Przeskocz do treści

Był weekend i po weekendzie 😉 Sobota była w tempie, a niedziela prawie na leniwo. Bardzo mi dziwnie z tym nic-nie-robieniem. Nie mogę się już doczekać wiosny! Jakoś czuję się gotowa na wiosnę i działanie. Pozwoliłam sobie tej zimy mocno odpocząć, zwolnić i widzę tego pozytywne efekty.

Nawyki

Od 1,5 miesiąca walczę o regularne picie wody. Raz mi wychodzi lepiej, raz gorzej. Na pewno jednak zrobiłam postęp i piję znacznie więcej. Zadziwia mnie jak trudno to wypracować.

Od dwóch tygodni uaktywniłam się i chodzę, prawie codziennie, rano. Rano to moja jedyna pora, gdzie mogę o to zawalczyć, by było zrealizowane regularnie. Popołudniem jest zbyt wiele zmiennych. Zatem chodzę rano i jednocześnie odmawiam różaniec, więc wreszcie przestałam wieczorem nadrabiać 🙂

W sumie to wpadłam na tą ranną porę po obejrzeniu filmiku Magdy z Domu pod Zorzą o porannej rutynie i jej argumenty dotarły do mojej głowy 😉

Przedwiosennie

W sobotę wysiałam pomidory i paprykę, więc sezon uważam za otwarty. Chcę wysiać też po raz pierwszy metodą 'winter sowing' kwiaty i zioła, zobaczymy jak będzie. Na pewno mniej bałaganu w domu, bo całość zamierzam trzymać w szklarni. Choć w zeszłym roku miałam taki wysiany koper i był super szybko i bez mszycy. 

Zapowiedziałam dzieciom prace w szklarni w tym tygodniu, więc powinno się udać wspólnymi siłami. Jeszcze słoneczka nam brakuje, żeby wygrzać kości w szklarni. Mam tam nawet specjalny fotel 😉

 

Remontu kontynuacja

Od połowy prowadzimy kontynuację remontową, chyba na przedostatnim odcinku, czyli w salonie. Założyliśmy lampy, poprawiliśmy ściany, by znów były gładkie bez podziecięcych pomysłów twórczych oraz zamówiliśmy drzwi wewnętrzne do całego dołu. Teraz czas na przestawienie jeszcze dwóch kontaktów i malowanie. Na drzwi poczekamy jeszcze, ale przy nich przynajmniej nie będzie takiego bałaganu.

Kurz mam wrażenie, że jest wszędzie i zabezpieczenia średnio dają radę. No, ale BĘDZIE pięknie i to mnie trzyma w ryzach. Choć mam poczucie, że to się ciiiąąąągie 😉

Niestety w tym roku czeka nas wymiana pieca i to nas mocno pociągnie finansowo. 

Przygotowanie

W tym roku nasz J. przystępuje do pierwszej Spowiedzi i Komunii Świętej. Zrobiłam rozpiskę organizacyjną, listę gości i chyba muszę zintensyfikować działania, bo nie zdążę 😉 

Za to rozmowy nam wychodzą dobrze i widzę jak Józek poważnie podchodzi to sprawy. Mam wrażenie, że razem jako rodzina mnóstwo zyskujemy na tych rozmowach i przygotowaniach. Zadziwia mnie postawa J.,  to jak spoważniał, jak ma dużo przemyśleń i ocenia różne tematy. 

Od jesieni wychodzi nam codzienna wspólna modlitwa rodzinna i wtedy też mamy czas na wspólne rozmowy. Dzbanek herbaty i stół też w tym pomaga. Do tej pory też się razem modliliśmy, ale teraz nabrało to pewnego porządku. Może dzieci podrosły, więc może też inaczej to wszystko wygląda i dlatego zwróciłam na to większą uwagę. Dużo mi też dało do myślenia zeszłoroczne lato i pewnego rodzaju rozprężenie i modlitwa szybcikiem, pokątnie. 

 

Śnieg i lodowisko już mi się znudziły. W tym roku jeszcze bardziej doceniam pracę zdalną, jej spokojny bieg i pracuję nad tym by pracować tyle co trzeba, a nie za dużo. W zeszłym roku przegięłam ilością pracy 😉

10

Jesienny wpis! Aż trudno mi uwierzyć, że dwa miesiące nic nie napisałam! Życie biegnie swym torem, a jesień tego roku będzie dla mnie dość pamiętliwa. Przeczytałam kilka książek, muszę też zrobić o tym wpis, bo niektóre są naprawdę warte reklamy 😉 Zatem zaczynam jesienny wpis, bo jesień w pełnej krasie, by nie powiedzieć, że zbliża się zima i adwent ;-).

Wrzesień

Wrzesień był trudny pod wieloma względami: emocjonalnym, finansowym, organizacyjnym... i najzabawniejsze najmniej trudno wspominam diagnozę Onego. Jakoś tak rozmyła się w codzienności. Jak już myślałam, że doszłam do dna to ono się pogłębiało... ALE pewnego ranka wstałam początkiem października i stwierdziłam, że może być gorzej 😉 Tak powoli zaczęłam odbijać od dna.... najpierw emocjonalnego i potem BARDZO niespodziewanie finansowego.

MUSZĘ napisać o tym finansowym, bo może ktoś z Was też skorzysta! Zatem kiedy już było dno dna finansowego wpadł mi w ręce obrazek Sługi Bożego Wenantego Katarzyńca i pomyślałam, że skorzystam 🙂 Wiele już o nim słyszałam, ale do tej pory było mi z nim nie po drodze. Zainstalowałam aplikację z nowenną i zaczęłam. Po pierwszym dniu otrzymałam 100 zł za pewną zaległość 🙂 Następne cisza i gdzieś po tygodniu od zakończenia nowenny wpłynęła zaskakująca kwota na rachunek. Ryczałam z wdzięczności przez pół nocy :-))

14 września, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, drugi rok świętowaliśmy po swojemu (jako naszą rodzinną tradycję). Rano rozpoczęliśmy adoracją Krzyża, a na cały dzień zostawiliśmy w centralnym miejscu domu krzyż z zapaloną świeczką, by każdy w ciągu dnia mógł się przy nim zatrzymywać i go poadorować. Dzieciaki pilnowały świeczki i często przychodziły do Pana Jezusa.

Natalia wypuściła w świat nową piosenkę. Zapraszam do posłuchania 🙂

We wrześniu byliśmy na ślubie i weselu. Józek z Marceliną wytrwali dzielnie do końca, choć Józik przysypiał ale nie dał się z sali wynieść ;-)) Fotobudka robiła fajne zdjęcia, sama zaś nie zrobiłam ani jednego 😉

Październik

Październik w sumie spędziłam mieszkając na dwa domy, było to trochę męczące, ale z drugiej strony jeszcze bardziej byłam wdzięczna za naszą edukację domową. Dzięki temu było spokojniej i zdecydowanie mniej nerwowo.

Różaniec wpiął się w naszą ranną codzienność, a nawet wzięliśmy niespodziewanie udział w akcji "Milion dzieci modli się na różańcu". Było to też dobrą inspiracją do rozmowy z dziećmi. Bardzo lubię z nimi rozmawiać, bo mają dość ciekawe i czasem zaskakujące spostrzeżenia.

Ogród prawie jest już gotowy do zimy, bo większość warzyw i jabłek już w stodole, ale pomidory jeszcze w szklarni mamy, więc jej kategorycznie zamknąć nie mogę 😉 Jakoś w tym roku wyjątkowo się w ogródku wyrobiłam! A i kwiaty do wazoników jeszcze mam 🙂 Kury w zagrodzie za to strajkują, bo prawie jajek nie noszą 😉

Trudno pisząc o październiku nie wspomnieć o jego końcówce i wydarzeniach, które później się działy czyli o wyroku TK i późniejszych strajkach. Cieszę się z wyroku sądu, bo życie każdego człowieka (i matki i dziecka) jest tak cenne i ważne. Tego z podejrzeniem choroby także, chory człowiek przecież nie przestaje być człowiekiem. Nie można mu odbierać prawa do życia. Poziom agresji mnie zadziwił i również poziom argumentacji czy często raczej jej braku. Zasmuciło mnie kilka osób, które włączyły się do strajku pod hasłem "jestem przeciw aborcji ale kobieta musi mieć wybór". Wybór do czego? Zabicia własnego dziecka?

Nie brałam udziału w rozmowach, poza jedną, która trwała raptem na fbuku 1 godzinę, a zatruła mnie na całą noc. W zasadzie nawet trudno to nazwać rozmową, a raczej słuchaniem monologu, zresztą dość agresywnego. Świadomie nie biorę udziału w rozmowach internetowych, bo uważam, że rozmowy nic nie dają. Burzą tylko spokój, są stratą czasu.

Listopad

W związku z powyższym włączyliśmy się rodzinnie do modlitwy "Różaniec do granic nieba" by modlić za dzieci nienarodzone i za każdą dokonaną aborcję.

Organizacyjnie z dna tak naprawdę chyba dopiero wychodzę właśnie w listopadzie, ale wychodzę! Pewne rzeczy, które mnie gnębiły rozpisałam i poukładałam. Teraz tylko działać 😉 Ciasto na pierniczki już wstawiłam, a jutro będziemy robić ciasto na piernik Babci Oli 🙂

Dziś poświętowałam porządkiem w bibliotece naszej domowej i znów odkryliśmy kilka wartych przeczytania książek 😉

Edukacja domowa

Wysłuchałam bardzo dla mnie inspirującego filmiku na yt, po którym usiadłam i w jedną noc napisałam plan edukacyjny dla moich dzieci. Nawet jeśli wrócę do pracy, a dzieci do placówek pójdą to już wiem CO CHCĘ by nasze dzieci umiały, jakie posiadały umiejętności, nad czym trzeba pracować. Excel działa cuda 😉 Przy okazji przejrzałam Marcelinowe podręczniki i zaskoczyłam się jak niewiele musimy się douczyć do egzaminu 🙂

Doszłam do wniosku, że nasz styl edukacji to taki miks pomiędzy edukacją klasyczną a edukacją wg Charlotte Mason. Oczywiście przy wielu jeszcze innych dodatkach 😉

Zaczyna coraz bardziej nam dokuczać brak możliwości wyjścia tu i tam ze względu na ograniczenia koronawirusowe. Chciałabym pójść z dziećmi do teatru, muzeum a tu lipa. Dobrze, że jeszcze do lasu możemy i mamy blisko 🙂

Z naszej edukacyjnej codzienności to czytamy książki (odkryliśmy kilka cudnych!), potem o nich rozmawiamy. Uczymy się czytać, pisać. Codziennie M. ćwiczy na instrumencie, co nie zawsze jest miłe i słodkie 😉 Poza tym to duuuużo się bawią i wymyślają różności.

Kończę już! Gratuluję wytrwałości Tym, którzy doszli do końca 🙂 Może dzięki temu jesiennemu wpisowi uda mi się wreszcie wyjść na prostą i zacząć pisać. Jest w każdym razie szansa, bo częściej ostatnio jestem przy komputerze 😉

PS.

Gdyby ktoś był zainteresowany to od 4 do 6 grudnia online będą rekolekcje dla kobiet! Polecam! Trzeba się zapisać na email do Marii podając swego 🙂 Ja będę!

5

Świętowanie po naszemu Triduum i Zmartwychwstania Pańskiego miało w w tym roku trochę inny przebieg czy formę niż corocznie. Pewnie nie tylko u nas 😉 Chociaż bardzo staraliśmy się z Onym by na zmianę uczestniczyć w nabożeństwach Triduum w naszej parafii. Nasz domowy kościół żył w tym roku znacznie bogatszym życiem.

Wielki Czwartek

W czwartek zarządziłam o 16.00. koniec prac domowo - podwórkowych i przygotowanie się do uroczystości, znaczy zadbanie o czystość i odpowiedni strój. O 17.00. była zbiórka przy naszym dużym stole, który został wcześniej w pełni oczyszczony z różnych rozpraszaczy (które nie wiadomo kto i kiedy położył). Rozpoczęliśmy wspólną modlitwą i wprowadzeniem - wyjaśnieniem co dziś będzie. Pomocny okazał się zegar Męki Pańskiej [już kiedyś o nim pisałam]. Od tej pory staraliśmy się co godzinę spotykać by powiedzieć o Panu Jezusie i się pomodlić aktem strzelistym.

Dzieci z Onym o 18.00 brali udział w transmisji Mszy św. z naszego kościoła, a ja byłam w kościele by posługiwać podczas liturgii. Po Mszy mieliśmy domową agapę.

Wielki Piątek

Rankiem odtworzyliśmy nocne godziny Pana Jezusa i wprowadziłam w dzień. Rano odśpiewałam II część Gorzkich Żali (które uwielbiam!), ok. 11 spotkaliśmy się na domowej Drodze Krzyżowej [zainspirowałam się wpisem HSLinum]. O 15.00. odmówiliśmy razem Koronkę do Bożego Miłosierdzia.

W trakcie dnia dość często staraliśmy zatrzymywać przy domowym ołtarzyku, choć na chwilę Adoracji, cały dzień była zapalona świeca, zaglądaliśmy też do zegara Męki Pańskiej. Dzieci to świetnie zrozumiały - to czuwanie i pięknie się włączały. Dużo pytały i dużo rozmawialiśmy.

O 18.00 tym razem ja z dziećmi zgromadziliśmy na transmisji Nabożeństwa Wielkopiątkowego z naszego kościoła, a Ony był w kościele. Osłoniliśmy krzyż i po odśpiewaliśmy III część Gorzkich Żali.

Wielka Sobota

Sobota to czas pieczenia i gotowania, choć bardzo na spokojnie oraz na luzie. Nadal paliliśmy świecę i adorowaliśmy Pana Jezusa w grobie, dużo śpiewaliśmy. Malowaliśmy pisanki, przygotowaliśmy świece chrzcielne i koszyczek na świąteczne .

O 20.30 tym razem wszyscy zgromadziliśmy się na transmisji Mszy świętej. Antek nie doczekał, Józek padł w okolicach odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych, a Marcelina tuż po przyrzeczeniach. To było śmieszne i wzruszające zarazem, bo jak Ksiądz pytał czy wierzysz to patrzyła i nic nie rozumiała, więc pytam ją czy wierzy - 'wierzę mamo, wierzę!' I tak po każdym pytaniu 😉

Świętowanie Zmartwychwstania

Rano była pobudka na pełen głos pieśnią 🙂

Wspólne przygotowywanie śniadania, śniadanie i świętowanie 🙂 O 12.00 Eucharystia, my on line, a Ony za żywo.

Dzieciakom wymyśliliśmy zabawę w ogródku z mapą, na której były pochowane różne drobiazgi do odnalezienia. Było bardzo zabawnie! W przyszłym roku będzie urozmaicenie z atrakcjami w jajeczkach po kinderach 😉

Niedziela to był czas radości i śpiewu, a poniedziałek jakiś okrzepły w tej radości. Każdy zaszył się na dłuższy czas w zacisznym kątku przy grach albo książce. Nawet dwa filmy obejrzeliśmy 😉 Z przerwą na Mszę o 12.00, tym razem z moim udziałem.

I takie to było świętowanie po naszemu. Dobre, ale mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie pełniejsze! Bardzo przeżyłam to osamotnienie Jezusa w kościele, gdzieś dotyka mocno to mojego serca. Tak często w ciągu roku jest sam i w tym nawet w ten szczególnym czasie.

Teraz czas na świętowanie po naszemu oktawy 🙂

Chrystus Zmartwychwstał! Niech wszelkie ciemności naszego życia znikną w blasku jaśniejącego Chrystusa!