ta pogoda mnie wykańcza... ja już chcę prawdziwego ciepełka, słoneczka
...nawet rano z łóżka wstać to straszne rzeczy wyczyniam
...w pracy urwanie głowy, maksymalny wysiłek głowy przez maksymalnie możliwą liczbę godzin i jeszcze pracuje za dwie osoby, ale w końcu to praca a nie wakacje
... ale najgorsze, że perspektywa mojego urlopu oddala się błyskawicznie
... moja koleżanka symulująca!! chorobę prawdopodobnie przedłuży swoje "chorobowe" i nie będę mogła iść na urlop![]()
![]()
.... a już nie daję rady, no bo ile można ciągnąć za dwie osoby?? a mam juz takie zaległości...brrr..więc może gwoli wyjaśnienia przez miesiąc styczeń do połowy lutego też zastępowałam koleżankę:( JESTEM JUŻ BARDZO ZMĘCZONA i bardzo chcę odpocząć
... może mi się kiedyś uda:)
Tagi: dumanie
nie dam się
Biedroneczko też myślałam, że kobiety za dużo analizują, a faceci są prości w myśleniu.. Mój jest chyba wyjątkiem od reguły, bo za dużo mysli choćby nigdy do tego się nie przyznał i zawsze twierdzi, że to moja specjalność:).. postanowiłam Go nie męczyć pytaniami, zostawić w spokoju to chwilowo... jeśli coś z tego ma być to będzie... choć łatwo się to mówi i pisze będzie dużo trudniejsze do realizacji... a z moją cierpliwościa nie najlepiej
ale postaram się wytrwać jak najdłużej, tyle ile zdołam
.. dziś z godzinkę sobie popłakałam
to tez i trochę mi lżej na serduchu i klarowniejsze myśli![]()
c.d. wiara
no to chyba oboje jesteśmy w opozycji, bo ja też jestem przeciwna wartościom tylko dla wartości
.. wartości trzeba przyjąć sercem i nimi zyć, co nie jest wcale łatwe, wręcz bym powiedziała, że bardzo trudne.. a jak już powiedzialam najważniejsze jest życie swoimi wartościami, wiarą, a nie tylko mówienie o tym... mówić można wiele, bardzo wiele, ale nasze życie, nasze czyny, nasze decyzje pokazują jakimi wartościami, jaką wiarą żyjemy, a codziennośc to weryfikuje..
co do autorytetów to z nimi ostrożnie, bardzo ostrożnie... sam fakt, że ktoś jest profesorem, nawet najlepszym w swej dziedzinie, nie jest dla mnie autorytetem, musi on pokazać jak żyje, jakimi wartościami się kieruje.....a co do Einsteina, nie wiem zbyt wiele o nim, same podstawy min. że wspaniały fizyk (choć to podobno wątpliwe), zdążyłam cosik przeczytac o nim na necie, a z tego wynika, że chyba nie byłby dla mnie autorytetem, ponieważ mnie intersuje zupełnie inna filozofia....ahh ile się rozpisałam![]()
uważam, że fundamenty zawsze warto i trzeba odbudowywać, bo jak bez nich żyć??? każdy powinien miec jakiś system wartości uformowany, łatwiej wtedy człowiekowi poruszać sie w świecie, to jak drogowskazy...
..i ja tak myslę, że dawanie siebie innym ma coś Boskiego w sobie... to działa chyba według zasady im więcej dajesz tym więcej otrzymujesz...
a tak poza tym lubię ogromnie pomagać ludziom, jakiś mam instynkt wewnętrzny ku temu
, przyciągło mnnie to do hospicjum, gdzie jako wolontariusz dawałam siebie, czas, serce.. chyba ze dwa lata.. to był mój najlepszy czas... niestety później praca i wyjazd to przerwało
...ehh wielka szkoda..