Przeskocz do treści

1

Obecność w górach i maszerowanie po szlaku przyciągało moje myśli ku życiu, jak ono wygląda w moim wykonaniu, czy aby an pewno mam poukładane tak jak trzeba, przecież wkrótce rozpoczynam nowy etap. Jedne drzwi zamykam, drugie otwieram. Ja wywrócę komuś świat, Ktoś mi. Ogólnie rzecz ujmując miałam "życiowo" nastawione myśli.
Wiem, że wielkiej filozofii nie odkryłam, ale życie człowieka wygląda jak to kroczenie po górach: co jakiś czas piękne widoki, nabiera sie wtedy dobrej perspektywy, określa cel do którego się dąży, by wracając na szlak znów zmagać się ze sobą, swoimi słabościami, trudnościami które nie-wiadomo-skąd sie pojawiają... raz jest z górki, raz pod górę.. raz przed Tobą cudny widok, a raz skała na którą masz wrażenie że nie dasz rady wejść... Ogólny wniosek wyciągam, że życie ogólnie jest pod górkę, ale za to z pięknymi widokami.
Jak można wywnioskować po tekście byłam w górach z moją wspólnotą, a teraz z prawie całą wspólnota prychamy i kichamy 🙂 Ale co tam, warto było.. za te widoki, naprawdę warto, ale nikogo chyba przekonywać nie muszę 😉
Weselnie znów stanęło, nic nie zrobiłam ostatnim czasem.. za to dostałam liiiiiiistę zakupów od kucharki, poraziła mnie wczoraj troszkę, w piątek/ sobotę robię zakupy dziś zadziwiła mnie jedna osoba, napisała mi smsa że wzięła tydzień urlopu przed moim weselem by mi pomóc - jak na razie trwam w delikatnym szoku, bo zupełnie się tego nie spodziewałam, ale szalenie to miła i radosna wiadomość
Wczoraj wymyśliłam, ze zorganizuję tylko i wyłącznie dla siebie wieczór (bo na dzień braknie mi czasu) - taki trochę na podsumowanie, na przemyślenie dotychczasowego mego życia, może na krótkie odkurzenie moich zeszytowych zapisków, no nie wiem jeszcze jak i kiedy, ale czuje potrzebę takiego wieczoru 🙂
dobrego popołudnia :*