Rano dziś uświadomiłam sobie, że już minął styczeń i w zasadzie prawie połowę lutego mamy 😉 Nie wiem jak to się stało, nim się obejrzymy to minie pierwszy kwartał roku. Początek roku w mojej wyobraźni miał wyglądać nieco inaczej... haha.. ta moja naiwność 😉
Życie leci wartkim nurtem i nie pyta się zbytnio czy jestem na to gotowa. Mam wprawdzie w sobie akceptację na intensywność i szybkość mojego życia. Czasem jednak marudzę, że chciałabym wolniej. Powstaje jednak pytanie czy umiem żyć wolniej. Slow living jest przereklamowany 😉
Choć sposób mojego, naszego życia ściśle współgra z moimi, naszymi wyborami - czy nasza decyzja o edukacji domowej czy o życiu na wsi.
Przedwiośnie nadchodzi, bo moje myśli wokół ogrodu zaczynają krążyć. Drzewa przycięte, wapno zarobione, będzie malowanie. Róże nowe zamówiłam.
