Przeskocz do treści

5

Niby maj jak nie maj 😉 Będę marudzić, zimno, wieeetrznie i deszczowo. Nawet trudno dobrze usiąść z książką na dworze. Ahhh oby czerwiec był lepszy 😉

W tak zwanym międzyczasie mieliśmy jelitówkę. Antek najtrudniej przechodził i najdłużej. Osłabł biedaczek i schudł. Forma jednak wraca, więc jest dobrze.

Muszę jeszcze pochwalić Antka, bo jest moim jedynym dzieckiem, które jeszcze śpi w dzień. Poza tym pięknie wyznaje miłość 🙂

A: kocham Cię
Ja: kocham Cię Synku
A: kocham Cię bardziej

Muszę to nagrać, bo brzmi to cudnie ❤️

Ogrodowo wreszcie wychodzę na prostą, rabaty posprzątałam, kwiaty prawie wszystkie wysiałam, trawę skosiliśmy. Teraz do ogrodu idę z przyjemnością.

Pomidory zaledwie dwa razy podlałam gnojówką z pokrzywy i muszę powoli się wstrzymać, bo już mają kwiaty. Teraz muszę nastawić gnojówkę z żywokostu.

Przygotowania do zimy rozpoczęte: syrop z mniszka zrobiony, pokrzywa się suszy, syrop z mięty po raz pierwszy też zrobiony. Jutro jeszcze może uda mi się wstrzelić pomiędzy dentystę a egzamin Marceliny, by nazbierać młodych pędów sosny na syrop.

Po kilku miesiącach natykania się na te rekolekcje, w różnych miejscach i czasie, kilka dni temu rozpoczęłam 33 dniowe Rekolekcje "Oddanie Maryi". Na stronie jest kilka wersji albo książka, albo filmy na stronie, albo przez Whatsapp albo płyta cd. Ja mam książkę, bo to mnie najmniej rozprasza.

Dawno już nie czułam takiego prowadzenia i bycia we właściwym miejscu i czasie. Bardzo wartościowy to dla mnie czas, porządkujący głowę i serce. Wiele układa się jak puzzle, wskakuje na właściwą pozycję. Cieszę się, że podjęłam ten wysiłek.

Najbardziej zaskakujące jest dla mnie uświadomienie sobie rzeczy, które wiem i znam. Niby oczywistych, a zachowuje się czasem jak w przedszkolu 😉

Duchu Święty przyjdź! Napełnij mnie łagodnością i wiernością!

Jutro Dzień Matki. Laurki podobno w gotowości, Marcelina ustawiała dziś Józka by jeszcze mi dziś jej nie dawał 😉

Jutro dentysta dla wszystkich 😉

Jutro egzamin Marceliny w muzycznej.

Jutro umówiłam się z dziećmi na spanie na nieskończonym poddaszu i mamy oglądać gwiazdy przez okna dachowe.

Dobrej nocy!

2

Mamy to! Wreszcie mamy ciepło 🙂 Niedzielny, poranny, majowy spacer był prawdziwą przyjemnością. Ten spokój poranka i radość ptaków! Przyleciały nasze jaskółki, bocian wpadł na śniadanie, kosy i szpaki takoż, a całą resztę ptactwa lepiej słychać niż widać 🙂

Mam wielką wdzięczność za ten dar, za naszą odwagę i zaufanie Bogu, że damy radę z całym trudem remontu i zagospodarowania terenu, za naszą pracowitość, za ten nieustanny cud gospodarczy, który się dokonał i dokonuje. Dziękuję Ci Panie! Ty wiesz, że bez Ciebie nic nie bylibyśmy w stanie uczynić.

Wczorajszy pomysł Onego na zabawę na trawie czyli odwiedzili nas kosmici 😉

8

Majowe dni biegną swoim rytmem, co wieczór zbiórka w kuchni na litanii, zmuszam się w to wiatrzysko jednak wychodzić do ogrodu... I czekam pełna nadziei, że wreszcie będą prawdziwe majowe dni czyli ciepłe 🙂

Zapomniałam ostatnio uwiecznić, że bociany przyleciały ok. 25 kwietnia, jak już prawie straciliśmy nadzieję 😉 Nawet widziałam z dziećmi walkę bocianów o gniazdo 🙂 Teraz boćki przylatują do nas na łąkę raz na obiad, raz na kolację. Ostatnio też posiedział nam 40 minut na kominie i sąsiad się śmiał, że nas coś wybitnie lubi w tym roku 😉

Jaskółek jeszcze nie ma, dopiero drugi dzień jakieś zwiady nadlatują, ale naszych jeszcze nie ma. Dziś przy obiedzie mieliśmy zryw radości, że przyleciały, ale to nie nasze były i poleciały 😉

W tak zwanym międzyczasie zrobiliśmy bułeczki drożdżowe z serem z przepisu od Gąski. Agnieszka ma świetne przepisy!

Ogród jeszcze wstyd pokazywać, bo nie skończyłam chwastów wyrywać i siać. Sporo kwiatów zostało mi jeszcze do wysiewu. Pomidory wczoraj wysadziłam w szklarni, więc jest dla nich szansa 😉

Poza tym przygotowuje się Marcelina do egzaminu w szkole muzycznej, jeszcze jeden utwór - menuet - musi opanować pamięciowo. Resztę utworów tylko musimy doszlifować. Będzie pewnie trudniej, bo mało ćwiczyła z akompaniamentem. Wszystko niestety nadal mamy zdalnie. Egzamin podobno niezdalnie 😉

Marcelina od kwietnia wreszcie ma normalne wizyty u dentysty! Nasza Pani Doktor wszystkim się tym chwali 🙂 Do tej pory nie dawała zrobić zębów, a nawet zajrzeć był problem. Raz nawet miała wizytę prawie godzinną, bo panie próbowały ja różnymi sposobami skłonić do współpracy 😉 nie pomogło hehe twarda sztuka.

A tu poszliśmy w kwietniu na wizytę, ja zupełnie nie przekonana że coś z tego będzie, a tu niespodzianka! Nie dość, że dała się znieczulić to zrobiła od razu dwa 😉 Dziś też byliśmy i też poszło świetnie. Mamy więc chyba już to opanowane.

Zatem żegnam się dziś i do następnego, mam nadzieję, majowego wpisu 🙂 Dobrej nocy!