Przeskocz do treści

15

Mój dysk po ośmiomiesięcznej pracy odmówił nagle posłuszeństwa i współpracy. Jestem w rozpaczy, bo prawie wszystkie zdjęcia z 2012 roku zniknęły 🙁 Nie wspominjąc o danych, dokumentach i takich tam moich pochomikowanych różnościach. Zatem mój komputerek poszedł w odstawkę i udaję, że umiem korzystać z telefonu.. haha.. co jest zabawne, bo nauczyłam się tylko odpowiadać na komentarze i czytać 😉

Za dwa dni będę mieć połowę ciąży! Niesaowicie kiedy to minęło. Byłam w międzyczasie u lekarza, dalej nie wiadomo kto jest w środku, bo Maluch zbyt skakał, fikał i się krył. Tym razem największe wrażenie zrobiły na mnie skaczące nóżki, zupelnie jak u żabki 😉
Brzuch mi wypycha coraz bardziej i Maluch rozpycha się w brzuchu, bo czasem czuję jak się przestawia, na razie bardzo fajne uczucie, ale coś czuję, że jak będzie większy to średnio będzie mi się to podobało 😉

Ostatnie dwa tygodnie to dla błogosławiony, dobry czas, bo ma czas na to by pomyśleć, by powygrzebywać stare pudła i wreszcie je ogarnąć, by zwolnić, ucieszyć się danym mi czasem. W tym tygodniu uświadomiłam sobie, że można żyć wolniej, spokojniej, bez zbędnego pośpiechu. To zadziwające dla mnie odkrycie, zupełnie jakbym inaczej zaczęła patrzeć na swoje życie. Zdałam sobie sprawę, że moim największym poganiaczem jest telefon. Jak dzwoni to jakby do mnie krzyczał "odbierz, to pilne!", przerywam ważną domową rozmowę czy czytanie i pędzę odebrać, bo to pewnie ważne, pilne. Tylko zazwyczaj okazuje się, ze nie jest to wcale ani pilne ani też super ważne.

a za wiosną, słońcem, ciepełkiem TĘSKNIĘ!

24

Zbieram się do napisania postu, zbieram i nie mogę zebrać. Jak się odzwyczajam od pisania to potem trudno mi na nowo zacząć 😉
Czas mi się prawie unormował ostatnio (i oby się długo utrzymał ten stan), tak jak lubię, tak jak tego chciałam. Mam wolne popołudnia na swoje domowe zajęcia i tak mi z tym dobrze, teraz pracuję nad częścią kuchenną. Zarówno od strony techniczno - dekoracyjnej do strony gotowania.
Otóż zamierzam się nauczyć dobrze gotować, bo doszłam do wniosku, że kiepska ze mnie kucharka. Pieczenie mi wychodzi, na umiejętność robienia przetworów nie narzekam, ale z gotowania to jestem MEGA noga. A gotować to bym chciała umieć zdrowo, smacznie i ładnie, więc trochę pracy mnie czeka 🙂

maliny na malinówkę 🙂
Od 19.09. lekarzy zamierzam nawiedzać. Proszę o wsparcie modlitewne, o mądrość dla nich. Jak do tej pory nie musiałam lekarzy nawiedzać tak teraz poznaję 😉
Tabletek hormonalnych na razie nie biorę, bo bardzo ingerują w moją gospodarkę hormonalną a nie leczą. Wzięłam na wywołanie owulacji, ale na mnie nie działają, ale już ich brać też nie będę. Choć lekarz mówi, żeby brać w kolejnym cyklu podwójną dawkę i jest to jakaś pokusa, którą jednak odrzuciłam.

Uzmysłowiłam sobie bowiem jedną rzecz, że bardzo łatwo można się wciągnąć w te wszystkie min. tabletki hormonalne i ingerujące w układ płciowy mając jedynie na celu chęć posiadania dziecka. A gdzie w tym wszystkim Bóg, Dawca Życia i Jego wola?
Podjęłam decyzję, że będę się tylko leczyć np. moją tarczycę, ale nie będę ingerować hormonalnie w organizm, bo jakoś myślę, że wtedy niczym to się nie różni od inseminacji czy in vitro - ten sam cel tylko inna metoda.
Nie wiem czy rozumiecie mój tok rozumowania, ale przyniósł mi on pokój.

Brakuje mi tylko lekarza, który spojrzał by na mnie jak na całość, bo jak na razie patrzą tylko wycinkowo nie szukając przyczyny mojej zaburzonej gospodarki hormonalnej.

W zeszły weekend w końcu udało nam się zerwać czarny bez, zrobić syrop i schować go do piwnicy, która dzięki Onemu wzbogaciła się o potrzebne jej półki, bo już nic się nie mieściło. W ten weekend za to mieliśmy własne, prywatne winobranie. Dziś już tylko słuchamy jak w butli winko bulgoce. Jak już się wybulgocze to zapraszam na konsumpcje 🙂

Sezon ogrodowy przedzimowy w pełni, chomikujemy i gromadzimy nasionka i roślinki na rok przyszły. Grzyby już u nas są, ale czasowo nie wyrobiliśmy i grzybów jeszcze nie mamy, pewnie w przyszłym tygodniu się wybierzemy.

 

 

Dziś mamy domowy dzień nawet śniadanie po Mszy zjedliśmy czyli ok 12. Na rowery mieliśmy się znowu wybrać, ale siły nam opadły i dziś jest dzień pt. Czytaj, słuchaj i rozmawiaj - jest BOSKO  😉

porannie na balkonie...

 

11

tak wyglądał nasz lipiec 2012 😉
Podsumowanie lipca jest na zdjęciu powyżej. Dalej już będzie sierpniowo 😉
Zeszły tydzień był trudny organizacyjnie, bo sporo spotkań miałam, ale obyło się bez większych wpadek. Gościliśmy u nas Jinię, która zatrzymała się u nas na noc. Wieczór okazał się zbyt krótki i miałam wyrzuty sumienia, że zbyt gadatliwa byłam 😉
Domowo leżę i kwiczę, nawet ogórków nie mam! Co niektórzy straszą mnie, że już dawno po sezonie ogórkowym. Nie dam się i dziś idę na rynek to się okaże czy to prawda, obym przeżyła cenę ogórków.
Na rekolekcje pojechałam, do ostatniej chwili się wahałam i walczyłam, ale nie żałuję!
Nie znałam wcześniej ani Niepokalanek (które prowadziły rekolekcje) ani bł. m. Marceliny Darowskiej. Jej spojrzenie na kobietę, kobiecość, małżeństwo, wychowanie jest bardzo bliskie mym przemyśleniom. To jakby stworzenie mi możliwości zgłębienia tego i niedryfowania. Najbardziej się jednak zdziwiłam, że dostałam odpowiedzi na moje pytania, wątpliwości, które od jakiegoś czasu mnie męczyły, na które nie potrafiłam sobie odpowiedzieć ani odpowiedzi znaleźć.
Jedna z konferencji była prowadzona przez małżeństwo, które dało świadectwo, bardzo pozytywne, o życiu małżeńskim. Bynajmniej nie było to przedstawione słodko i różowo, ale  bardzo realistycznie, że wymaga sporo pracy, wysiłku, ale za to daje to radość, poczucie szczęścia.Niby człowiek to wie, ale fajnie tak zobaczyć na innym, żywym, prawdziwym przykładzie.
Dużym plusem były rozmowy z innymi dziewczynami, które przyjechały przynajmniej z połowy Polski, człowiekowi od razu się oczy otwierają oczy na pewne rzeczy, życie 🙂
Wczoraj uświadomiłam sobie jaką otrzymałam łaskę po rekolekcjach - głęboką wdzięczność Bogu za mego męża. Nie umiem ująć tego w słowach, wcześniej już byłam wdzięczna, ale teraz jakby dostałam pełną świadomość i robię to pełnym sercem.
W październiku są kolejne i z bardzo dużym prawdopodobieństwem też się wybiorę. Klasztor w Obrze piękny, warunki fajne. Polecam!