Przeskocz do treści

1

Jesienna codzienność. Coś bym napisała, ale nie wiem od czego zacząć 😉 Zacznę zatem może od naszej jesiennej codzienności, a skrzypi nieco ostatnio, bo chorujemy a jednocześnie próbujemy jakoś przygotować się do zimy. Bardzo się cieszę na jesień, bo jak co roku mam nadzieję na więcej czasu na refleksję i zatrzymanie. To pewnie dopiero w listopadzie 😉

jesienna edukacja domowa

Choróbsko nasz trzyma w zasadzie już 1,5 tygodnia, nie możemy z tych smarków i kaszlów wyjść. Marcelina już 1,5 tygodnia nie była za zajęciach dodatkowych ku jej i mojemu niezadowoleniu [jej bo chce do koleżanek, moim bo mój czas dla siebie się skurczył ;-)].

W tym roku trudno nam było wejść w rytm edukacyjny, w znalezienie czasu na przemyślenie roku, zadań, tego co chcemy i jak robić. Regularność. W końcu jednak chyba zatrybiło i popychamy edukacyjny wózek do przodu. W tym roku nasza domowa szkoła powiększyła się o kolejnego ucznia czyli Józka, który świadomie chce uczyć się nowych rzeczy i mam mu zadawać zadania 😉

Moja głowa wreszcie też ustawiła we właściwej kolejności priorytety i przestałam ed traktować jako "coś robione przy okazji", a pozwoliłam by wskoczyła wyżej w hierarchii - od razu zaskutkowało to większym spokojem. Moim spokojem. A spokój matki w edukacji domowej jest kluczowy 😉

Nasza jesienna codzienność edukacyjna ma swój jesienny rytm - zaczynamy po śniadaniu i życiowym ogarnięciu domu ok. 9 - 9.30, później czytam głośno książki, jest pisanie, liczenie, katecheza, ćwiczenie na instrumencie, spacery przyrodnicze itd. Generalnie kończymy w okolicach 11 - 12. Zależy od dnia, od zajęć popołudniowych. Oczywiście, że w tzw. międzyczasie są czasem odwiedziny niespodziewanych/spodziewanych gości, herbatki, bójki, kłótnie, zabawy. Jak nie mamy popołudniowych zajęć to blok poobiedni skupia się na samodzielnej pracy/zabawie itd.

W ramach kategorii ART czyli muzyka i sztuka słuchamy dość często przesłuchań z Konkursu Chopinowskiego. Zadziwia mnie dziecięca wrażliwość i odbiór. Polecam też książkę Anny Czerwińskiej - Rydel "Moja babcia kocha Chopina". Dla dzieci i dla mnie czytanie było wielką przyjemnością, świetny sposób na zapoznanie się z kompozytorem. Zaliczam ją zdecydowanie do żywych książek. Mam ochotę przeczytać wszystkie książki tej Autorki, bo te które do tej pory czytaliśmy były świetne.

A wiecie co to żywe książki? - Od jakiegoś czasu mocno fascynuje mnie Charlotte Mason i sposób na edukację dzieci. Jednym ze sposób jest czytanie książek, ale nie byle jakich tylko żywych. Żywe książki to książki, które niosą ze sobą fakty/wiadomości/informacje zanurzone w fabule. Łatwiej w ten sposób zapamiętać wydarzenia, osoby, które są opisane w jakimś kontekście, historii. Do tego zaliczamy np. powieści historyczne, biografie czy opowiadania o przyrodzie.

W tym roku oficjalnie rozpoczęliśmy przygotowania do Pierwszej Spowiedzi i Komunii św. Marceliny. Zatem w maju czeka nas wielka uroczystość rodzinna. Dziś idziemy na poświęcenie różańca.

jesienne życie

Poza tym to życie gna, czasem w dość zaskakujący sposób. Jedne drzwi się zamykają, inne otwierają albo okno 😉

Kończymy powoli etap remontu/wykończenia poddasza, zaczynam szukać tapet, farb i mebli czyli ta najprzyjemniejsza część. Jak zwykle mieliśmy opóźnienie 😉 Tym razem Ony rozciął piłą palec wskazujący i znów wszystko się przeciągnęło. Palec już w miarę ok, po niedzieli rusza ogrzewanie góry i można już żyć 😉

Końcem listopada będą montowane schody, więc pewnie do tego czasu wszystkie najbrudniejsze prace zostaną zakończone. Inaczej się wykończę ze sprzątaniem! Jak ja marzę o czystym domu dłużej niż 5 minut! 😉

Do ogrodu wreszcie doszłam, po dość długiej nieobecności i nadrabiam po 1-2 dziennie. Od razu morale mi wzrosło, bo wszystko lepiej wygląda. Niemniej póki pogoda jest to będę nadrabiać, uzbierałam jeszcze skrzynkę cebuli, więc było warto 😉 Kwiaty kolorami czarują, aż czasem mi szkoda, że stodoła przesłania codzienny widok z okien. Zmiana warty ptaszkowej, widać i słychać przeloty ptaków. Pięknie jest!

Nasza kotka Czarna Mamba została bohaterką. Okociła się 2 tygodnie temu i miała 2 kotki. W tym tygodniu sąsiadów kotka zginęła uderzona przez samochód i zostawiła 4 tygodniowe kotki. Nasza je przyjęła i karmi 🙂

Rozpoczęłam nowennę pompejańską i automatycznie czasowe pewne rzeczy wskakują na właściwe miejsce. Zawsze tak mam! Najtrudniej jest mi tylko zacząć. Kocham odmawiać różaniec! To piękna, bogata i mocno owocująca modlitwa. Polecam każdemu!

Dzięki Edycie, zaczęliśmy odliczać 100 dni do świąt ;-)))) Znaczy Marcelina, codziennie rano sprawdza ile dni zostało - za każdym razem bardzo mnie to śmieszy! Dziś - pozostało nam 75 dni 😉

W ramach realizacji listy TO DO 2021 - wykupiłam 1000 zdjęć do wywołania, bo mam zaległości od narodzin Antka czyli od 2018 roku. Wczoraj z Marceliną zaczęłyśmy selekcję i porządkowanie zdjęć. Zasmuciło mnie, że tych zdjęć robimy mniej lub tylko komórką. Postanowiłyśmy z Marceliną o to zadbać i odkurzyć aparat, by był w miarę na wierzchu. Zobaczymy jak nam pójdzie.

Mój rytuał czytania wieczorem książek sprawdza się znakomicie i choć mój stosik przyłóżkowy nie maleje [a wręcz rośnie ;-)] to idę do przodu. Ostatnio przeczytałam świetną książkę Matki Kaszubki, ale zrobię o nim osobny książkowy wpis, bo naprawdę warto! 🙂

2

Dziś niedziela - dzień rozpusty! Tak sobie dziś pomyślałam, bo obijam się pomiędzy hamakiem a leżakiem 😉 na dodatek jeszcze w pięknym otoczeniu przyrody, wśród śpiewu ptaków i z kotem na kolanach. Prawdziwy dzień rozpusty. Wreszcie mam prawdziwy czas na to, by pozwolić swoim myślom płynąć nie stawiając im granic.

Tego mi właściwie brakuje, czasu na zastanowienie się, na refleksje, na swobodne myślenie. I cieszę się że coraz częściej udaje mi się usiąść w hamaku i po prostu dać płynąć myślom. Bez stawiania im jakichkolwiek ograniczeń, nie stawiając swoich granic. Wiem, że często sama się ograniczam różnymi niby koniecznymi powinnościami. Sama sobie stwarzam błędne poczucie winy, że 'nie mam na to czasu'. Walczę od jakiegoś czasu by świadomie sobie na to pozwalać. Prawie rzekłabym, że wpisuję to w kalendarz 😉

Człowiek musi myśleć, znać swoje myśli, co go porusza, co go złości czy raduje. Musi budować krytyczne myślenie, otwarte spojrzenie na rzeczywistość. Bez tego nie będzie prawdziwego, pełnego rozwoju. To też rozwija wolność człowieka. Przede wszystkim potrzeba na to czasu, dużo czasu.

Dobrej niedzieli, byście i Wy mieli czas na myślenie, dumanie 🙂

2

Właśnie to odkryłam leżąc na hamaku w ogrodzie. Żyję pełnią życia! Tu i teraz. Żyjąc z Bożej obecności, z kawą w ręku, słuchając ptaków, patrząc w niebo, dostrzegając budzące się życie, spędzając czas z mężem, z dziećmi. Właśnie to jest dla mnie pełnia życia.. Każdy musi szukać swojej pełni życia. Dla każdego co innego będzie oznaczała ta pełnia. Kiedyś ciągle jej szukałam i zazdrościłam jej innym. A okazało się, że ona stale jest przy mnie 🙂

Wdzięczność to jej część składowa. Podstawowa. Wdzięczność otwiera oczy i otwiera serce.