Przeskocz do treści

2

rozmyślałam wczoraj w ramach 'rozrywki' pomiędzy pisaniem pracy dyplomowej o kontaktach męsko-damskich:) że wszystko wiemy o nich, jak powinny wyglądać, zdefiniowano w jakimś sensie "miłość", każdy może dawać dobre rady ... w sumie prawie wszystko zostało powiedziano, napisane (sama przeczytałam tego multum)...

a mimo to ludzie cały czas maja z tym problemy... cały czas pytają o to samo... czy to miłość czy zakochanie... a może to tylko chwilowe zauroczenie...
czy to jest TA... czy to jest TEN... a gdy już jest TA czy TEN to po czasie zastanawiamy się czy aby na pewno...
niby znamy na wszystkie swoje wątpliwości odpowiedzi, ale cały czas szukamy nowych... że może u nas jest inaczej.. uciekamy??
skąd w ogóle wziąć pewność, że to jest TEN jeden jedyny, nasz??

...NEWS...
właśnie otrzymałam telefon!!!:))))))
zakwalifikowałam się na rozmowę kwalifikacyjną i w dodatku na to lepsze stanowisko:)))))))))))))))))))))))))))))))

1

Tak sobie dziś pomyślałam, że szkoda życia na jakieś gdybanie.... Trzeba życ pięknie i najpiękniej jak to jest możliwe.
Dziś jesteśmy - jutro nas może nie być.
Najważniejsze jest tu i teraz, to co teraz się dzieje, to co teraz czujemy. Teraźniejszość z widokiem na przyszłość, z widokiem na dal...
życie chyba nie polega na nieszczęśliwym umartwianiu siebie, tylko na czynieniu siebie i innych szczęśliwymi czyli kochanymi. Jeśli siebie uczynimy szczęśliwymi, jeśli siebie zaakceptujemy, pokochamy to tą drogą uszczęśliwimy innych...chyba raczej innej drogi nie ma..

tak mnie jakoś dzisiaj naszło refleksyjnie:)

1

nie wiem jak to się stało, ale byłam dziś świadkiem
jak człowiek otrzymał iskierke nadziei..
to coś tak mało uchwytnego, a zarazem cudnego...
wystarczył jeden telefon, kilka słów i uśmiech...
tak niewiele, a tak wiele uczyniło...