Przeskocz do treści

10

Można znaleźć wielkie szczęście w dawaniu. 
Lecz nieustanne dawanie może wyczerpać serce i umysł.
Naucz się brać choć trochę - 
choćby chwilę w ogrodzie, 
w galerii, w kawiarni.
 Doceń to. Pozwól, aby ptaki i żaby, 
dzieła sztuki, muzyka i książki,  
a także nie wymagający przyjaciele 
przywracali Ci siły. 
Ludzie potrzebują ciągłego odnawiania się. 

/Pam Brown/

 

dziś mamy już 27 lipca czyli prawie połowę lata, które w moim wykonaniu miało inaczej wyglądać..
miałam tylko pracować w pracy (a mam wyjątkowo dużo rozliczeń), a później to już tylko laba i życie małżeńskie, bez żadnych dodatkowych zobowiązań, które mam w ciągu roku... taaaaaaaa...
dziś jak sobie uświadomiłam, że koniec miesiąca to coś zaczęło we mnie krzyczeć, moje wnętrze ogłasza bunt... moja poranna rozmowa z Onym tez dotyczyła tego, on też czuje że jest coś nie tak, że nie mamy czasu na podziwianie przyrody (kwiaty nam na balkonie padły :-((), dbania o własny kąt (sporadycznie, bo zawsze ktoś się znajdzie ważniejszy?), słuchania ptaków (czasem wieczorem słuchamy świerszczy ;-)), czytanie książek (Onemu lepiej to wychodzi), spacery wieczorową porą (brak siły i te upały ;-))...
a urlop, no cóż będzie prawdopodobnie we wrześniu bez Onego, bo trudno zaraz po rozpoczęciu pracy iść na urlop, ale może dzięki temu nauczę uskuteczniać własny egoizm 🙂
i tak oto od czwartku wieczorem będę egoistką, odmawiam wszystkim wszystko, mogą sobie źle o mnie myśleć, czuć się urażeni, obrażeni itd.
Chciałabym się nauczyć opracować własną strategię ile mogę z siebie dać, aby móc  jednocześnie odnawiać własne siły... by w przyszłym roku nie czuć się taką wyczerpaną...
tego się trzymam 🙂

 

 

7

mam dylemat czy powinnam tu pisać na temat naszego oczekiwania na dziecko, a raczej starania się o nie... czasem myślę, że to zbyt intymne, że się nie da... dalej nie wiem czy się da, ale od czasu do czasu będę coś skrobać w tym temacie, aż ogłoszę radosna nowinę 😉
więc 'ze starającego się' tematu..
zrobiłam badania p/różyczce i toxoplazmozie, wyniki ok, ale dostałam jeszcze skierowanie na awidność co pozwoli ustalić czy chorowałam niedawno czy dawno... oby dawno 🙂
dodatkowo prowadzimy czasem z Onym ciekawe rozmowy, choć Ony częściej uważa że nie ma dziecka nie ma tematu... osobiście się nie nakręcam i wychodzę z założenia co ma być to będzie, a jak nie ma być to też tak będzie...
kot nasz już prawie nie wytrzymuje upałów... leży plackiem, dycha, nie chce jeść i zrzuca sierść, a raczej dużo sierści.. nawet miauczeć nie chce za bardzo... wygląda przy tym bardzo śmiesznie, a reakcję odruchową jedynie można u niego uzyskać psikając go wodą, wtedy bym powiedziała, że speeda dostaje 🙂
w kalendarzu pomimo niby-wakacji zatrzymałam się na dniu 14 lipca i dziś cięzko się zdziwiłam stwierdzając że jest 23! czyli prawie koniec miesiąca... pracy mam taki ogrom, jak chyba na początku jak do niej przyszłam i sierpień nie zapowiada się pod tym względem lepiej... czasem mózgiem nie ogarniam, więc zabieram się za mniejsze rzeczy, aby chociaż 'coś' zeszło z biurka...

dobrego i radosnego weekendu 😀

PS. Zapomniałam zaprosić za Kantadeską do Zielonej Góry na Festiwal Piosenki Rosyjskiej, ja wprawdzie się nie wybieram, ale innych zapraszam 😉

3

ostatnimi czasy mało co pisałam, ale ciężko pracowałam, bo po pierwsze przeniosłam dwa blogi w jedno 😀 , a po drugie wakacyjnie troszkę się u mnie zrobiło i co weekend to autko nasze wiozło nas w inne miejsce.
dwa tygodnie temu udaliśmy się w większym gronie nad morze, które nas pięknie przyjęło, słonko nas cudnie spiekło i ubawiliśmy się na plaży... nie wiem jak to się stało, ale nie zobaczyliśmy zachodu słońca nad morzem... szok.. nie wiem jak to się stało..

w zeszlym tygodniu od czwartku do niedzieli byliśmy na Szkole Charyzmatów , byłam świadkiem cudów które uczynił Jezus. Najbardziej przemówiły do mnie dwa cuda, pierwszy dotyczył kobiety, która nie mogła zginać nóg w kolanach, po modlitwie uzdrowienia mogła zginać, skakać, tanczyć - niewiarygodne! Drugi cud, który mnie wręcz znokautował to uzdrowiona dziewczyna ok. 20 letnia. 7 jeździła na wózku, ostatnio chodziła o kulach, ale bardzo cięzko w specjalnych butach, podczas modlitwy zaczęła chodzić bez kul, sama....
Cudów było bardzo dużo, Jezus się przechadzał pomiędzy nami i uzdrawiał. W niedzielę na Mszy doświadczyłam żywej obecności Jezusa, Jezusa który żyje i jest prawdziwy - to jest dla mnie najpiękniejsze doświadczenie i ogromna łaska.

w tygodniu ilość pracy czasem mnie wykańcza, gonią terminy, inni się urlopują a u mnie sezon ogórkowy, za to w domu mamy błogi czas lenistwa, zero zajęć dodatkowych, wolne popołudnia i wieczory... coś pięknego.. 🙂
w ten weekend zwalniamy tempo, mamy szczery zamiar spędzić na nic-nie-robieniu, bo mamy dość wagarowania, kot się buntuje... dzisiejsze popołudnie i wieczór jak najbardziej nam się udał w tym względzie, zobaczymy jak będzie dalej  🙂

czekam trochę niecierpliwie poniedziałku, mam wyniki badań ze skierowania od ginekologa... obaczymy co dalej.. na razie czasem trudne jest oczekiwanie, bo chciałoby się już.... nasze starania to dopiero 5 cykl 🙂

dobrego czasu ze mną w nowym miejscu :))