Dziś spałam snem sprawiedliwego do 10.20! Jak się obudziłam to w szoku byłam 🙂
U nas dziś na obiad robię zapiekankę ziemniaczaną [KLIK] jakoś poczułam wenę twórczą i chęci ziemniaczane, ale zachcianek ciążowych nadal nie mam, no może poza korniszonami. Ony się śmieje, że wyjem nasz cały zapas z piwnicy nim wiosna nastanie 😉
W ramach przywoływania wiosny i wszelkich jej przebłysków zasiałam kiełki i co drugi dzień dosiewam nowe, cudnie smakują. I rzeżuchę zasiałam 🙂
Poza tym mam mega lenia, jakaś bliżej nieokreślona ociężałość mnie dopadła. Zatem korzystając z niej udaję się pod kocyk z książką 🙂
A jeszcze chciałam się pochwalić, bo nabyłam śpiewnik ks. Siedleckiego z 1928 roku. Pośpiewałam sobie z Onym i pośpiewam jeszcze 🙂



odpoczywaj, odpoczywaj 🙂
Co do karmienia piersią to jest to na początku trudne, gdyby nie wsparcie mojego meża, ja nie karmiłabym, to on czytał poradniki i mówił mi co mam robić, ja dawno poddałabym się już po zastoju mlecznym w szpitalu:( ale teraz uwielbiam karmienie cycem i tą bliskość z Matim 🙂
Co do pieluszek to nie wiedziałam, że mają tam taki specjalny papierek 🙂 bede czekała na opinię to może skuszę sie na nie przy drugim dziecku 🙂
No właśnie myślę, że to trudne, ale nie zamierzam się poddawać 🙂
Z pieluszek będę zdawać relację 😉
A nie mówiłam, że rozleniwisz się na maksa? 🙂 a pisałaś, będę szaleć, nadrabiać zaległości 😉
oj zjadłabym takiego kiełeczka! Chyba i ja swoją maszynę nastawię 😉
Kama, ale ja na swój sposób nadrabiam zaległości, kuchnia mi tylko została :)) Ja po prostu żyłam innym trybem i dla mnie ogromną nowością jest ograniczenie w tempie i możliwości wykonywania wielu rzeczy na raz. Teraz robię prawie pojedyńczo 🙂
Kiełeczki są super!
Oczarowałaś mnie tym śpiewnikiem! Kocham stare wydania książek! Ich zapach, fakturę. I zawsze sobie myślę, kto ją trzymał w ręku, jak "przeżyła" wojnę, do kogo należała. 😉
Też kocham stare książki. Moja najstarsza jest z 1888 roku - Pan Tadeusz, piękne wydanie.
Śpiewnik jest czarujący zwłaszcza, że ma sporo różnych dodatkowych kartek, dopisków 🙂
Szaleństwo. Dobrego dnia.
dobrej niedzieli 🙂
Leń się leń, bliżej 40 tygodnia ciąży będziesz pracowała za dwoje i to nie dlatego żeby w domu było czysto itp. ;P
no widzisz, nie wszyscy uważają, że powinnam się lenić 😉
A ja gdzieś słyszałam ONY jako określenie na szatana, proszę tak nie mówić na męża.
ja Ony traktuję po prostu jako zaimek, bez żadnych podtekstów. Nie będę niczego zmieniać.
i bynajmniej nie mówię tak do męża 🙂
Śpij moja kochana. Wiem, że na zapas nie można. Ale...
ale można się połudzić, że na zapas 😉