Nastał ten czas i... mam trochę ogrodu wysiane 🙂
Kocham wiosnę! Jak lubię każdą porę roku, bo każda ma COŚ w sobie, to jednak wiośnie nie umiem nic zarzucić 🙂
Wyznaczyłam dziś sporą część ścieżek ogrodowych i miejsca do wysiewu. Cudne uczucie wiedzieć, że robi się już coś na stałe, bez tymczasowości! Dziś wysiałam sałatę, roszponkę, rzodkiewkę, cebulę, bób, rzodkiew, trochę kwiatów i pewnie jeszcze coś, ale rano jak ogarnę koszyk to będę wiedzieć. Jutro runda druga. Muszę przyznać, że Marcelina doskonale sieje 🙂
Dodatkowo chciałam się pochwalić, że gałązki porzeczek czerwonych, białych, czarnych oraz agrestu, które ścięłam na jesieni i wsadziłam do wiaderka z ziemią ukorzeniły się 🙂 Zasadziłam je dziś!
Wczoraj udało mi się nasadzić szczepki pelargoni i mam nadzieję, że też się ukorzenią
i jak dobrze pójdzie to będą tak kwitły:
I lekcja przyrodnicza była dziś 🙂
Marcelina ma wiele miłości, największą darzy wszelkie place zabaw, choćby zawierały tylko huśtawkę 😉 Wybraliśmy się wreszcie, już nawet drugi dzień z rzędu, co przy moim braku chęci jest wielkim osiągnięciem 😉
Pożegnam się drugą miłością, ostatnią - okularami, dla mnie wygląda jak pszczółka 😉
ojej macie taki cudny wiatrak ???
MAmy, prawdziwy z okna go widac ;))