Przeskocz do treści

1

ojjj Ania nie powiem TEGO:P... zdradzę, że zaczęłam dręczyć Onego.. hehe.. odezwały się we mnie instynkty oprawcy:-D po prawdzie nie myślałam, że posiadam takowe umiejętności, ale człowiek cały czas siebie poznaje...
*
ostatnio siadłam i spisałam co chcę od zycia, na wszelki wypadek jakbym zapomniała, spisałam swoje marzenia i nie określiłam nowych celów, bo nie dookreśliłam ich jeszcze... mam tylko ogólny ich zarys..  jakoś łatwiej mi sie żyje jak mam je jasno określone i wiem w którym kierunku podążam... nie są one określone czasowo, bo też próbuje "łapać" okazje za nogi...:-D więc u mnie jak najbardziej pozytywnie i do przodu..:-D
*
jakoś mam dziwne wrażenie, że zaniedbałam w tym roku Wielki Post... a to przecież mój ulubiony okres liturgiczny.. kurz i pajęczyny za słabo wymiotłam ze swojego wnętrza, a święta tuż, tuż...
*

Zagubienie
Zagubiłam siebie
w nicości szukania
bycia kimś
kim być powinnam
chęci to dobry budulec
dla piekła
nieźle po nim kopyta szatańskie stukają
i dobrze smiech Złego niesie się po nim
i ten szept: znów jesteś nikim
nie dasz rady
jesteś tylko człowiekiem

by być kimś
by być człowiekiem
trzeba z ciemności
wychylić głowę
by iść w stronę swiatła
by wciąż upadając
mieć nadzieję
że to ostatni upadek
że tutaj jest koniec
że tutaj z poczwarki
motyl się narodzi
taka nadzieja
ma sens istnienia
ma sens naszego życiia
by na końcu tej drogi
z wielką radością
móc powiedzieć
zwyciężyłem!

Lublin 19.03.2007 - Aqada

1

boję się... bardzo się boję... pewne sprawy zaczynają mnie przerastać... nie lubię niepewności i niewiedzy... moja dusza chyba zamarła... tylko na jak długo?... nerwy mi wysiadają... więc i może i ja powinam wysiąść?... paskudnie... zaczynam juz trzeci wieczór ryczeć w poduszkę... a tu wiosna idzie... a ja nie umiem sobie z sobą poradzić... nie lubię takiego stanu...:-(

1

jeszcze nikomu nie powiedziałam, że go kocham... nigdy... a podobno stara już jestem, bo 28 roczek leci ;)... ale wreszcie spotkałam odpowiednia osobę dla moich uczuć... bardzo szanuje to MAŁE słówko, bo zostało ono dość mocno zszargane...
powiem szczerze, że miotałam się ze swoimi odczuciami, uczuciami, od kilku miesięcy, ale teraz jakoś tak nabrałam pewności przez ten wspólny weekend, że to TA osoba, jak najbardziej odpowiednia.. w sumie nie wydarzyło się nic szczególnego, ale we mnie zakwitła pewność i przestałam sie miotać.... i bardzo dobrze mi z tym:-D