tak doszłam do wniosku, że życie jest mocno absorbujące i tak szybko mknie...ehh nawet nie ma jak napisać notki:)..ale nadrabiam zaległości i mam nadzieję, że mi nikt nie przeszkodzi ![]()
hmm.. nie wiem od czego zacząć.. może od tego, że bardzo mi tęskno, cholernie tęskno i niedobrze mi z tym...
byłam na imprezce i całkiem przyjemnie, potańczyłam, pośpiewałam z dwoma koleżankami, wypiłam piwko, obejrzałam mecz (całkiem ladnie zagrali chłopaki:)), znów potańczyłam, dostałam koszulkę firmową
w kolorze blue ..... i wygrałam w konkursie żabkę
... poznałam od innej strony kilka osob, co niektózy mnie zawiedli swoją głupota inni zadziwili poczuciem humoru... także bilans wyszedł jak najbardziej pozytywnie![]()
![]()
![]()
poza tym "dorwałam" świetną książkę - listy żony do męża - REWELACJA
... mam w związku z nią pojawiło się mi kilka refleksji o kobiecie, które napisze wieczorkiem (a przynajmniej sie postaram
)
Miesiąc: czerwiec 2006
co to z WP
czy u Was też tak nawala, że się tak wyraże, WP...poczta spóźniona, niemożnośc dodania linków, galerii??? zaczyna mnie to troszkę denerwować... a może ktoś zna lepsze miejsce na bloga?..szkoda mego zdrowia na denerwowanie sie na WP...
mam dzis iście radosna wiadomość, bo jest pewne, że idę na urlop za dwa tygodnie na trzy tygodnie!!!!![]()
![]()
a jest pewne bo mam na piśmie i nie chce być sprowadzana na ziemię, że moze być inaczej:)
jutro mam imprezkę tzw. integracyjną w pracy.. pobaluję więc ja jutro wieczorkiem na świeżym powietrzu:)
PS bardzo sie staralam dzis dodac obiecane zdjęcia z Pragi, ale nic nie chce się dodac:(
pożegnanie
więc dziś miałam noc pożegnań rodzinnych, a że jesteśmy zżyci ze sobą, wiec było co nieco łezek
, śmiechu na ostatek.. otóż moja siostrzenica wyjechała na 4 miesiące do Chicago, a jej brat na 2 do Dublina.. uuuuuu co to będą za wakacje bez nich...
z jednej strony to fajnie, że jadą, bo może bardziej docenimy to że się mamy siebie nawzajem...
jestem w pracy na pół przytomna i spać mi się chce okrutnie..w domu dziś zabrakło dla mnie miejsca do spania i spalam w altanie na dworze:) było bosko!! choć trudno to nazwac spaniem...poszłam o 1, a pobudkową przerwą o 2.30 i znowu o 4 do łóżeczka i wstanko o 6...![]()
a wracając do spania na świeżym nocnym powietrzu..wiecie jak ślicznie dziś było, pełnia księżyca, pohukiwania sowy, cisza..piekna cisza, cieplutko....hmm poszłabym spać dalej, ale zmykam do pracy:)