Przeskocz do treści

hmm...nie wiem od czego zacząć...hehe:-D.. dawno tu mnie nie było, ale już jestem, więc zabieram się do pisania, bo wiele mam do napisanialimo... zacznę od zaprezentowania moich nowych Top One muzycznych, no może nie nowych, ale ostatnio mnie na nowo wciągnęły..czyli Trzecia Godzina Dnia!!POLECAM!! jak ktoś lubi muzyke gospelową.... a druga to muzyka z filmu "czasem słońce czasem deszcz" - !!REWELACJA!! - i film dobry i muzyka...teraz chodze i tylko tyłeczkiem kręcę hihi:-D

...i zdążyłam wrócić dziś w nocy o 2.30 z Krakowa, ze spotkania z Benedyktem XVI.. zamiast jechać 6-7 godzin jechałam 12... nie powiem żebym siedziała w pierwszym rządku:-), ale nie po to jechałam.... najważniejsze, że tam byłam, w miejscu i w tym czasie... cieszę się z tego ogromnie...

wiecie powiem Wam jedną scenkę....mokre, lepiace błoto, zapadające się po kostki w nim nogi, skarpetki mokre,zmęczenie długą jazdą albo czuwaniem na Błoniach, 20 metrowe kolejki do toi-toi itd..... ktosik idzie (przede mną) i mówi do kolegi:

  • Ale inni mają gorzej.

- A to czemu? -pyta drugi

  • Bo ich tu nie ma.

Szukając odpowiedzi na pytanie po co ta "impreza" cała, można w tym krótkim dialogu ja znaleźć...niech żałują Ci wszyscy których tam nie było:-D.. tak myslę, że z tego spotkania, z tej Eucharystii bardzo wyniosłam... byłam pełna podziwu (i lekkiej zazdrości) dla tych młodych którzy czuwali na Błoniach...umocniłam się tym wysiłkiem, który musiał każdy ponieść by na te Błonia pzryjść, być i odejść... umocniłam się tą radością i miłością wzajemna, którą można było wyczuć mimo zmęczenia...ale też i tą jednośćią ludzką, przecież normalnie jesteśmy dla siebie obcymi ludźmi, pewnie nigdy już się nie spotkamy, ale tam stanowiliśmy jedność, stanowiliśmy jeden Kościół i w dodatku cały, bo z Następcą Piotra.. cieszę się, że należę do tego Kościoła, który jest stale żywy i daje możliwośc rozwoju, bo Kościół to nikt inny jak my wierzący, kazdy człowiek z osobna, tylko my tego nie czujemy na codzień.... a Benedykt tak jakoś przypadł mi do serca:).. i muszę chyba sprawdzić moje fundamenty, by były zbudowane na skale:-]... ehh to na teraz tyle..

pozdrawiam cieplutko

1

zaczynam nie ogarniać tego co się dzieje wokół mnie.... zbyt wiele się dzieje i w zbyt szybkim tempie, a w mojej kochanej główce pustka, brak poukładanych myśli, chyba chwilowo straciłam cel do którego zmierzam i w dodatku zupełnie nie wiem co tu dziś pisać(może już pusta jest??:-))... jak nie będę wiedzieć co to pozostawię wiersze jako ślad mej obecności:-]...
a najważniejsze dla mnie wydarzenie tego tygodnia dopiero przede mną czyli ... jadę do Krakowa na spotkanie z Benedyktem XVI , aczkolwiek i tak trochę "wtopiłam" zamiast jechać już w sobotę jadę dopiero na niedziele...ehh. ale lepszy rydz jak nic:-D...cieszę sie ogroomnie, że tam pojadę.. takie spotkanie umacnia mnie, bo pokazuje, ze nie wierzę tylko ja, że nie tylko ja staram się być chrześcijanka:)... człowiek potrzebuje wspólnoty by sę umocnić, utwierdzić, że idzie w dobra stronę..
czytałam encyklikę BXVI "Deus caritas est" i naprawdę warto przeczytać.. trochę inaczej spojrzałam na samego Benedykta, chyba bardziej jak na człowieka:)).. jak będę mieć czas to koniecznie do niej wrócę..
a i dziś dostałam list, taki całkiem niespodziewany, ale też oczekiwany..uwielbiam takie niespodzianki:))) poprosze o więcej... hmm a jakby ktoś chciał ze mną popisać zapraszam sunbasia@yahoo.com 🙂 listy mile widzianepoczta:-D

pozdrowionka wiosenno letnie.....

1

nie przedłużyłam weekendu:)).. już nadrabiam zaległości w pisaniu, czytaniu....a w pracy na nowo młynek, że na nic nie ma czasu... prawie "nic" mi sie nie udało przez weekend: nie wyspałam się, nie nadrobiłam żadnych zaległości etc.... ale za to byłam w Dreźnie:-), nagadałam się troszku:-], jeszcze więcej naśmiałam:-D, popłakam też;-((....a wogóle było bajecznie:)))), ale chyba dzięki towarzystwu...), rozładowałam akumulator w samochodzie na całkowitego maksa, tak że już bardziej nie można..0:-)hihih...., więc jak wyjechałam z domku w piątek wieczorem to wróciłam wczoraj o 20.00limo...
Drezno jest pięknym miastem, warto je zobaczyć... jest jeszcze ciągle w odbudowie powojennej i popowodziowej z 2002 roku, ale ma duży urok w sobie.... brukwane uliczki, budowle, budynki z piaskowca, letnia rezydencję królów - Zwinger ,a najlepszy to był zewsząd roznoszący się zapach kwitnących bzów wymieszany z zapachem wód z fontan... jazz unoszący się między uliczkami... po prostu BOSKO...:))) troszeczkę, ale tylko troszeczkę przypominał mi miejscami Włochy, może przez te fontanny, zieleń, specyficzne schody....:)
tęsknica została troche uleczona, ale.... na koniec rozbudzona  jeszcze bardziej.... no cóż tak to już chyba jest.. i stale mi Go mało, mało...i mam niedosyt:-D... nie znaczy to, że stale jest słodko, bo potrafimy się nieźle sprzeczać hihi... ale chłopak daje ze mna radę:).. nawet czasami lubię się z Nim podrażnić:))))

****kolorowych snów****
  DREZNO
Jedna z fontan wokół pałacu Zwinger:)

1

ale dużo się działo przez weekend:))), zaczne po kolei..w piatek byłam na teście do nowej pracy,nie było tak źle,przyszło z 15 osób, nie był wcale taki trudny test, tylko nie znałam jedej ustawy i w 6 pytaniach strzelałam:) miejsmy nadzieję że skutecznie:D
po teściku poszłam do mojej kochanej siostrzyczki i zmarudziałam całe popołudnie, byłam na Drodze Krzyżowej - w końcu piatek Wielkiego Postu...... potem spotkalam sie z facetem i było bardzo fajnie i śmiesznie, uśmiałam się aż mnie brzuch bolał:DD
w sobotę miałam popołudniu spotkanie z dziewczynami ze studiów u jednej  z nich z noclegiem i było rewelacyjnie:)), nie widziałysmy sie od obrony w lipcu, mam nadzieję ze bedziemy sie spotykac cześciej niz raz na rok. w sobote byłysmy na piwku i mojej szanownej kolezance zakochal sie chłopak..i było bardzo zabawnie hihi, chciał numer telefonu, ale przegrał w bilarda i numerku nie dostał:D (chyba sie speszył).. ale chcial jeszcze jedna szanse, wiec moja kolezanka wymyslila, że ma zrobic pierogi na obiad w niedziele własnoręcznie wykonane...... poszłysmy rano prawie spac i wstałysmy ledwo o 12 a tu telefon ze on z tymi pierogami bedzie o 13:))....i miałysmy wielki ubaw w PAni Katarzyny jak z lekka spanikowała i nie wiedziala co zrobic:DD... stara baba a  zupełnie stracila kontrole nad co sie dzieje ..hihihi.. wiec i pojawil sie ów młodzieniec z tymi pierogami i spedzil z nami cale popołudnie, a my mialysmy z nich ubaw:)).. zobaczymy jak bedzie sie sytuacja rozwijala:)) pożyjemy zobaczymy...
w domku byłam o 22 i wszyscy juz mysleli ze przepadlam:)) hihi.. w koncu od piatku rana mnie nie widzieli to i się stęsknili:D
dobra mykam juz w papierki, bo juz mnie scigaja
pozdrawiam słonecznie:)