Przeskocz do treści

11

no i czas mój urlopowy chyli się ku końcowi czyli upadkowi 😉
moje nadzieje urlopowe z lekka się spełniły, zrobiłam to co obiecałam Rodzicom czyli przygotowałam i pomalowałam im pokój na piękny, delikatny cytrynowy kolor, przy okazji 'zaliczając' żniwa, odwiedziłam Czacz, zostałam zmuszona zawitać do pracy, by zrobić zestawienie [niby niedużo, ale w jeden dzień mnie to zezłościło, a drugi dzień mi rozbiło],  od czwartku mam armię przecieru pomidorowego w piwnicy i popełniłam całe mnóstwo jeszcze innych drobnostek... ale żeby nie było, że ja tylko taka pracowita to nagadałam się z mamą i siostrą, przeczytam z dwóch książek po połówce, dotleniłam trochę mózg na balkonie i ogródku, byłam na zakupach malutkich, nowennę odprawiałam o przyzwoitej porze, kawę miałam codziennie w innej filiżance itd. 🙂
Wszak o Czaczu zdałoby się nieco wspomnieć dla niezorientowanych. To wioska w Wielkopolsce, której specyfika polega na tym, że jest tam całe mnóstwo hangarów, otwartych stodół i tym podobnym pomieszczeń z używanymi meblami, rzeczami, naczyniami, starymi urządzeniami itd. My po 4,5 godzinach mieliśmy dość, a już z samochodu okazało się, że byliśmy może w 1/3 całości. Warto pojechać, wprawdzie dużo tam 'badziewia' [jak to mówi Ony], ale można znaleźć tam piękne perełki, trzeba mieć choć trochę pojęcie co człowiekowi potrzeba, bo można być potem chorym z nadmiaru 😉
 Jutro skoro świt do pracy trzeba ruszyć, aaa i od jutra 10 minut szybciej wstaję, bo obiecałam solennie, przede wszystkim sobie, że śniadania w domu jadać będziemy 😉
Oto natchniona Beatą z Lawendowego Domu zrobiłam dziś kulę z mchu, który dziś przyniosłam do domu. Dodałam różowiutkie kwiatuszki i jestem bardzo z siebie dumna, choć wiem jak wiele jeszcze TEJ kuli brakuje, ale na pierwszy raz jest ok 🙂
Te cztery szklane świeczniki to nowy nabytek z Czacza po jedyne 50 gr 😉
 Dorobiłam się też z Czaczu tych dwóch, fajnych wiklinowych koszyków, mam już dla nich przeznaczenie, ale jeszcze nie zdążyłam ich zagospodarować, a jeszcze zastanawiam się czy ich nie przemalować...
Czy widzicie tę fajną walizę? Wynegocjowałam z maminego strychu, wymaga trochę pracy, ale jest świetna i mam dwie koncepcje na co ją wykorzystać. Pierwsza, że na zdjęcia, druga to do przedpokoju na buty pod ławeczkę.. jeszcze nie zdecydowałam 🙂
I bałaganiku trochę pokazałam po robieniu mchu 😉

 

dobrego, radosnego, skróconego tygodnia! 🙂