Miłość jest uczuciem pozytywnym, uczuciem silnym, uczuciem tak prawdziwym, że dla kogoś kto kocha, wyzbycie się miłości jest tak samo niemożliwe, jak zamach na własne życie - powiedział Van Gogh, patrząc na delikatny woal fioletowych wzgórz, które błyszczały jak śniedź w porannej poświacie słońca. - A zatem czym jest miłość? - zapytał Mistrza młody uczeń.
- Całkowitą nieobecnością lęku - odpowiedział Mistrz, nie odrywając wzroku od płótna. - A czego w życiu najbardziej się lękamy? - Miłości - odparł ponownie Mistrz, dając tym samym młodemu adeptowi sztuki wiele do myślenia.

mam coś ostatnio nastrój jesienny... nie mam na chęci na nic, komputer wyłączony, wieczorem zasiadam pod kocykiem z dobra herbatą i książką, czasem obejrzę jakiś film... dobrze mi tak, że nic nie muszę... kiedyś często, by nie powiedzieć zawsze coś musiałam, cos mi kazano, teraz mam błogi spokój, przynajmniej na razie... mam więcej czasu na modlitwę, bez pośpiechu, bez biegu...
nawet powolutku myśli zaczynają mi się w końcu klarować, chyba powoli dojrzewam do podjęcia pewnych decyzji, które niekoniecznie będą miłe na początku ani dla mnie ani dla innych...
aczkolwiek coś jest ze mną nie tak... jakoś nie czuję się w pełni sobą... czuję się jakbym wyszła z własnej skóry(?) hehe ale trafiło mi się określenie...
miłego popołudnia:)