Ostatnio w związku z różnymi trudnościami i zawiłymi sprawami, które dobijają się do nas, miałam czas na dłuższe myślenie. W ogóle to ja dużo dumam, myślę, planuję, kombinuję, ale teraz to szczyty chyba swoje osiągam 😉
Doszłam do wniosku, że musimy się starać jak najbardziej upraszczać nasze życie, skupić się na tym co ważne, naprawdę wartościowe i cenne. Inaczej świat nas wchłania, zabiera istotę tego czym jest życie, wprowadza zamieszanie, niepokój. Prostota jest piękna i tak naprawdę podkreśla wartość naszego życia.
Mam wrażenie, że sami sobie komplikujemy życie, codzienne sprawy, przez to nie żyjemy z sobą w zgodzie, bo się szarpiemy i tworzy się błędne koło.
Nie znaczy to, że mamy żyć po prostacku. Proste życie wydaje mi się wręcz że jest trudniejsze i wymagające więcej wysiłku.
Jak uzyskałam świadomosć tego to też próbuję wprowadzić to w życie, bo bardzo te myśli mi się podobają. Znacznie ułatwiają mi ocenę tego co wokół mnie/nas się dzieje.
Z Onym podyskutowaliśmy o tym i stwierdziliśmy, że nie chcemy brać udziału w kołowrotku czasowym, a daliśmy się wkręcić. Wiem, że do końca nie da się od tego ocieknąć. Chcemy jednak znaleźć jakiś złoty środek. Na razie dzięki tej świadomości udało się nam wprowadzić więcej spokoju i ciszy w nasze progi.
A cisza to wiadomo moja ulubiona muzyka 🙂
I miłość lepiej sie rozwija.
I z Bogiem można dłużej porozmawiać.
I człowiek szczęśliwszy.
I bardziej wdzięczny za wszystko.


