Przeskocz do treści

10

Jeśli można uznać za 'proroctwo', że to co się robi w pierwszym tygodniu nowego roku, to z PEWNOŚCIĄ będzie to czadowy rok 😉 Zatem gdy zrobiłam pewną rzecz zupełnie niespodziewanie i nieplanowo to pierwszą moją myślą było AELJOT będzie ze mnie dumna 😉 hahah sama jestem z siebie dumna i ogłosiłam wyczyn roku czyli uszyłam węża, który nie miał być wężem a tygrysem 😉

Cóż poradzić do to pory uważałam, że mam dwie lewe ręce do szycia. Jeszcze nie zmieniłam zdania, ale mogę pomyśleć nad zmianą w myśleniu 😉
Najśmieszniejsze jest to, że się o niego biją i chyba będę musiała uszyć drugiego 🙂

Wszystko zaczęło się całkiem niewinnie, bo po ospie przyszła do nas grypa i siedzimy w domu. Przeczytałyśmy z Marcysią "Małego Rycerzyka" i pod koniec było zadanie - diy, żeby uszyć poduszkę - zwierzątko do samochodu. Do propozycji zapaliłyśmy się obie i pozbierałyśmy potrzebne materiały. Miał być tygrys! Po wykrojeniu materiału Marcelinie zapał opadł, a mi wzrósł 😉 Potem tylko szpilki, szycie, doszycie oczu i nosa, wypełnienie środka i z tygrysa wyszedł wąż 😉

Tygrys nie wyszedł, bo źle wykroiłam materiał, a i kolorystycznie mało tygrysowo wyglądał 🙂

Bawiłam się świetnie! Morale mi wzrosło 😉

Najlepiej pomagał Józek, bo rozwalił wszystkie klocki, a jaki był w tym szczęśliwy! Potem przy sprzątaniu już nie był 😉

Dopisek:
Gdyby ktoś chciał się włączyć to TU można wylosować sobie PATRONA na 2018  rok 🙂

 

5

W ogromną nieśmiałością i niepewnością przystąpiliśmy do naszego chyba pierwszego projektu "Matematyka na święta", który teoretycznie poczyniliśmy w ramach przygotowania przedświątecznego, ale nie zdążyłam zamieścić relacji 🙂 Dla ścisłości podam, że wzięło w nim udział dwoje dzieci: Marcelina - lat 4,5 i Józiu - lat prawie 2.

Z niedowiarstwem do tego podeszłam, ponieważ wiele z tej nauki wydaje mi się być oczywiste tzn. przyjęłam metodę, że dzieci uczę w naszej codzienności na naszych codziennych działaniach. Nie wpadłam do tej pory na to, by to jakoś określać przedmiotowo. Zatem uczyliśmy się matematyki czyli liczenia, mierzenia i figur geometrycznych. Z racji wieku Józiu pomagał Marcysi i w sumie też się uczył figur.

Wracając do projektu. W drugim tygodniu adwentu zabraliśmy się za pieczenie pierniczków, więc Marcysia uczyła się odmierzenia i liczenia - liczyła ile łyżek/łyżeczek należy wsypać do miski czy ile szklanek mąki dosypać. Potem był czas rozmowy o znanych już różnych figurach jak np.  trójkąty, koła, kwadraty, gwiazdy oraz uczenia się nowych np. wielokątów, sześciokątów, trapezu. Na koniec liczenie pierników przed włożeniem do piekarnika i ile blach wyszło 🙂

W któryś z kolei dzień robiliśmy różne ozdoby świąteczne. Malowaliśmy choinkę i też rozmawialiśmy o figurze tym razem przestrzennej - stożku. A i liczyliśmy ile kolorów farb mamy 🙂

Przy okazji robienia łańcuchów na choinkę też uczyliśmy się uczyć, licząc oczka - zapomniałam zdjęcie zrobić, a dekorując choinkę z patyków liczyła patyki.

Karteczki, które przy okazji pocięła też liczyła i wkładała po 10 do miseczek.

Liczyłyśmy też taśmy świąteczne przy zdobieniu kartek 🙂

Było nam miło i może z nowym rokiem zmobilizuję się do aktywniejszego szukania projektów i dokumentowania naszych działań 🙂 Bardzo dziękuję za mobilizację!


Wpis powstał w ramach projektu „Matematyka na święta”

6

Praca wre - malarska i okołomalarska 😉

Mniam! Artysta - smakosz 😉

Mamusiu a co się stanie jak pomaluję całą rękę? 😉
Pomalowała. Gorzej było z myciem 😉

Józiu pokaż język 😉

 

Gdyby ktoś do tej pory na to nie wpadł to bardzo polecam do malowania, rysowania stare tapety - otrzymują nowy look i jest duże pole do popisu 😉

Dobrego dnia! 🙂

Herbatka poetycka to konkurs - zachęta zorganizowany przez Więcej niż edukacja [KLIK], a my wzięliśmy udział. Idea jest taka, żeby poczytać poezję w odpowiedniej oprawie. Kto chce wziąć udział to śmiało może, ponieważ trwa do 13 lutego. Zachęcam! 🙂

Wiersze  czytamy w zasadzie codziennie, ale niekoniecznie w specjalnej oprawie. Takie specjalne potraktowanie naszego wspólnego czytania podniosło jego rangę i dało powiew świeżości.

herbatka poetycka

Marcelina żywo i z przejęciem pomagała zorganizować stół, świece, filiżanki i wybrać wiersze. Zaprosiliśmy Tatę i Józia, zadbaliśmy o odpowiedni strój [czytaj: spódnice ;-)], a następnie na zmianę z Tatą Mama czytała wiersze.

Dzisiejszego popołudnia przy herbacie zaszczycili nas swoją obecnością: Julian Tuwim, Aleksander Fredro, Jan Brzechwa, Maria Konopnicka, Ewa Szelburg - Zarembina, Wanda Chotomska, Joanna Kulmowa, Janina Porazińska, Tadeusz Śliwiak i Paweł  Tyczyna.

Marcysia zaprosiła swoje pokojowe towarzystwo - słonia, krokodyla i krowę 😉

zwierzęta

P.S.

Na stronie Więcej niż edukacja są świetne podcasty do posłuchania! Polecam!