dzis rano uderzył mnie upływ czasu.... tzn, że on tak szybko płynie, niesamowicie, niedawno był początek miesiąca a tu już druga połowa!!!!! dzisiaj juz 18 kwietnia.. jakoś ostatnio mam wrażenie,ze czas zbyt mocno przyspieszył, i chwilami ucieka mi przez palce.. że nie warto z niektórych rzeczy rezygnowac albo odkładać na później, bo tak naprawdę to poźniej może długo nie nadejść.... a chyba w ogóle nie warto odkładać na później uczuć, porozmawiania z kimś, napisania komuś smsa, mimo że czasem to wymaga wysiłku, bo to to wymaga czasu,a często go po prostu bark bo wiele rzeczy sie dzieje........ co za życie:)..
uwielbiam życie:)))
miłego dzionka:)
Tagi: dumanie
być kobietą
fajnie jest być kobietą... jestem szczęśliwą kobietą i nie chciałabym być mężczyzną
mogę się ładnie ubrać, umalować
... popłakać jak mam ochotę... mieć miękkie serce, bo podobno facetom nie wypada (choć się z tym nie zgadzam)... nie musze byc twarda.. mogę być delikatna i czuła... mogę rodzić dzieci czyli mogę być mamą
... no i moge mieć humorki:DD ... itd, itd...
myślę, że kobieta ma więcej w sobie ideałów, marzeń, ale też i więcej chęci by te ideały i marzenia realizować.. kobieta chyba jest większą optymistką...... ale to wszystko co napisałam nie jest reguła, bo jak wiadomo każda regula ma wyjątki i oby tych wyjątków było jak najwięcej![]()
miłego, słonecznego, wiosennego, uśmiechniętego dzionka:)
pomieszkiwanie
napisałam w pracy notkę i calutka mi znikła:(( jestem niepocieszona, bo nawet mi się podobała.. tylko mi czasu brakowało na odtworzenie..eehh.. tak to bywa.. powiem tylko że był a o kobiecych humorkach![]()
a wracając do mieszkania z mężczyną do tej pory wydawało mi się to takie proste i oczywiste, że nie powinnam i nie chcę.... tylko jak zwykle życie weryfikuje moje (i nie tylko moje) postawy.... nie zmieniłam wprawdzie zdania, ale za to pojawiły się wątpliwości oraz chęć częstszego, stałego przebywania z facetem... jak wszystko ma swoje plusy i minusy... .
Karolca ja staram sie już wychowywać swojego mężczyznę:))).. na razie nieźle mu idzie..
, ale nie mieszkamy razem ani tym bardziej nie jesteśmy po ślubie.. wiem pewnie masz troszkę racji, że w jakimś tam stopniu można poznać złe i dobre nawyki, ale równie dobrze można je schować....... znam przykłady a nawet dwa, że można schowac skutecznie i głęboko
... ja myślę, że lepsze jest takie poznawanie przez obserwację, przez częste pzrebywanie razem i przez różne wydarzenia w których się uczestniczy... myślę że jest bardziej skuteczne i mniej zauważalne....
i faktem jest również, że mozna znaleźć lepszy materiał:))), tylko serce jakoś tak dziwnie czasami wybiera.... a dla mnie najważniejszym kryterium jest miłość, jak chyba dla większości, bo każdy chce kochać i być kochanym
, a dopiero potem jest wszystko inne...ale nie wierzę też w teorie, że miłośc jest ślepa i nie dostzrega sie wad itd.. co nie znaczy, że na początku tak nie jest![]()
więc wracając do tematu czyli mieszkania bez ślubu (coś się dziś rozpisałam) moje argumenty na nie to przede wszystkim: po pierwsze sprzeczne to jest z moją wiarą, a dla mnie to bardzo ważne.... po drugie uważam, że świadczy to o wzajemnym braku zaufania i niepewności uczuć obydwu stron, co poźniej (jakby nie wyszło) mocno zrani obie strony i trudno potem zaufać komuś ponownie... po trzecie i tak nie jesteś w stanie poznać osoby, bo poznajesz ją całe życie.... a barzdiej ją poznasz jak ona odnosi się do drugiej osoby, czy ma szacunek dla matki i/lub ojca itd.... czy jest dobra poznasz nie po tym, że o tym mówi, tylko po tym czy coś czyni z dobrocią itd..
no dobra starczy na dziś moich argumentów, ale wciągnął mnie ten temat, bo dla mnie bardzo aktualny...i pewnie porusze go nie raz![]()