Przeskocz do treści

4

Dziś jest V Niedziela Wielkiego Postu czyli jest już po półmetku, nadzwyczaj szybko to zleciało. Mój tegoroczny Wielki Post jest niespodziewanie zupełnie inny. Zaskakujący. Generalnie spędziliśmy go zamknięci w domu - tego nie przewidziałam 😉

Korona zastukała do naszych drzwi. Zachorowałam ja, położyło mnie na 10 dni. Doszło do takiego etapu, że prosiłam o gotowanie obiadów dla nas przez kilka dni, choć nawet po porodzie mi się to nie zdarzało. Już funkcjonuję normalnie. Reszta rodziny zakończyła ostatnio kwarantannę i dziś po raz pierwszy byliśmy razem na Mszy świętej w parafii.

W piątek też udało mi się być na pierwszej wielkopostnej Drodze Krzyżowej w kościele. Poczułam za to niezwykłą wdzięczność, taka niby prosta rzecz, a do tej pory nie mogłam. Przypomniałam sobie od razu, że koniecznie muszę walczyć o każdą Eucharystię i Sakrament Pokuty, bo nigdy nie wiesz kiedy nie będziesz mógł i zostajesz z niczym. Komunia i spowiedź to jednak fundamenty, bez których wszystko inne jest niczym. Nie zastąpi ich nawet najpiękniejsza modlitwa, wysłuchanie wielu kazań czy rekolekcji, obejrzenie Mszy w internecie. Komunia to żywy, prawdziwy Bóg, który wkracza z miłością i umocnieniem do naszego serca, życia.

Bardzo rzadko słucham jakiś rekolekcji internetowych czy kazań. Nie jest to dla mnie dobre, bo przerasta mnie ilość treści. Wolę usiąść z różańcem w dłoni lub ze Słowem Bożym - dla mnie to konkret, który ma wpływ na moje życie. Tak samo jak w zasadzie nie korzystam z on-line'owych Mszy św., bo wolę zawalczyć o tą konkretną, z przyjęciem Komunii św.

Mam poczucie, że korona dość łatwo poradziła sobie z fizycznym uczestnictwem człowieka na Mszy św. Wielu łatwo wskoczyło w tryb on-line, bo łatwiej dzieciom wytłumaczyć co dzieje się na ołtarzu, lepiej można się skupić na modlitwie itd. Jakby zupełnie bez walki. A tu trzeba walczyć, pomimo czasem trudnych do ogarnięcia dzieci w kościele, brakiem skupienia. Można to ofiarować, oddać Bogu i ta walka ma o wiele większą wartość. Jakby człowiek zapomniał czym jest Eucharystia, że za każdym razem dzieje się tu i teraz cud przemiany chleba i wina w Ciało i Krew Pana Jezusa. To jest siła i moc! Żywy, prawdziwy Bóg przychodzi ofiarować się nam, by nas umocnić, napełnić pokojem i miłością.

Bez sakramentów nasze życie będzie puste i tak naprawdę wtedy grozi nam śmierć. Śmierć znacznie gorsza niż ta fizyczna, bo będzie to śmierć duchowa. Tego powinniśmy się bać.

Czy ja podejmuję walkę?

Tak, codziennie walczę. Z własnym lenistwem, wygodnictwem, tysiącem codziennych wymówek. Wychodzę jednak z założenia, że lepiej iść na codzienną Mszę, która przecież zazwyczaj trwa ok. 20-30 minut, a zrobić mniej. Nie zawsze wygrywam, czasem odpuszczam, ale codziennie podejmuję walkę. Mam nadzieję, że na końcu będę mogła powiedzieć, że w dobrych zawodach uczestniczyłam i bieg ukończyłam. To takie zawody zmagania samej ze sobą i bieg do nieba.

A czy Ty walczysz?

Miało być...

Wpis miał być zupełnie inny i tytuł miał inny. Gdy jednak zaczęłam pisać wyszła spod mych palców inna treść. Widocznie tak miało być, a może jutro uda mi się napisać co miałam w pierwotnym zamyśle 😉