Przeskocz do treści

Wiosna w pełni otwarta, bo przyleciał ostatni element wiosny czyli jaskółki. Uwielbiam życie zgodne z porami roku z naturą, z przyrodą. To czysta przyjemność mieszkać na wsi i cieszyć się z dostrzegania najmniejszych elementów budzącego się życia. W mieście mimo wyciągania głowy do góry było to znacznie utrudnione.

Dziś niedziela. To prawdziwa radość móc ją świętować, rodziną i przyrodą. Ostatnio mi się zdarza coraz częściej, by nie powiedzieć codziennie, siadać w hamaku pod budzącymi się do życia drzewami. Wsłuchiwać się w śpiew ptaków, brzęczące owady, obserwować wędrówki biedronek czy mrówek. I najważniejsza rzecz! To wszystko w ciszy 🙂 Choć zazwyczaj po 10 minutach i tak mnie znajdują 😉

Czuję że jest to moje ładowanie akumulatorów. Moje ładowanie zasobów. Odbudowa cierpliwości. Fajnie jest odnajdywać takie TYLKO swoje 5 minut, by złapać oddech.

Wracając do tematu że wiosna w pełni otwarta. Wracam do ogródka. O dziwo naprawdę o dziwo jestem w miarę na bieżąco! Jutro skończę przygotowywać w szklarni posadzę pomidory.

Wcale nie jest łatwo żyć po swojemu, choć to chyba też złe stwierdzenie. Żyć po swojemu jest łatwo tylko słuchać wizji innych dotyczących twego życia nie jest łatwo, bo zazwyczaj są rozbieżne od naszych 😉

Mam poczucie, że żyjemy w kulturze przesytu. W nadmiarze słów, nadmiarze rzeczy, nadmiarze planów. Zapominamy trochę jakby o samym życiu. Tu i teraz. Jesteśmy jakby przytłoczeni nadmiarem i generalnie gubimy siebie, trudno dotrzeć nam do swojego serca.

Jakiś czas temu uzmysłowiłam sobie, że aby żyć po swojemu trzeba wiedzieć jak chce się żyć, trzeba siebie poznać, poznać swoje serce. I chyba w którymś momencie zboczyłam z właściwej drogi, bo weszłam w nadmiar słów i planów, nadmiar dobrych rad, nadmiar też pytań. Zamiast się poznawać oddalałam się od siebie.

A wystarczy naprawdę niewiele: wierna regularność Słowu Bożemu i wiesz gdzie twe serce i jaka twa droga 🙂