaniu. W lipcu dużo rozmyślałam 0 wychowywaniu dzieci, zastanawiałam się nad kierunkami ich dalszego prowadzenia itd. Pewnie to trochę wynikło z tego, że moja siostra dla swoich wnuków zorganizowała tygodniowy obóz wakacyjny u siebie w domu, a trochę jako pokłosie naszego urlopu.

W obozie wzięła też udział Marcelina i wcale nie chciała wracać do domu 😉 Dzieci było sześcioro w porywach do ośmiu, w podziale na dwie grupy wiekowe [młodsze, starsze], które wyszły naturalnie.  Fajnie to wyszło, to był bardzo dobry czas dla nich, dla zacieśnienia więzi, bycia ze sobą i budowania na przyszłość. Utwierdziłam się po raz kolejny, że dobrze mieć i warto dużą rodzinę, że to ubogaca i naturalnie rozwija. Główną jednak moją myślą było - czy dobrze wychowujemy Marcysię, czy jest prowadzona we właściwym kierunku, bo to takie dłuższe przebywanie daje spore pole do obserwacji. Najbardziej ucieszyło mnie, że jest w niej morze niewinności, radości z prostych rzeczy i ogromna ciekawość świata. Wady też znalazłam 😉 Ale ta niewinność mnie urzekła wręcz i wiem, że warto o nią walczyć jak najdłużej.

Z urlopu natomiast przywiozłam kolejną garść refleksji, zwłaszcza by trzymać kurs wychowania i nie dać się zmanipulować innym, że wiedzą lepiej, że są mądrzejsi. Pewnie są, ale ich wiedza i dobre rady były pewnie dobre dla ich dzieci a dla moich niekoniecznie.

Jakiś czas temu wykupiłam kurs "Mocarz zmiany", o którym pisałam TUTAJ. W związku z różnymi okolicznościami, dopiero jestem w trakcie. Na razie ogromnie mi się podoba, ale zrobię mu osobny wpis, bo warto.

Sierpień mnie bardzo przeczołgał ogromnym stresem w związku z różnymi trudnymi sytuacjami, zdarzeniami czy rozmowami. Dawno już nie miałam takiego ciągu, około 20 już wyłam pod prysznicem z poczuciem, że chyba dalej nie dam rady, ale dałam.

Na koniec miałam dwa wnioski, pierwszy - że muszę zawalczyć o swój czas, dla mnie, bez nikogo, by wiedzieć co dla mnie i naszej rodziny dobre, cenne. Żeby tego nie zgubić i nie zgubić siebie. Drugi - że jestem zbyt dobrze zorganizowana, zbyt elastyczna [wiem, czasem jest to zaletą] i za dużo biorę na siebie.

Teraz czas na korektę i dalej do dzieła, samowychowanie czeka 😉