Przeskocz do treści

2

Wiosna w tym roku zaskoczyła mnie jak zima drogowców 😉 Niby wiedziałam, że nadchodzi, ale poziom słońca w styczniu i lutym był tak nikły, że chyba straciłam nadzieję na wiosnę. A ona przyszła po prostu - rach ciach 😉

Wiosennie się zrobiło, życie nabrało innego, jeszcze żywszego tempa.

Wróciłam do zabawy z drzewem genealogicznym. Zrobiłam test DNA i wynik jednak mnie trochę zaskoczył. 51% jestem Polką, 15% Bałkanką, 14% Bałtką. Bałtka mnie zaskoczyła, bo nikogo nie mam do tej pory z tamtego regionu. Będę szukać! I poluję na promocję, by zrobić badanie Onemu - to dopiero będzie niespodzianka 🙂

Ogrodowo sobie działam metodą małych kroków z włączonym minutnikiem. O dziwo bardzo trudno było kupić minutnik 😉

Kończymy odnawiać salon i .......... mam wszędzie sajgon pomieszany z kurzem, by nie powiedzieć przysypany kurzem 😉 Już nie pamiętam kiedy tak miałam, w sumie nie wiem od czego zacząc, bo w sobotę będzie ten szczęśliwy dzień, że wreszcie po miesiącu będę mogła bez strat emocjonalnych rozpocząć generalne sprzątanie. Będzie co robić, bo Onemu raz pękł worek w odkurzaczu przy szlifowaniu ścian 😉

 

6

Czas wiosenno - letni przeminął, teraz jesteśmy w środku lata, a ja dopiero zrobiłam sobie samej przystanek. Przystanek o którym po cichu marzyłam od dawna, ale ciągle coś mi stało na przeszkodzie... być może nawet po prostu ja sama i moje wewnętrzne opory 😉 Zatem cały dzień byłam sama w domu, bez dzieci i trochę z Onym.
Chcę jednak wrócić do tego czasu wiosenno - letniego dla własnej przyjemności i zapisania choćby ogólnie kilku refleksji, zanim skupię się aktualnościach czyli lecie.

Nie umiem na razie znaleźć przyczyny mojego odrzucenia od komputera, po prostu nie potrafię się przełamać by usiąść i patrzeć w monitor. W dzień nie mam czasu na komputer, a wieczorem mi szkoda czasu, bo wolę porozmawiać z mężem albo czytać książki czy prasę. Czy ktoś też tak ma? Zastanawiam się czasem czy to normalne 😉 W praktyce to siadam do komputera w zasadzie raz by opłacić rachunki ;-). Nawet jak sobie zaplanuję to wygrywa sypialnia 😉

Antoni

Antek od czerwca sam się żywi. Mówi trochę pojedynczych słów, poziom krzyku ma na pewno ponad normę, zwłaszcza krzycząc "mamoooo" [muszę koniecznie to nagrać!] ;-), złamał sobie jedynkę w połowie, uwielbia grać w piłkę (a przez to zaczęli grać wszyscy) i wszędzie chodzi z przyklejoną piłką. Jest bardzo radosny i uśmiechnięty. I kocha niszczyć różne rzeczy 😉

Józef

Indywidualista, który lubi zawsze, żeby jego było pierwsze i najważniejsze. Największą jego zmianą w tym roku jest otwartość na zabawę z innymi, wchodzenie w koleżeństwo. Kocha młotek, wiertarkę oraz czas z Tatą, ale też uwielbia pomagać mi w kuchni (na wyścigi z Antkiem). Bardzo lubi bawić się z Marceliną i Antkiem, ale równie mocno lubi ich bić 😉 Twierdzi, że zawsze będzie ze mną mieszkał 😉

Marcelina

Siedmiolatka w pełnej krasie. Bardzo lubi słuchowiska, audiobooki i płyty 'Anioła Stróża', nieustannie tańczy albo ćwiczy, nadal kocha książki i potrafi z nimi znikać na długo. Ma konszachty z Józkiem 😉 Mogłaby nieustannie się bawić z innymi, jest towarzyska, otwarta, płaczliwa i krzykliwa. Ma dobre serce, jest posłuszna i uczynna. Ugotowała nam prawie samodzielnie rosół 🙂

Od września pierwszą klasę zaczynamy w edukacji domowej i niezmiernie się na nią cieszę, że pokonałam swoje lęki/obawy i podążam za sercem, za tym co dla nas ważne.

ja

Raz mam się dobrze, raz mam rów mariański 😉 Maj i czerwiec to niesamowita kumulacja imieninowo - urodzinowa. Dużo tego było, mam chyba nadmiar imprez 😉

Druga połowa czerwca dała mi niesamowicie w kość pod względem emocjonalnym, a pierwszy tydzień lipca byłam już wrakiem. Zastanawiając się teraz to chyba jeszcze nie doszłam do siebie. Zadziwia mnie jak postępowanie innych może wpływać na człowieka.

Obiecałam sobie w maju, że będę czas lata poświęcać na otulanie, troszczenie się o siebie, odpoczywanie. Trochę tak jakby napełnić się niczym spiżarnia na zimę, by nie być w środku pustym. Idę małymi kroczkami do przodu, ale nie tak jak myślałam, za mało odpoczywam. sierpień ma być podobno gorący wreszcie to mam nadzieję odrobić to 😉

W domu i zagrodzie

W zagrodzie inwentarz nam się powiększył, bo przybyły nowe kury i kociaki [dla chętnych mam 3 koty na wydaniu].

Rośliny w ogrodzie rosły i rosną. Jest pięknie! Chodzę i się zachwycam kwiatami, karczochem, owadami, łąką kwiatową. Właśnie - łąka kwiatowa - wyszła przecudnie, kolorowo, pachnąco i przyciągnęła wiele owadów. Przetwory robię, spiżarnię zapełniam, w chwastach mam tyły 😉

W domu Ony działa na poddaszu. Pokój Marceliny ma już formę, teraz czeka na rozprowadzenie ogrzewania i elektryki. Tak samo pokój chłopaków. Łazienka właśnie nabiera kształtu. Wizję przestrzenną pokoju M. już mam dość wykrystalizowaną, gorzej z chłopakami, bo co chwila zmieniam wizje 😉 Doprowadza to Onego do nerwicy 😉

Pewnie tysiąc rzeczy zapomniałam albo dwa tysiące, ale na dziś starczy 😉 Mam nadzieję na poprawę blogową, a jak będzie zobaczymy. W każdym razie świat się nie zawali 😉

Wiosna w pełni otwarta, bo przyleciał ostatni element wiosny czyli jaskółki. Uwielbiam życie zgodne z porami roku z naturą, z przyrodą. To czysta przyjemność mieszkać na wsi i cieszyć się z dostrzegania najmniejszych elementów budzącego się życia. W mieście mimo wyciągania głowy do góry było to znacznie utrudnione.

Dziś niedziela. To prawdziwa radość móc ją świętować, rodziną i przyrodą. Ostatnio mi się zdarza coraz częściej, by nie powiedzieć codziennie, siadać w hamaku pod budzącymi się do życia drzewami. Wsłuchiwać się w śpiew ptaków, brzęczące owady, obserwować wędrówki biedronek czy mrówek. I najważniejsza rzecz! To wszystko w ciszy 🙂 Choć zazwyczaj po 10 minutach i tak mnie znajdują 😉

Czuję że jest to moje ładowanie akumulatorów. Moje ładowanie zasobów. Odbudowa cierpliwości. Fajnie jest odnajdywać takie TYLKO swoje 5 minut, by złapać oddech.

Wracając do tematu że wiosna w pełni otwarta. Wracam do ogródka. O dziwo naprawdę o dziwo jestem w miarę na bieżąco! Jutro skończę przygotowywać w szklarni posadzę pomidory.