Przeskocz do treści

Codzienności są najważniejszym elementem mojego życia. Sprawiają mi najwięcej radości, przyjemności i dają poczucie spokoju. Dużo czasu zajęło mi by naprawdę by to zrozumieć i przyjąć. Być wdzięczną za moją codzienność. Tak prawdziwie wdzięczną, nie tylko słownie, ale wdzięcznością wypływającą z mojego serca i głowy.

W sumie nie wiem czemu mi zajęło to tyle czasu. Czasem myślę, że chyba goniłam za kimś kim nie byłam albo nie chciałam dostrzec tego co naprawdę dla mnie ważne. To trochę jakbym nie pozwalała sobie w pełni być sobą.  Choć w mojej głowie niby byłam sobą. Ten rozdźwięk mnie zaskoczył, bo wydawało mi się do tej pory, że jestem spójna. Może po prostu zwiększyła mi się świadomość tego co dla mnie ważne i jaka chcę żyć. 

Przyjęłam, że zwyczajna codzienność jest normalna, dobra, pełna, wystarczająca. Że daje szczęście, za którym nie trzeba biec i go ścigać. Zmiana perspektywy zmieniła moje podejście do codzienności. Spraw, obowiązków i zadań mi nie ubyło, ale ja na nie inaczej patrzę. Uczę się rezygnować ze spraw nieważnych dla mnie, a ważnych dla innych. I to chyba dla mnie najtrudniejsza nauka.

 

3

Styczeń w tym roku to moja nauka zwolnienia. Zeszły rok był dla mnie trudny i mocno eksploatujący. Koniec listopada mnie zatrzymał, doszłam do jakieś granicy/ściany. Mam plan w tym roku wyhamować, na tyle na ile się da. Styczeń był wstępem 🙂

Priorytety

Trochę mi się udało. Ale to trudne, bo trzeba coś poodcinać, z czegoś zrezygnować. Musiałam sobie przypomnieć co jest na szczycie moich priorytetów, o ty co dla mnie ważne na ten etap mojego życia, jakie mam zasoby albo jakich nie mam 😉

Ostatnie takie mocne zatrzymanie miałam w 2018 roku. Dobrze mi wtedy zrobiło, wiele we mnie uporządkowało i przyniosło wymierne korzyści mi oraz naszej rodzinie. Wydaje mi się, że znów jestem w takim punkcie zrewidowania siebie i mojej codzienności.

Generalnie priorytetów nie zmieniłam, mam te same co w 2018. Uświadomiłam sobie, że w część z nich spadła mocno na dół, a te dolne niebezpiecznie poszybowały w górę. W teorii, w głowie i na języku myślałam, że te co trzeba są u góry. Zobaczyłam, że jednak moje czyny temu przeczą, że dużo czasu poświęcam na rzeczy, które są na końcu.

Aktualizacja

Dawno nie pisałam, ale często o blogu i blogerach myślę czy ich podglądam. Chciałabym wrócić, ale nie wiem czy umiem. Niczego sobie nie obiecuję, ale fajnie by było gdyby się udało pisać 😉

Zrobiłam się starsza, ale nie wiem czy mądrzejsza. Na pewno dojrzalsza haha 😉

Nadal mam tego samego męża.

Nadal pracuję w trybie hybrydowym, biuro - dom. Bardzo to cenię i chwalę to rozwiązanie, dla mnie prawie idealne. Idealnie byłoby gdybym mogła 1 dzień w biurze zamiast 2. No, ale nie narzekam. 

Nadal działam wolontariacko w Dwóch Kreskach i gdyby ktoś też chciał to bardzo polecam i zachęcam. Naprawdę warto!

Nadal mam troje dzieci i nadal uczą się w trybie edukacji domowej. Marcelina twierdzi, że od września idzie do szkoły, że chce spróbować. W zeszłym roku skończyła I stopień szkoły muzycznej, więc zrobiło się jej więcej czasu. Józek kontynuuje naukę gry na wiolonczeli i gry w piłkę nożną. Twierdzi, że na razie więcej nie potrzebuje. Antek rozpoczął naukę w szkole muzycznej na fortepianie i też mówi, że nic więcej nie potrzebuje 😉

Nadal mam stary dom i ogród. Zrobiliśmy kolejne postępy remontowe i jesteśmy na ostatniej prostej 😉

Nadal lubię czytać książki i staram się robić to regularnie. Ciągle mam zaczętych kilka jednocześnie, ale idę do przodu 😉

Plany

Plany na ten rok mam poczynione.

Najważniejszy punkt to skupienie się na TU i TERAZ, na codzienności, drobnych sprawach, bez górnolotnych porywów.

Drugi to ogród. W zeszłym roku go zaniedbałam i źle to na mnie zadziałało. Potrzebuję go (on mnie też!).

Trzeci to na sobie, swoim zdrowiu i kondycji. Jak mam pożyć przynajmniej tyle co mam to muszę się o siebie zatroszczyć.

Koniec planu 😉

Koniec ozdób choinkowych na rok 😉

 

Wysyłam, bo inaczej wpis zostanie jako szkic 😉

 

 

3

Nasze sierpniowe życie biegnie swoim trybem. Zdecydowanie lepszym niż lipcowe, bo wreszcie dotarły do nas letnie temperatury. Ja jestem z tych co potrzebują latem się wygrzać i napełnić słońcem 🙂 Nasze sierpniowe życie jest jakby spokojniejsze od lipcowego, a przez to powoli nadrabiam zaległe porządkowe sprawy.

Generalnie sierpień ma u nas smak arbuza, lodów owocowych i wody z cytryną. Bywamy w gościnie, przyjmujemy gości i cieszymy się swoim towarzystwem. ALE mamy jeszcze konieczne co najmniej dwie wizyty letnie do złożenia! I kilka miejsc do zobaczenia.

Powoli zbieramy garderobę do wrześniowego ślubu i wesela. To mi przypomniało, że nie mam jeszcze zamówionej kartki! Czas chyba umówić fryzjera... 🙂

Ogródek w lipcu leżał i kwiczał tzn. zarósł chwastami dość mocno, ale 0,5 godziny dziennie działa cuda. Zaczyna być znowu pięknie oraz bardziej przejrzyście 😉 Może do jesieni zdążę by całkiem wypiękniał 😉

Nasz na razie pomidorowy gigant - 950g

Dzięki Agnieszce z kanału YT Edurodzinka biorę udział w wyzwaniu FlyLady. Bardzo mnie to zmobilizowało do działania, ale też uświadomiło jak wiele już za mną, ile spraw mam przepracowanych. Włączyłam znowu komputer, powoli nadrabiam różne zaległości, posprzątałam swoją skrzynkę emailową. Dzięki czystemu codziennie zlewowi i kuchence mam poczucie panowania nad czystością kuchni, zlikwidowałam kilka hot spotów (czyli punktów zapalnych w domu), wprowadziłam kartę obowiązków domowych dla wszystkich, zaczynam ogródek powoli doprowadzać do stanu przyzwoitego 😉 Wiele jeszcze przede mną, ale 15 minut dla pokoju działa cuda! Może ktoś jeszcze się skusi - polecam!

Przyszedł dokument potwierdzający, że Marcelina jest uczennicą klasy pierwszej SP w trybie edukacji domowej. Postaram się napisać w następnym wpisie dlaczego u nas nauczanie domowe i jak to wygląda z mojej perspektywy.

Powoli klaruje się też w mojej głowie jak będziemy pracować w tym roku, co zmienimy, co dodamy i co odpuścimy. Mam poczucie wielkiej, dobrej przygody dla nas wszystkich 😉

PS. Późne lato nadeszło, bo nasze bociany odleciały, a jaskółki zaczynają pierwsze zbiórki na drutach 🙂
Żyrafa podróżująca według Marceliny