Przeskocz do treści

4

Co będzie prawdziwa przeplatanka wiosenna. Nawet sobie nie uzmysławiałam jak bardzo dawno nie pisałam, jak bardzo daleko muszę cofnąć się w czasie. Dobrze, że są zdjęcia i jeszcze zmieszczę się w okresie wiosennym 😉

Marzec

W marcu jak w  garncu 😉 Byliśmy jeszcze na kwarantannie, więc sporo było on-line.

Zimno mnie sparaliżowało, ogrodowo się uwsteczniłam, bo z różnych przyczyn nie udało mi się prawie nic zrobić w ogrodzie. Za to wyposażyłam się w odpowiednie produkty i zaczęłam sama robić kefir, kombucze oraz sery.

Kefir robi się prawie sam dzięki grzybkowi tybetańskiemu. Grzybek nabyłam, już go raz podzieliłam i podałam dalej. Przepis jest prosty, trzeba codziennie zlać kefir, opłukać grzybek, włożyć do słoika i zalać ponownie mlekiem [Olga ma taki przepis]. Prosto i smacznie 🙂

Kombucza jest równie prosta, ale na razie eksperymentuję z herbatami i za każdym razem mam co innego 🙂 Kombucha to fermentowany napój z herbaty, cukru i grzybka herbacianego. Robiłam na początek z przepisu Olgi. Czekam na truskawki i chcę z nimi spróbować 🙂

Sery. To dopiero przygoda! Na razie za mną ser pleśniowy i twaróg. Nie jest to trudne, wymaga 'tylko' czasu i cierpliwości. Czasu będę mieć więcej jak wyjdę na prostą z ogrodem to i wtedy do nich wrócę 🙂

Życie ma też oblicze edukacyjno - plastyczno - zuchowe 😉

Ostatnio nam dość dobrze idzie regularność w realizacji różnych pomysłów i zadań. Najbardziej pilnuję codziennego ćwiczenia na instrumencie, czytania, pisania i liczenia, reszta jest niecodziennie 🙂

Nieodmiennie polecam katechezy Bractwa, są świetną pomocą i okazją do różnych rozmów.

Na szczęście większość zajęć czyli w domu kultury i zuchach ma w realu ( z krótką przerwą okołoświąteczną), więc ma okazję do spotkań z koleżankami.

przeplatanka wiosenna

Kwiecień

Nasz Wielki Tydzień w zasadzie nie różnił się od wcześniejszych. Brakowało tylko święcenia pokarmów, ale to akurat dość mało istotna kwestia. Byliśmy na liturgiach w kościele. Udało nam się na wyrywki też być na Adoracji Krzyża/Bożego Grobu.

Zastanawiam się czy moje dzieci kiedyś zobaczą jeszcze całe bogactwo tych Liturgii, w pełnym zakresie. Jak bardzo zostaliśmy ograbieni. Niemniej jest też we mnie wiele wdzięczności, że możemy być i korzystać.

W domu zorganizowaliśmy domowe centrum na stole. Wraz z zegarem męki Pańskiej dochodziły kolejne elementy. Podczas przebywania Pana Jezusa w ciemnicy było zdjęcie Pana Jezusa z Całunu Turyńskiego, później dołożyliśmy gwoździe, o 15.00 w Wielki Piątek krzyż. W Wielką Sobotę była tylko świeca.

Baranki zrobione z masła przez Józka i Marcelinę 🙂

Po świętach to był czas na ogród, wtedy kiedy pogoda pozwalała. Każdy miał swoje obowiązki i zadania, ale i tak mam tyły. Nie mogę nadrobić prac, bo w marcu prawie nic nie zostało zrobione. Ale wychodzę na prostą, jeszcze dwie rabaty i będę mogła zacząć od początku 😉

Pozimowy nowy koci przybłęda, ma ksywę Krzywy Ryj ;_)

Pięciolatek

Józek stał się pięciolatkiem. Pamiętam jak pojawił się na świecie 🙂

Jest rezolutny, pełen poczucia humoru, z dystansem do świata, z koniecznym 'jego na wierzchu', zaczepny, czasem nieposłuszny, troskliwy, opiekuńczy, z sercem na dłoni, pracowity, uparty - uwielbiam go! I chce zostać rycerzem 🙂

Kąpiele błotne u nas w modzie 😉

Przeplatanki ciąg dalszy...

Przeplatanki wiosennej jest ciąg dalszy. Wydarzyło się jeszcze mnóstwo innych rzeczy, imprez, imienin i urodzin - ale mam dziurę w głowie 🙂

W tak zwanym międzyczasie sprzątamy dom rodzinny, a uporządkować ponad 60 lat życia rodziny to jest wyczyn!

I pokazuję go oglądającym. Raz nawet już prawie sprzedałam, ale Pani po umówieniu notariusza się wycofała. Szkoda, bo myślałam, że będzie sprawa już zakończona.

Niemniej taka definitywność końca czyli decyzji o sprzedaży była dla mnie ogromnym przeżyciem emocjonalnym. Mimo, iż mam przekonanie o słuszności podjętej decyzji. Jeszcze pewnie niejedne łzy polecą!

12

Nerwowo od kilku dni mamy, bo znaleźliśmy klienta na nasze mieszkanie, ale on nie mógł znaleźć na swoje. I znalazł! I do końca tygodnia się okaże czy dostanie kredyt, a na 90% otrzyma. A nerwowo jest, bo jakoś tak przeprowadzka staje się realna i niby człowiek o tym wiedział, ale i tak jest zaskoczony 😉 hehe coś się kończy, coś zaczyna. A my z remontem w lekkim polu, a przynajmniej takie mamy poczucie. Teraz jednak nie za wiele zależy od nas tylko kolegi naszego czy uwinie się szybko z instalacjami.
Ja pewnie zaniknę z netu na jakiś czas, bo z komórki pisać nie umiem, ale za to pewnie Was odwiedzać częściej będę, bo to umiem 😉

W moim przypadku rezygnacja (lenistwo!!!) z planowania obiadów negatywnie się na nas odbija, bo mam poczucie pustki w głowie i nigdy nie wiem co mam gotować, że nie wspomnę o zakupach. To jakiś koszmar od jakiegoś czasu. A było już dobrze! Nawyk chyba za słabo wykształciłam w sobie 😉
Przemyślałam temat, poszukałam fajne blogi kucharskie i.... zdecydowałam się, że stworzę własną szkołę gotowania swego hehe... Będę się uczyć się zdrowe i smaczne obiady gotować, a wcześniej je planować, co jednocześnie ułatwi mi robienie zakupów 🙂
Na pierwszy rzut w sobotę zrobiłam TE kotlety. Mniam!

pyszne!

Święto mam swe osobiste, bo Marcelina od dwóch dni nie jest ubrana na różowo znaczy do właściwych ubranek urosła 😉
I wrześniowy Mikołaj ją nawiedził w niedzielę - nadmiar zabawkowy powstał.
I głośno krzyczy "aaaaaaaaaaaa" i "eeeeeeeeeeee".
I rozmawia ze słoniem Stefanem długo i namiętnie podgryzając mu trąbę przy okazji 😉
I siedzi mi na kolanach już.
I przestała być malutką dziewczynką, taką tyci - tyci. Duża się zrobiła 😉
I 3 miesiące już skończyła.

 

PS. Postępy blogowe zrobiłam, bo jednak COŚ działam 😉

25

Dziewczę nasze już ma 5 tygodni, gdzie większość swego czasu spędziła chyba na świeżym powietrzu. Jak widać powyżej zadowolona raczej z tego jest 😉
Wczoraj i dziś spędzamy w domu, bo nadrabiamy domowe zaległości, przyjmujemy położną na kolejną wizytę, chłoniemy miejski klimat póki możemy i siedzimy na komputerku 😉
Na dzień dzisiejszy pazurki rosną, więc piłujemy, waga wynosi 4710g, co świadczy o tym, że mamusia ma dobre mleczko i fryzjer chyba by się niedługo przydał 🙂
W nocy budzi się na zmianę pieluchy i karmienie 2- 3 razy, a czasem zdarza się jeden raz. W dzień jest coraz bardziej aktywna, bo i częstsze karmienie i bawić się chce, ale śpi też, co mama sobie bardzo chwali 😉 Nasz dzień w sumie ma uporządkowany tylko ranek i wieczór, reszta dnia przebiega w zależności od okoliczności, nastroju Marceliny, spraw do załatwienia itd.
Bardzo lubię na nią patrzeć, na jej grymasy, minki, zabawne ruchy, uśmieszki, wytykanie języka.... normalny, prawdziwy cud. Równie urocze jest słuchanie i patrzenie za jej relację z tatą, a tata jej się już nie boi i jest coraz pewniejszy w kontaktach z Marcelą 🙂

Ja w sumie zapomniałam już, że rodziłam. Na wsi muszę sobie stale o tym przypominać, żeby się nie przeciążyć i sobie nie zaszkodzić.

11 sierpnia odbędzie się Chrzest Święty. W piątek sprawę załatwiłam formalnie, chrzestnych mamy wybranych i poproszonych, teraz pozostaje sprawa zaproszenia gości i organizacji obiadu 🙂

 

PS. Pamiętam, że obiecałam napisać o "Odpoczynku wieczoru". Napiszę!
PS.2. Ciacho pysznie wyszło w międzyczasie wg tego przepisu 🙂