Huczy mi od wczoraj w głowie od emocji i złości na siebie samą, że zapomniałam(?) z pełna świadomością, na pewien czas, kim jestem, jakie mam wartości, co jest dla mnie ważne... nie wiem co myslałam? że coś zyskam? że lepiej sie poczuję? a może inaczej spojrzę na swoją rzeczywistość?
nic z tych rzeczy!!! Jeszcze raz bardzo boleśnie się o tym przekonałam, że nie można tak łatwo(?) dać się zapomnieć... że trzeba sie trzymać wyznaczonych zasad, że trzeba z nimi zgodnie żyć, wtedy człowiek czuje że żyje, wie że jest na właściwym miejscu i czasie...
mam ochotę pobić trochę głową w ścianę, tak dla opamiętania i odzyskania rozumu...
tak trudno mi było dziś spojrzeć sobie w oczy rano... zabarłożyłam...