Przeskocz do treści

Herbatka poetycka to konkurs - zachęta zorganizowany przez Więcej niż edukacja [KLIK], a my wzięliśmy udział. Idea jest taka, żeby poczytać poezję w odpowiedniej oprawie. Kto chce wziąć udział to śmiało może, ponieważ trwa do 13 lutego. Zachęcam! 🙂

Wiersze  czytamy w zasadzie codziennie, ale niekoniecznie w specjalnej oprawie. Takie specjalne potraktowanie naszego wspólnego czytania podniosło jego rangę i dało powiew świeżości.

herbatka poetycka

Marcelina żywo i z przejęciem pomagała zorganizować stół, świece, filiżanki i wybrać wiersze. Zaprosiliśmy Tatę i Józia, zadbaliśmy o odpowiedni strój [czytaj: spódnice ;-)], a następnie na zmianę z Tatą Mama czytała wiersze.

Dzisiejszego popołudnia przy herbacie zaszczycili nas swoją obecnością: Julian Tuwim, Aleksander Fredro, Jan Brzechwa, Maria Konopnicka, Ewa Szelburg - Zarembina, Wanda Chotomska, Joanna Kulmowa, Janina Porazińska, Tadeusz Śliwiak i Paweł  Tyczyna.

Marcysia zaprosiła swoje pokojowe towarzystwo - słonia, krokodyla i krowę 😉

zwierzęta

P.S.

Na stronie Więcej niż edukacja są świetne podcasty do posłuchania! Polecam!

2

Dziś z Marcysią zorganizowałyśmy sobie indiański dzień. Fajnie było! A wszystko zaczęło się od jazdy samochodem kilka dni temu i naszego śpiewania 😉 Okazało się, że Marcelina nie wie kim są Indianie, więc ustaliłyśmy, że zaradzimy temu. Było dużo śmiechu i radości, był odpowiedni makijaż, przebranie, tańce i okrzyki. Ja i Józio też się musieliśmy dostosować 😉

Najlepsza jednak w tym wszystkim była mina Onego jak zobaczył nas przebranych z okrzykiem na ustach w ramach powitania :-))))) Wspomnienie o jego reakcji rozbawia mnie do tej pory ;-))

oczy

19

Mamy internet i w dodatku w ramach cyfryzacji wsi za darmo. Trudno mi wprawdzie w to uwierzyć i że na stałe i że znów coś nie wyskoczy, ale cieszymy się chwilą 😉

A w tak zwanym między czasie zrobiłam farbę kredową wg przepisu Anny z Projekt Cacko. I pomalowałam wreszcie szafkę, którą czyściłam latem. Jutro jeszcze dowiozę brakujący blat i będzie ok. Wtedy zaprezentuję w całości 🙂

 

Marcelina ma normalnie skok rozwojowy od tygodnia-dwóch. W sensie, że w bardzo namacalny sposób widać jak jej zwoje mózgowe pracują i się rozwijają. Czuję się tym zaskoczona, niby posiadam wiedzę, że tak może być, ale widzieć na konkretnym czlowieku jest bezcenne 🙂
Zatem bawiliśmy się poznawanie figur, namiętnie układamy puzzle, wkręcaliśmy śrubki i robiliśy dla Babć i Dziadka laurki 🙂

 

 

I zapomniałabym się pochwalić, że zrobiłam ciastolinę z TEGO przepisu.
Marcelina jednak nie wykazała nią zainteresowania, czeka zatem na lepszy czas 😉

Składniki na ciastolinę:
2 szkl mąki
1 szkl soli
2 szkl ciepłej wody
2 lyżki oleju
1 lyżka kwasku cytrynowego

Wymieszać w garnku i podgrzewać na małym ogniu, nieprzerywając mieszania drewnianą łyżką. Masa powinna wyraźnie zgęstnieć. Będzie gotowa kiedy uzyska konsystencje puree zmieniaczanego a urwany kawałek nie będzie się kleil do palców. Pozostawić do ostygnięcia.
Ciepłą ciastolinę wyrabiać na stolnicy. Im dłużej, tym będzie bardziej elastyczna (3-5 min). Podzielić, dodać barwniki. Przechowywać w szczelnie zamkniętych pojemnikach.

 

A na koniec nasza najulubieńsza w tym roku pastorałka w wykonaniu Golców: