Wiosna w tym roku zaskoczyła mnie jak zima drogowców 😉 Niby wiedziałam, że nadchodzi, ale poziom słońca w styczniu i lutym był tak nikły, że chyba straciłam nadzieję na wiosnę. A ona przyszła po prostu - rach ciach 😉
Wiosennie się zrobiło, życie nabrało innego, jeszcze żywszego tempa.
Wróciłam do zabawy z drzewem genealogicznym. Zrobiłam test DNA i wynik jednak mnie trochę zaskoczył. 51% jestem Polką, 15% Bałkanką, 14% Bałtką. Bałtka mnie zaskoczyła, bo nikogo nie mam do tej pory z tamtego regionu. Będę szukać! I poluję na promocję, by zrobić badanie Onemu - to dopiero będzie niespodzianka 🙂
Ogrodowo sobie działam metodą małych kroków z włączonym minutnikiem. O dziwo bardzo trudno było kupić minutnik 😉
Kończymy odnawiać salon i .......... mam wszędzie sajgon pomieszany z kurzem, by nie powiedzieć przysypany kurzem 😉 Już nie pamiętam kiedy tak miałam, w sumie nie wiem od czego zacząc, bo w sobotę będzie ten szczęśliwy dzień, że wreszcie po miesiącu będę mogła bez strat emocjonalnych rozpocząć generalne sprzątanie. Będzie co robić, bo Onemu raz pękł worek w odkurzaczu przy szlifowaniu ścian 😉
Był weekend i po weekendzie 😉 Sobota była w tempie, a niedziela prawie na leniwo. Bardzo mi dziwnie z tym nic-nie-robieniem. Nie mogę się już doczekać wiosny! Jakoś czuję się gotowa na wiosnę i działanie. Pozwoliłam sobie tej zimy mocno odpocząć, zwolnić i widzę tego pozytywne efekty.
Nawyki
Od 1,5 miesiąca walczę o regularne picie wody. Raz mi wychodzi lepiej, raz gorzej. Na pewno jednak zrobiłam postęp i piję znacznie więcej. Zadziwia mnie jak trudno to wypracować.
Od dwóch tygodni uaktywniłam się i chodzę, prawie codziennie, rano. Rano to moja jedyna pora, gdzie mogę o to zawalczyć, by było zrealizowane regularnie. Popołudniem jest zbyt wiele zmiennych. Zatem chodzę rano i jednocześnie odmawiam różaniec, więc wreszcie przestałam wieczorem nadrabiać 🙂
W sumie to wpadłam na tą ranną porę po obejrzeniu filmiku Magdy z Domu pod Zorzą o porannej rutynie i jej argumenty dotarły do mojej głowy 😉
Przedwiosennie
W sobotę wysiałam pomidory i paprykę, więc sezon uważam za otwarty. Chcę wysiać też po raz pierwszy metodą 'winter sowing' kwiaty i zioła, zobaczymy jak będzie. Na pewno mniej bałaganu w domu, bo całość zamierzam trzymać w szklarni. Choć w zeszłym roku miałam taki wysiany koper i był super szybko i bez mszycy.
Zapowiedziałam dzieciom prace w szklarni w tym tygodniu, więc powinno się udać wspólnymi siłami. Jeszcze słoneczka nam brakuje, żeby wygrzać kości w szklarni. Mam tam nawet specjalny fotel 😉
Remontu kontynuacja
Od połowy prowadzimy kontynuację remontową, chyba na przedostatnim odcinku, czyli w salonie. Założyliśmy lampy, poprawiliśmy ściany, by znów były gładkie bez podziecięcych pomysłów twórczych oraz zamówiliśmy drzwi wewnętrzne do całego dołu. Teraz czas na przestawienie jeszcze dwóch kontaktów i malowanie. Na drzwi poczekamy jeszcze, ale przy nich przynajmniej nie będzie takiego bałaganu.
Kurz mam wrażenie, że jest wszędzie i zabezpieczenia średnio dają radę. No, ale BĘDZIE pięknie i to mnie trzyma w ryzach. Choć mam poczucie, że to się ciiiąąąągie 😉
Niestety w tym roku czeka nas wymiana pieca i to nas mocno pociągnie finansowo.
Przygotowanie
W tym roku nasz J. przystępuje do pierwszej Spowiedzi i Komunii Świętej. Zrobiłam rozpiskę organizacyjną, listę gości i chyba muszę zintensyfikować działania, bo nie zdążę 😉
Za to rozmowy nam wychodzą dobrze i widzę jak Józek poważnie podchodzi to sprawy. Mam wrażenie, że razem jako rodzina mnóstwo zyskujemy na tych rozmowach i przygotowaniach. Zadziwia mnie postawa J., to jak spoważniał, jak ma dużo przemyśleń i ocenia różne tematy.
Od jesieni wychodzi nam codzienna wspólna modlitwa rodzinna i wtedy też mamy czas na wspólne rozmowy. Dzbanek herbaty i stół też w tym pomaga. Do tej pory też się razem modliliśmy, ale teraz nabrało to pewnego porządku. Może dzieci podrosły, więc może też inaczej to wszystko wygląda i dlatego zwróciłam na to większą uwagę. Dużo mi też dało do myślenia zeszłoroczne lato i pewnego rodzaju rozprężenie i modlitwa szybcikiem, pokątnie.
Śnieg i lodowisko już mi się znudziły. W tym roku jeszcze bardziej doceniam pracę zdalną, jej spokojny bieg i pracuję nad tym by pracować tyle co trzeba, a nie za dużo. W zeszłym roku przegięłam ilością pracy 😉
Jedna sprawa jednak była najistotniejsza czyli wybudowanie szklarni przez mego męża! Nigdy wcześniej tego nie robił a ZROBIŁ SAM 🙂
Kolejny teren wydarty chaszczom 🙂
Tu fajnie widać jak kolejne chaszcze próbują się wdzierać i nas wołają 😉
2018
hmmm... już nie pamiętam co robiliśmy w tym konkretnym roku... w ciąży byłam! 😉 Niemniej działo się swoją drogą.... TU można podejrzeć wpisy z 2018.
Najważniejsze to zniknęła ogromna hałda gruzu poremontowego sprzed domu, teren został zniwelowany i została zasiana trawa.
Ogród warzywny żył swoim życiem tzn. bez większych zmian.
Przypomniałam sobie! Zrobiłam płotek wiklinowy 🙂
A chaszcze na wiosnę nas zaczęły wołać i Ony podjął wyzwanie 😉 Zniknęła siatka dzieląca naszą działkę (ciężka była!), było karczowanie i walka.
Aż pewnego ranka, przed śniadaniem na sąsiednią działkę przyjechał traktor 😉 I wykorzystaliśmy to! Pan nam pięknie skosił całe chaszcze!!! Milowy, zupełnie niespodziewany, krok do przodu [trudność polegała na tym, że nie ma jak wjechać na tą część działki, chyba że przez chaszcze sąsiada, ale nikt nie chciał. Sąsiad jednak zechciał podjąć się budowy i skosił swe chaszcze, a my to wykorzystaliśmy]. Poszliśmy za ciosem i uzgodniliśmy z Panem Traktorzystą od razu orkę.
To było prawdziwe święto! 🙂
ogródek też się ucieszył, bo wreszcie pozbył się uciążliwego, choć czasem pięknego, towarzystwa 😉
Nowe koleżanki kury z kolegą kogutem zamieszkały na naszej posiadłości 😉
2019
Rok ziemniaka, pomidora, siania trawy oraz nowego wybiegu dla kur... wreszcie wiele rzeczy zaczyna mieć swoje stałe miejsce i nie trzeba już ich przestawiać. To ogromna ulga, ułatwienie oraz mniej pracy 🙂
Pamiętam moment robienia tego zdjęcia i radość, że już nie ma chaszczy 🙂
Powiększyliśmy ogród o zagon z ziemniakami i ogród uzyskał swój docelowy kształt.
Kury na nowym wybiegu 🙂
Przypatrzcie się tym drzewom i krzakom, bo zaraz będzie tak...
Rozpoczął się ostatni etap niwelowania terenu i zagospodarowywania...
W 2020 roku plany mamy jak zwykle zacne, koronawirus nam trochę pomógł w ich realizacji, bo przyspieszył tempo 😉
Na razie za nami 2,5 tygodnia palenia ogniska, część ogrodzenia zrobiona, roszada w ogródku, wysiana trawa...
Chciałabym zrobić takie podsumowanie remontu, bo zaczynamy etap robienia poddasza czyli jeden z ostatnich. To jednak zdecydowanie grubsza sprawa niż przemiana ogrodu 🙂
Strona 'Zacisze domowe' wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Waszym urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażacie zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej Zgadzam się
Cookies
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.