ta pogoda mnie wykańcza... ja już chcę prawdziwego ciepełka, słoneczka
...nawet rano z łóżka wstać to straszne rzeczy wyczyniam
...w pracy urwanie głowy, maksymalny wysiłek głowy przez maksymalnie możliwą liczbę godzin i jeszcze pracuje za dwie osoby, ale w końcu to praca a nie wakacje
... ale najgorsze, że perspektywa mojego urlopu oddala się błyskawicznie
... moja koleżanka symulująca!! chorobę prawdopodobnie przedłuży swoje "chorobowe" i nie będę mogła iść na urlop![]()
![]()
.... a już nie daję rady, no bo ile można ciągnąć za dwie osoby?? a mam juz takie zaległości...brrr..więc może gwoli wyjaśnienia przez miesiąc styczeń do połowy lutego też zastępowałam koleżankę:( JESTEM JUŻ BARDZO ZMĘCZONA i bardzo chcę odpocząć
... może mi się kiedyś uda:)
Tagi: praca
:)
i tak oto po nic-nie-robieniu nie mogę zlapac oddechu w pracy... moja szanowna biurowa koleżanka okazała się być w szpitalu od piątku i zastępuję teraz ją i siebie, ale lepiej niech ona wraca szybciutko do zdrówka:)... a ja mykaju do domku, zajrzę wieczorkiem..MIŁEGO POPOŁUDNIA:)
praca
idę jutro na poszukiwanie nowej pracy, lepszej, bardziej rozwojowej i zdecydowanie lepiej płatnej
.. mam cykora, stracha, stresa i ....
niby mam pracę, tylko, że ona wcale mi nie daje satysfakcji, w zasadzie to po co kończyć studia dla takiej pracy, ze średnim każdy by dał spokojnie radę... i w dodatku bardzo słabo płacą.. więc w zasadzie nic nie tracę, poza tym , że mam na czas nieokreślony...
jest problem w tym, że ja się troszku boję tego poszukiwania, ale zgodnie z zasadą, kto nie ryzykuje ten nie żyje muszę spróbować, muszę zaryzykować... innymi słowy raz kozie śmierć... jak nie spróbuje będę bardzo żałować.. a ja nie zamierzam w życiu niczego żałować więc muszę spróbować:)
musi mi się udać!!!!! jak nie teraz to później, w końcu optymistką jestem
, a podobno wiara w siebie to połowa sukcesu.....