Przeskocz do treści

5

Majowe dni biegną swoim rytmem, co wieczór zbiórka w kuchni na litanii, zmuszam się w to wiatrzysko jednak wychodzić do ogrodu... I czekam pełna nadziei, że wreszcie będą prawdziwe majowe dni czyli ciepłe 🙂

Zapomniałam ostatnio uwiecznić, że bociany przyleciały ok. 25 kwietnia, jak już prawie straciliśmy nadzieję 😉 Nawet widziałam z dziećmi walkę bocianów o gniazdo 🙂 Teraz boćki przylatują do nas na łąkę raz na obiad, raz na kolację. Ostatnio też posiedział nam 40 minut na kominie i sąsiad się śmiał, że nas coś wybitnie lubi w tym roku 😉

Jaskółek jeszcze nie ma, dopiero drugi dzień jakieś zwiady nadlatują, ale naszych jeszcze nie ma. Dziś przy obiedzie mieliśmy zryw radości, że przyleciały, ale to nie nasze były i poleciały 😉

W tak zwanym międzyczasie zrobiliśmy bułeczki drożdżowe z serem z przepisu od Gąski. Agnieszka ma świetne przepisy!

Ogród jeszcze wstyd pokazywać, bo nie skończyłam chwastów wyrywać i siać. Sporo kwiatów zostało mi jeszcze do wysiewu. Pomidory wczoraj wysadziłam w szklarni, więc jest dla nich szansa 😉

Poza tym przygotowuje się Marcelina do egzaminu w szkole muzycznej, jeszcze jeden utwór - menuet - musi opanować pamięciowo. Resztę utworów tylko musimy doszlifować. Będzie pewnie trudniej, bo mało ćwiczyła z akompaniamentem. Wszystko niestety nadal mamy zdalnie. Egzamin podobno niezdalnie 😉

Marcelina od kwietnia wreszcie ma normalne wizyty u dentysty! Nasza Pani Doktor wszystkim się tym chwali 🙂 Do tej pory nie dawała zrobić zębów, a nawet zajrzeć był problem. Raz nawet miała wizytę prawie godzinną, bo panie próbowały ja różnymi sposobami skłonić do współpracy 😉 nie pomogło hehe twarda sztuka.

A tu poszliśmy w kwietniu na wizytę, ja zupełnie nie przekonana że coś z tego będzie, a tu niespodzianka! Nie dość, że dała się znieczulić to zrobiła od razu dwa 😉 Dziś też byliśmy i też poszło świetnie. Mamy więc chyba już to opanowane.

Zatem żegnam się dziś i do następnego, mam nadzieję, majowego wpisu 🙂 Dobrej nocy!

4

Co będzie prawdziwa przeplatanka wiosenna. Nawet sobie nie uzmysławiałam jak bardzo dawno nie pisałam, jak bardzo daleko muszę cofnąć się w czasie. Dobrze, że są zdjęcia i jeszcze zmieszczę się w okresie wiosennym 😉

Marzec

W marcu jak w  garncu 😉 Byliśmy jeszcze na kwarantannie, więc sporo było on-line.

Zimno mnie sparaliżowało, ogrodowo się uwsteczniłam, bo z różnych przyczyn nie udało mi się prawie nic zrobić w ogrodzie. Za to wyposażyłam się w odpowiednie produkty i zaczęłam sama robić kefir, kombucze oraz sery.

Kefir robi się prawie sam dzięki grzybkowi tybetańskiemu. Grzybek nabyłam, już go raz podzieliłam i podałam dalej. Przepis jest prosty, trzeba codziennie zlać kefir, opłukać grzybek, włożyć do słoika i zalać ponownie mlekiem [Olga ma taki przepis]. Prosto i smacznie 🙂

Kombucza jest równie prosta, ale na razie eksperymentuję z herbatami i za każdym razem mam co innego 🙂 Kombucha to fermentowany napój z herbaty, cukru i grzybka herbacianego. Robiłam na początek z przepisu Olgi. Czekam na truskawki i chcę z nimi spróbować 🙂

Sery. To dopiero przygoda! Na razie za mną ser pleśniowy i twaróg. Nie jest to trudne, wymaga 'tylko' czasu i cierpliwości. Czasu będę mieć więcej jak wyjdę na prostą z ogrodem to i wtedy do nich wrócę 🙂

Życie ma też oblicze edukacyjno - plastyczno - zuchowe 😉

Ostatnio nam dość dobrze idzie regularność w realizacji różnych pomysłów i zadań. Najbardziej pilnuję codziennego ćwiczenia na instrumencie, czytania, pisania i liczenia, reszta jest niecodziennie 🙂

Nieodmiennie polecam katechezy Bractwa, są świetną pomocą i okazją do różnych rozmów.

Na szczęście większość zajęć czyli w domu kultury i zuchach ma w realu ( z krótką przerwą okołoświąteczną), więc ma okazję do spotkań z koleżankami.

przeplatanka wiosenna

Kwiecień

Nasz Wielki Tydzień w zasadzie nie różnił się od wcześniejszych. Brakowało tylko święcenia pokarmów, ale to akurat dość mało istotna kwestia. Byliśmy na liturgiach w kościele. Udało nam się na wyrywki też być na Adoracji Krzyża/Bożego Grobu.

Zastanawiam się czy moje dzieci kiedyś zobaczą jeszcze całe bogactwo tych Liturgii, w pełnym zakresie. Jak bardzo zostaliśmy ograbieni. Niemniej jest też we mnie wiele wdzięczności, że możemy być i korzystać.

W domu zorganizowaliśmy domowe centrum na stole. Wraz z zegarem męki Pańskiej dochodziły kolejne elementy. Podczas przebywania Pana Jezusa w ciemnicy było zdjęcie Pana Jezusa z Całunu Turyńskiego, później dołożyliśmy gwoździe, o 15.00 w Wielki Piątek krzyż. W Wielką Sobotę była tylko świeca.

Baranki zrobione z masła przez Józka i Marcelinę 🙂

Po świętach to był czas na ogród, wtedy kiedy pogoda pozwalała. Każdy miał swoje obowiązki i zadania, ale i tak mam tyły. Nie mogę nadrobić prac, bo w marcu prawie nic nie zostało zrobione. Ale wychodzę na prostą, jeszcze dwie rabaty i będę mogła zacząć od początku 😉

Pozimowy nowy koci przybłęda, ma ksywę Krzywy Ryj ;_)

Pięciolatek

Józek stał się pięciolatkiem. Pamiętam jak pojawił się na świecie 🙂

Jest rezolutny, pełen poczucia humoru, z dystansem do świata, z koniecznym 'jego na wierzchu', zaczepny, czasem nieposłuszny, troskliwy, opiekuńczy, z sercem na dłoni, pracowity, uparty - uwielbiam go! I chce zostać rycerzem 🙂

Kąpiele błotne u nas w modzie 😉

Przeplatanki ciąg dalszy...

Przeplatanki wiosennej jest ciąg dalszy. Wydarzyło się jeszcze mnóstwo innych rzeczy, imprez, imienin i urodzin - ale mam dziurę w głowie 🙂

W tak zwanym międzyczasie sprzątamy dom rodzinny, a uporządkować ponad 60 lat życia rodziny to jest wyczyn!

I pokazuję go oglądającym. Raz nawet już prawie sprzedałam, ale Pani po umówieniu notariusza się wycofała. Szkoda, bo myślałam, że będzie sprawa już zakończona.

Niemniej taka definitywność końca czyli decyzji o sprzedaży była dla mnie ogromnym przeżyciem emocjonalnym. Mimo, iż mam przekonanie o słuszności podjętej decyzji. Jeszcze pewnie niejedne łzy polecą!

4

Pierwszy maj i życie staje się piękniejsze 😉 Mój ulubiony miesiąc! (choć wczoraj z dziećmi ustaliliśmy, że każdy ma coś z ulubionego ;-)) Ulubiony, bo kocham majowe nabożeństwo do Matki Bożej, bo zaczną się bzy, jaskółki, ciepłe wieczory itd.

Pierwszego mają chciałam się przywitać i mam nadzieję jutro napisać więcej 🙂

Dobrej nocy!