Przeskocz do treści

15

Dziś spałam snem sprawiedliwego do 10.20! Jak się obudziłam to w szoku byłam 🙂
U nas dziś na obiad robię zapiekankę ziemniaczaną [KLIK] jakoś poczułam wenę twórczą i chęci ziemniaczane, ale zachcianek ciążowych nadal nie mam, no może poza korniszonami. Ony się śmieje, że wyjem nasz cały zapas z piwnicy nim wiosna nastanie 😉

 

W ramach przywoływania wiosny i wszelkich jej przebłysków zasiałam kiełki i co drugi dzień dosiewam nowe, cudnie smakują. I rzeżuchę zasiałam 🙂
Poza tym mam mega lenia, jakaś bliżej nieokreślona ociężałość mnie dopadła. Zatem korzystając z niej udaję się pod kocyk z książką 🙂

 

A jeszcze chciałam się pochwalić, bo nabyłam śpiewnik ks. Siedleckiego z 1928 roku. Pośpiewałam sobie z Onym i pośpiewam jeszcze 🙂

10

Tydzień minął nie wiem kiedy, towarzystwo nie pozwala mi zapomnieć o sobie, więc teraz mam prawie awersję do wszelkich towarzyskich spotkań, a tu święta idą. A w zasadzie prawie już są, bo jutro rano wyjeżdżamy. Wczoraj po raz pierwszy chyba od trzech tygodni miałam energie do działania, dla mnie to tak odmienny stan, że nie mogę się nadziwić, że wiele rzeczy muszę wręcz robić wolniej, bo się tak męczę. Wcześniej tak nie miałam.

Dziś miałam kuchenny dzień, zrobiłam pierników sztuk dwie, rybkę po japońsku i paszteciki z farszem grzybowo - kapuścianym. Właśnie ostatnia partia w piecu. I choinkę ubraliśmy, ale ogólnie moje siły są ograniczone i nawet za bardzo dekoracji nie ma, bo dopiero dziś powyciągałam z poprzednich lat a nowych nie miałam siły i weny robić, więc będziemy się zadowalać tymi 😉

Piernik 2012

 

* * *

 

Życzymy Wam błogosławionego, radosnego, spokojnego czasu świętowania narodzin Jezusa. 
By narodził się w Waszych sercach, domach i w nich pozostał.
 
Basia &  Ony

 

33

Ciąża ciążą, a życie biegnie dalej swoim rytmem. Po zakończonych tygodniowych bólach jajników i podbrzusza pozostały mi mdłości, które w sumie mnie męczą cały dzień, ale bez przesady. Ciekawa sprawa jest taka, że zostałam w szybkim tempie nauczona jeść śniadania, bo by mi chyba żołądek z głodu wykręciło 😉 No i regularności posiłków się uczę, bo co 2-3 godziny żołądek się domaga, a jak nie spełnię jego potrzeby to mnie skręca 😉

W pracy jeszcze nic nie wiedzą, ale chyba ich ostrzegę, coby dali radę beze mnie 🙂
Najchętniej już do pracy bym nie chodziła, odpoczęłabym, pokończyła różne niepokończone sprawy, na które teraz ciągle brakuje czasu. Zobaczymy jak to się poukłada.
Dziwi mnie za to bardzo jak niektóre (może nawet większość) kobiet, mówi bym pracowała jak najdłużej, bo co ja będę w domu robić, zanudzę się, rozleniwię itd. Dla mnie to dziwne, bo ja nie znam słowa nuda w domu (wiem co mówię, bo kiedyś rok czasu byłam w domu).
Teraz to już w ogóle przyjemność.

 

Weekend mieliśmy wyjściowy, czas kongresu diecezjalnego dla Nowej Ewangelizacji był. Fajnie tak było poczuć się częścią Kościoła, cudną różnorodną jedność tworzyliśmy. Podniosłam się na duchu, bo chyba jakieś osłabienie wiary w Kościół ostatnio miałam.
Neokatechumenat bardzo mnie pociąga, tyle w nich ŻYCIA, radości i radykalizmu, ale zdrady mej wspólnoty chyba nie dokonam 😉

Ostatnio szalałam z ciecierzycą i zrobiłam dwie rzeczy: pierwsza to pasta z ciecierzycy [klik] i orzeszki [klik]. Pasta zwie się inaczej hummus i jest super!