hehe... zwariowałam.. i bardzo mi się to podoba..
mam wariacje na wiele rzeczy, a ostatnio szczególnie na tle Onego, lasu, remontu mieszkania i ... całusów Onego![]()
ostatnio podczas rozmowy z siostrzenicą doszłyśmy do wniosku, że należy otaczać się tylko optymistami, bo zycie za mocno daje w kość.. i bez optymistów można tego nie przetrzymać..
.
tak wyszło, że w tej kwestii jesteśmy z Onym na dwóch różnych biegunach, ja cieszę każdą chwilą życia, tego co sie dzieje wokół mnie... , a On wręcz przeciwnie, marudzi potwornie, narzeka jeszcze gorzej, zero optymizmu albo grubo poniżej zera... czasem potrafii mnie to zbić z tropu i zabić na chwilę tę radość... to jest najbardziej denerwująca mnie cecha w Nim, naprawdę!.. zaczyna mnie to bardzo frapować
... ciekawe czy można człowieka nauczyć radości z życia
jeśli tak to jak to zrobić![]()
![]()
a tak poza tym to jest bosko![]()
![]()
