spędziliśmy ze sobą calutki weekend, znaczy ja i On
.... mam glowę pełną marzeń, że aż się boję
... uśmiecham się do wszystkiego co się rusza
.. jestem niemożliwie szczęśliwa i bardzooo nie mogę się doczekać piątku, kiedy znow się zobaczymy
... czasem jak pomyślę logicznie to aż trudno mi uwierzyć, że druga osoba może dać aż tak dużo szczęścia, radości... ehhh to jest piękne
....
jak pomyślę co bylo rok temu to.. brrrr... rok 2005 był moim najtrudniejszym w życiu... ale myślę, że każdy powinien czegoś takiego doświadczyć... tzn. całkowitego opuszczenia, osamotnienia, tak aby później juz zaakceptować swoją samotność, poznać siebie, odkryć co się chce od życia i od siebie, wybrać kierunek i cel do którego chce się dążyć... takei osamotnienie temu sprzyja, bo pozwala wsłuchać się w siebie i odpowiedzieć na pytanie: czego naprawdę chcesz, o czym marzysz itd...![]()
.
ja dziś w pracy sama rządzę![]()
... reszta w moim gabinecie 'śmiechu' ma wolne... jutro będę odpoczywać, spac, naprawiać kompa i ciekawe na co mi jeszcze starczy czasu
... w każdym razie będę nadrabiać 2-miesięczne zaległości domowe
....
.
