Wdzięczność to słowo, które codziennie od dłuższego już czasu pojawia się na moich wargach i wyłania z każdego zakamarka mojego serca i duszy. Bardzo mi się otwierają oczy na obecność Boga w naszej codzienności. Dostrzegam Jego pomoc, działanie, drobne radości, piękno wokół nas...
A im więcej dziękuję tym więcej dostrzegam za co mogę być wdzięczna, fajne uczucie, bo maruderstwo poszło w kąt.
za męża najbardziej
za dzieci i że mogę być z nimi w domu
za ogród i chaszcze,
za Różaniec
za odwyk telefoniczny
za jaszczurki, co przychodzą do nas się wygrzewać na słońcu
za bańki mydlane
za koty i ich wygibasy
za jaskółki nad głową
za moją siostrę i jej serce/ręce zawsze gotowe do pomocy
za rysunki Marcysi
za śmiech Józia
za internet
A zaczęło się od tego iż spostrzegłam, że za dużo i za często narzekam, marudzę.
Postanowiłam coś z tym zrobić, więc zaczęłam dziękować 🙂
Polecam!

Tak, niedawno napisałam Litanię Podziękowań, kiedyś Ci ją prześlę...
czekam Basiu!
Hmmm... Chyba bede musiala zrobic wlasna liste. Bedzie do czego wracac w czasie kryzysu... 😉
ja nie wracam tylko co jakiś czas tworzę aktualne 😉
Jaka piękna Marcelinka 🙂 Ja też za często łapie się na marudzeniu oj za często a jest za co dziękować.
jest, jest!
Jest za co dziękować :))
jest :))