Przeskocz do treści

9

Ustaliśmy, że spotkamy się na obiedzie u nas, z tymi którzy przyjdą na Mszę, ale wieczór będzie dla nas, to chyba najbardziej sensowne rozwiązanie i wszyscy są szczęśliwi 🙂
Teraz siedzę i myślę jak zorganizować siebie, Onego i dom w ten weekend, bo jednak w niedzielę spotkamy się w większym gronie, a w sobotę mamy imprezę wspólnotową 🙂
Wymyśliłam, że dziś na zakupy wieczorem się wybierzemy, jutro będzie gotowanie bigosu i sprzątanie generalne, a w sobotę jak się wyśpimy po pracowitym piątku...
Jak zorganizować sobotę to trochę bardziej skomplikowane... hmm.. między 10-16 nas nie ma, a później chyba przygotujemy stół, upiekę jakieś ciasto (może tiramisu?) i.... zrobię ogólne przygotowanie do obiadu na niedzielę.
Niedziela to już będzie luksus i tylko na zasadzie wyjmij z lodówki - zagrzej i/lub włóż do piekarnika -  i przede wszystkim zadbajmy o siebie czyli świętujmy ;-))
chyba może być? 😉
 
dobrego i słonecznego weekendu :-*
Źródło: https://themerooms.blogspot.com/
PS. wczoraj zrobiłam pyszne placuszki jogurtowe wg przepisu Aszki - polecam, jeśli ktoś chce szybko dać obiad. Przepisze sobie przepis, aby mi nie "uciekł" 🙂

 

Placuszki jogurtowe
Składniki (mniej więcej porcja dla dwóch osób):
200 g mąki
3 duże lub 4 małe jajka (białka i żółtka osobno)
250 ml jogurtu greckiego (w oryginale: kwaśnej śmietany)
szczypta soli
łyżeczka cukru
cukier puder
syrop klonowy

Mąkę połączyć z żółtkami i jogurtem; ciasto będzie dość gęste.
Białka lekko ubić ze szczyptą soli, dodać łyżeczkę cukru i ubić na pianę sztywną.
Masę mączną wymieszać delikatnie ale stanowczo z pianą z białek.
Smażyć na rozgrzanym oleju lub maśle sklarowanym niewielkie placuszki (pojemności 2-3 łyżek ciasta).
Gorące posypywać cukrem pudrem; w ramach większej rozpusty okrasić jeszcze syropem klonowym lub czymkolwiek na co macie ochotę.

PS 2 - Popieram Jelonkę w całej okazałości, sama nie wyraziłabym lepiej mojego sprzeciwu wobec Haloween - przeczytajcie koniecznie Ku większej świadomości

25

Bardzo mnie to dziś ruszyło, gdy spojrzałam na suwaczek, a tam: "Od 285 dni razem tworzymy dom"...

mam wrażenie jakbyśmy przebiegli razem przez ten czas, tak wiele dobrych rzeczy się zdążyło wydarzyć, tak wiele zmienić, aż trudno dziś w to uwierzyć..
Każdy zawierając Sakrament Małżeństwa ma określone wyobrażenia o nim, lęki, obawy, ale tez i nadzieje, plany...
moje małżeństwo jest cudowną podróżą, która nieustannie mnie zaskakuje, zachwyca.. jestem zdumiona jak dziecko z otwarta buzią, że może być tak pięknie, a nawet bym powiedziała, że z każdym dniem coraz piękniej... i na szczęście nie widać końca...
Zdaje mi się, że kocham Onego z każdym dniem coraz mocniej i bardziej, czasem zadaję sobie tylko pytanie czy można kochać jeszcze bardziej, by po czasie okazywało się, że można, że miłość to jest coś rozwijającego w każdym wymiarze naszego życia...
Nie jest to też ani moje wyobrażenie ani jednostronne, bo Ony czuje tak samo...

dziękuję Panu za każdy dzień naszego Małżeństwa, 
że nam tak bardzo błogosławi.. 

10

Można znaleźć wielkie szczęście w dawaniu. 
Lecz nieustanne dawanie może wyczerpać serce i umysł.
Naucz się brać choć trochę - 
choćby chwilę w ogrodzie, 
w galerii, w kawiarni.
 Doceń to. Pozwól, aby ptaki i żaby, 
dzieła sztuki, muzyka i książki,  
a także nie wymagający przyjaciele 
przywracali Ci siły. 
Ludzie potrzebują ciągłego odnawiania się. 

/Pam Brown/

 

dziś mamy już 27 lipca czyli prawie połowę lata, które w moim wykonaniu miało inaczej wyglądać..
miałam tylko pracować w pracy (a mam wyjątkowo dużo rozliczeń), a później to już tylko laba i życie małżeńskie, bez żadnych dodatkowych zobowiązań, które mam w ciągu roku... taaaaaaaa...
dziś jak sobie uświadomiłam, że koniec miesiąca to coś zaczęło we mnie krzyczeć, moje wnętrze ogłasza bunt... moja poranna rozmowa z Onym tez dotyczyła tego, on też czuje że jest coś nie tak, że nie mamy czasu na podziwianie przyrody (kwiaty nam na balkonie padły :-((), dbania o własny kąt (sporadycznie, bo zawsze ktoś się znajdzie ważniejszy?), słuchania ptaków (czasem wieczorem słuchamy świerszczy ;-)), czytanie książek (Onemu lepiej to wychodzi), spacery wieczorową porą (brak siły i te upały ;-))...
a urlop, no cóż będzie prawdopodobnie we wrześniu bez Onego, bo trudno zaraz po rozpoczęciu pracy iść na urlop, ale może dzięki temu nauczę uskuteczniać własny egoizm 🙂
i tak oto od czwartku wieczorem będę egoistką, odmawiam wszystkim wszystko, mogą sobie źle o mnie myśleć, czuć się urażeni, obrażeni itd.
Chciałabym się nauczyć opracować własną strategię ile mogę z siebie dać, aby móc  jednocześnie odnawiać własne siły... by w przyszłym roku nie czuć się taką wyczerpaną...
tego się trzymam 🙂